Atak Izraela na Iran, do którego doszło w sobotę 28 lutego i zabicie ajatollaha Alego Chamenei doprowadziły do odwetu Iranu. Reżim zaatakował nie tylko Izrael, ale także cele w ZEA, Katarze i w Bahrajnie.
Z uwagi na bezpieczeństwo, część krajów Bliskiego Wschodu zamknęła przestrzeń lotniczą. W efekcie siatka lotów w regionie posypała się niczym domek z kart. Największe problemy wystąpiły w Katarze oraz w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Lotniska w Dubaju, Dosze i Abu Zabi pełnią funkcje hubów przesiadkowych
Władze lotnictwa cywilnego Zjednoczonych Emiratów Arabskich informowały, że w sobotę udzieliły pomocy około 20 200 podróżnym. Między 28 lutego a 3 marca odwołano co najmniej 4000 lotów - donosił Reuters.
Lotniska w Dubaju, Abu Zabi oraz katarskiej Dosze to strategiczne punkty na lotniczej mapie. Porty te pełnią funkcje węzłów przesiadkowych dla podróżnych z Europy, którzy udają się do innych krajów Azji lub z nich wracają. Z lotnisk w ZEA i Katarze można dolecieć także do państw Afryki i Oceanii.
Ponieważ bezpośrednie loty do Tajlandii, Sri Lanki czy RPA z europejskich miast są drogie, a czasami także trudno dostępne, podróżni - w tym Polacy - chętnie korzystają z ofert z międzylądowaniem właśnie w ZEA i Katarze.
Rainbow udało się sprowadzić część klientów do Polski
Na lotniskach w tych państwach przesiadki mają także klienci polskich biur podróży, którzy nie wykupili ofert z lotem bezpośrednim do państw trzecich. W sobotę na lotnisku w Dubaju wylądowała m.in. grupa Polaków, którzy wracali z wycieczki w Wietnamie, zorganizowanej przez Rainbow. - Akurat, kiedy to nastąpiło, to przestrzeń powietrzna została zamknięta. Turyści ci od soboty mieli zapewniony hotel - przekazała nam PR managerka w Rainbow Kinga Woźniakowska.
Podróżni powrócili lotem bezpośrednim do Poznania we wtorek, 3 marca. - Turyści z Jordanii właśnie są w drodze do Polski - dodała przedstawicielka biura podróży we wtorek w godzinach popołudniowych.
Rainbow odwołało najbliższe wycieczki do Omanu, Jordanii i Dubaju
Problemy z powrotem do kraju mają także klienci, którzy udali się na wakacje do Omanu i ZEA. Z informacji przekazanych przez biuro po południu wynika, że obecnie w obu tych państwach przebywa kilkaset klientów Rainbow.
Biuro odwołało najbliżej wycieczki do Omanu, Jordanii oraz Dubaju. - Turyści, którzy je wykupili dostali informację mailową w tej sprawie. Koleżanki i koledzy z działu call center robią wszystko, co możliwe, aby skontaktować się z jak największą liczbą turystów i poinformować ich, jakie kroki powinni teraz podjąć. Staramy się też telefonicznie potwierdzić z możliwie jak największą liczbą naszych turystów, czy otrzymali informację nt. odwołanego lotu, aby mieć pewność, że do każdego dotarła informacja - powiedziała nam Kinga Woźniakowska, dodając, że każdy klient, którego lot został anulowany, ma możliwość wykupienia innej wycieczki z oferty Rainbow lub wystąpienia o zwrot środków.
Wiceprezes Itaka Holdings: Miejsc w samolotach jest mało lub nie ma ich wcale
Problemy z powrotem do kraju mają również klienci Itaki. - W rejonie Bliskiego Wschodu mamy klientów wyłącznie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz w Katarze (Doha). Wszyscy mają zapewnione zakwaterowanie w hotelach i przedłużone ubezpieczenie. Na miejscu są nasi rezydenci i piloci, którzy udzielają bieżącego wsparcia i informacji - przekazał nam w godzinach popołudniowych Piotr Henicz, wiceprezes Itaka Holdings, zapewniając, że biuro jest w trakcie rozmów z liniami lotniczymi, aby w miarę możliwości jak najszybciej bezpiecznie sprowadzić podróżnych do Polski.
Z trudnościami w powrocie do Polski muszą się liczyć także klienci, którzy spędzali urlopy w innych destynacjach - w Indiach, Nowej Zelandii czy na Bali. Osoby te miały mieć przesiadki w Dosze i Dubaju. - Oni również są pod naszą opieką. Zapewniono im zakwaterowanie i przedłużenie ubezpieczenia. Podobnie w przypadku klientów, którzy mieli zaplanowane powroty z kierunków takich jak Sri Lanka, Mauritus, Malediwy, RPA czy Australii, którym linie lotnicze anulowały wyloty jeszcze przed rozpoczęciem podróży z uwagi na przelot do portów przesiadkowych w Dosze czy Dubaju - wskazał wiceprezes Itaki.
- Klienci pozostają w hotelach i mają przedłużone ubezpieczenie. Staramy się zapewnić im powroty innymi trasami. Nie jest to łatwe, bo problem dotyczy wielu biur podroży, a to oznacza, że miejsc w samolotach jest mało lub nie ma ich wcale - wyjaśnił Piotr Henicz.
Itaka odwołała najbliższe wycieczki do ZEA, Indonezji i Indii
Z powodu konfliktu na Bliskim Wschodzie Itaka była zmuszona odwołać część wycieczek. Informacje o anulacji otrzymali m.in. klienci, którzy w najbliższych dniach mieli wylecieć do ZEA. Biuro odwołało również wycieczkę do Indonezji, która miała rozpocząć się 6 marca oraz do Indii z wylotem 9 marca. Jak przekazał nam Henicz, podróżni mają bezkosztowo zrezygnować z wyjazdu lub wybrać ofertę zastępczą. - Ze wszystkimi klientami objętymi zmianą kontaktujemy się indywidualnie - dodał.
Osoby, które wykupiły wakacje w Omanie mają natomiast prawo do bezpłatnej zmiany rezerwacji - zarówno na inny termin, jak i kierunek.
- To kolejna sytuacja kryzysowa, z którą branża turystyczna ma do czynienia w ostatnich latach. Z naszej strony zostały wdrożone stosowne procedury, mające na celu możliwie najlepsze wsparcie naszych klientów w destynacjach oraz ich bezpieczny powrót do domu - podkreślił wiceprezes Itaka Holding.
Hanna Sidorska










