Bartosz, który wychował się w Bieszczadach, a na nartach i na snowboardzie jeździ od lat, w rozmowie z Wyborcza.biz zwrócił uwagę na ogromny ruch na stokach. W jego opinii doszło do "nagłego wzrostu zainteresowania" narciarstwem.
Wzrost zainteresowania narciarstwem wśród Polaków. "Taki must have klasy średniej"
Uważa, że wynika to z mody i z chęci potwierdzenia swojego statusu. "Wypad na narty to taki must have klasy średniej" - stwierdził rozmówca serwisu, dodając, że widuje na stokach osoby, które mają na sobie równowartość jego kilku pensji.
Z relacji Bartosza wynika, że chociaż nowi narciarze nie szczędzą pieniędzy na ubrania, akcesoria i sprzęt narciarski, to brakuje im umiejętności. W ubiegłym sezonie był świadkiem niebezpiecznej sytuacji w Jaworzynie Krynickiej. Kobieta i dziecko zjechali "na krechę" z samego szczytu, mimo że nie potrafili jeździć na nartach. Całe szczęście nic im się nie stało, ale jak podkreślił, "mogli zabić siebie i innych". W tym sezonie widział wypadek narciarza, który jechał przed nim. Mężczyzna wjechał na muldę, przywrócił się i mocno się poobijał - prawpodobnie złamał nogę.
Wzrost wypadków na stokach. "Ludzie lepiej wyglądają niż jeżdżą"
Rosnąca liczba narciarzy przekłada się na wzrost liczby wypadków. Marcin Szczurek, naczelnik Grupy Beskidzkiej GOPR, poinformował, że w pierwszych piętnastu dniach stycznia w Beskidach odnotowano 330 wypadków narciarskich, co stanowi wzrost o 30 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Najczęstszą przyczyną zdarzeń były upadki, odnotowano także zderzenia z innymi osobami.
Andrzej, instruktor z Podhala, podkreśla, że wielu początkujących narciarzy pomija łatwe trasy oraz tzw. ośle łączki, bo zależy im na "kontencie w serwisach społecznościowych". Uważają, że "korzystanie z orczyka czy taśm to obciach". "Ludzie lepiej wyglądają niż jeżdżą, a niektórzy, cóż, tylko wyglądają" - stwierdził rozmówca Wyborcza.biz.
Ceny sprzętu narciarskiego idą w tysiące złotych
Serwis wylicza, że buty narciarskie od topowych marek kosztują ponad 3 tys. zł, a narty 6-8 tys. zł. Cena minimalna, jaką trzeba wydać, to 2 tys. zł na sprzęt oraz 1,6 tys. zł na odzież i akcesoria - powiedział portalowi Rafał Zakrzewski ze sklepu 8a.pl zastrzegając, że ceny zależą od jakości i technologii sprzętu.
Jego wypożyczenie również nie jest tanie. Za zestaw, w skład którego wchodzą narty, buty, kijki oraz kask trzeba zapłacić od 60 do 100 zł za dzień. Sporo kosztują także karnety narciarskie. Dzień szusowania na stoku w Kotelnicy Białczańskiej czteroosobową rodzinę kosztowałby 660 zł. Taniej jest w Laworta Ski w Bieszczadach, gdzie taki jednodniowy skipass to koszt 440 zł.











