Reklama

Kurs franka: Szwajcarski bank centralny uderzył w polskich kredytobiorców

Czwartkowa decyzja szwajcarskiego banku centralnego uderzy w polskich kredytobiorców zadłużonych we frankach szwajcarskich. Raty ok. 700 tys. osób ostro pójdą w górę - wynika z wyliczeń analityków.

W czwartek rano szwajcarski bank centralny (SNB) ogłosił, że przestaje bronić swojej waluty i uwalnia jej kurs. Dotąd SNB utrzymywał tzw. sztywny kurs, co oznaczało, że euro nie mogło kosztować mniej niż 1,2 franka. Decyzja ta wywołała panikę na rynkach, a kurs CHF/PLN wspiął w ciągu dnia się nawet powyżej 5 zł, co było historycznym poziomem. W środę po południu frank szwajcarski kosztował 3,57 zł.

W ocenie analityków Home Broker raty kredytów we frankach po decyzji SNB mogą istotnie wzrosnąć. Z ich wyliczeń wynika, że dla kredytu z 1-proc. marżą zaciągniętego w połowie 2007 r. na 300 tys. zł, jeszcze wczoraj rata wynosiła ok. 1609 zł. W przypadku gdy kurs CHF/PLN wynosiłby 4 zł, rata takiego kredytu wyniosłaby już 1803 zł. Jeśli natomiast kurs wynosiłby 4,25 zł, to rata rośnie do 1915 zł. Z kolei przy kursie 4,50 zł za franka rata wynosiłaby 2028 zł, a gdyby helwecka waluta kosztowała 5 zł byłoby to aż 2253 zł.

Reklama

Jak wskazał analityk Home Broker Marcin Krasoń, jeśli uwzględnimy czwartkową obniżkę stóp procentowych w Szwajcarii, to można oczekiwać spadku stawki LIBOR (wskaźnik, na podstawie którego wyliczane jest oprocentowanie kredytów) o 0,5 proc. W efekcie wzrost rat kredytu byłby nieco mniejszy. Przy kursie 4 zł za franka rata kredytu na 300 tys. zł na 30 lat zaciągniętego przy marży 1 proc. w połowie 2007 r., wyniosłaby 1677 zł, gdyby kurs wynosił 4,25 zł - 1781 zł. W przypadku gdyby szwajcarska waluta kosztowała 4,50 zł, to rata wynosiłaby 1886 zł, dla 4,75 zł za frank - 1991 zł, a gdyby kosztował 5 zł - 2096 zł.

- Banki mają jednak różne sposoby na uaktualnianie oprocentowania (LIBOR-u), z reguły robią to raz na trzy miesiące, a czasem zmieniają je tylko w przypadku, gdy LIBOR zmieni się o co najmniej 1 pkt proc. Wcale więc nie jest powiedziane, że klienci szybko z tej obniżki skorzystają - zaznaczył Krasoń.

Ekspert Pracodawców RP Łukasz Kozłowski twierdzi, że zaistniała sytuacja, z oczywistych względów wywołuje nerwowość wśród kredytobiorców, którzy spłacają zobowiązania we frankach szwajcarskich. - Kwota ich zobowiązań wyrażona w złotych może gwałtownie wzrosnąć, powodując zwiększenie rat kredytu oraz podniesienie wartości kredytu w stosunku do aktualnej ceny nieruchomości.

- Jeżeli wskaźnik LTV (stosunek zaciągniętego kredytu do wartości nieruchomości - PAP) w ich przypadku przekroczy 100 proc., bank może zażądać dodatkowych zabezpieczeń kredytu, którego sama nieruchomość nie może już pokryć - dodał.

Ekspert wskazał ponadto, że skala szoku na rynku walutowym jest tak ogromna, że negatywnie wpłynął on również na sytuację na rynku akcji - np. indeks WIG20 na warszawskiej giełdzie zaczął tracić nagle ponad 2,5 proc. swojej wartości.

- Może to wynikać także z tego, że tak duża zmienność spowodowała automatyczne zamknięcie pozycji (wyprzedaż) u wielu inwestorów. Aby uzupełnić depozyty zabezpieczające, część z nich musiała sprzedać posiadane przez siebie aktywa, nawet jeśli oznaczało to zrealizowanie straty. W konsekwencji szok na jednym rynku rozlał się na kolejne. Jego efekt powinien jednak być krótkotrwały, a sytuacja prawdopodobnie zacznie się uspokajać wraz z upływem kolejnych godzin - powiedział.

Co się stało z frankiem? Dołącz do dyskusji!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »