Zmiana w prawach pasażerskich. Przeciwko jest Parlament Europejski
Linie lotnicze wskazują, że obowiązująca unijna regulacja dotycząca praw pasażerów jest dla nich ogromnym obciążeniem finansowym. Zgodnie z przepisami podróżni mogą liczyć na odszkodowania wynoszące od 250 do 600 euro za opóźnienia i odwołania lotów, niezależnie od ceny biletu. W efekcie Lufthansa w 2024 roku musiała wypłacić 500 mln euro rekompensat - pisze "Rzeczpospolita".
Postulaty dotyczące rewizji rozporządzenia dotyczącego praw pasażerów poparła Rada Unii Europejskiej. Państwa członkowskie opowiedziały się za odejściem od obecnej zasady trzech godzin i wprowadzeniem progu czterech godzin jako momentu, od którego podróżny mógłby ubiegać się o odszkodowanie w kwocie 300 euro. W przypadku lotów długodystansowych proponuje się podwyższenie progu opóźnienia uprawniającego do odszkodowania z trzech do sześciu godzin oraz obniżenie wysokości świadczenia z 600 do 500 euro.
Komisja Europejska zaproponowała również rozszerzenie katalogu okoliczności wyłączających odpowiedzialność linii lotniczych za opóźnienia. Obok dotychczasowych przesłanek, takich jak wojna, konflikty zbrojne czy katastrofy naturalne, KE chce dodać m.in. strajki personelu oraz usterki techniczne samolotu.
Nie ma zgody Parlamentu Europejskiego. Reforma "wspiera linie lotnicze"
Zgody na taką zmianę nie ma jednak w Parlamencie Europejskim. "Państwa członkowskie nie ustępują w zamiarze znaczącego ograniczenia praw pasażerów. Nie możemy zaakceptować kompromisu, który osłabia ochronę obywateli" - tłumaczy europoseł Jan-Christoph Oetjen (FDP).
Zdaniem przeciwników reforma osłabia prawa pasażerów, jednocześnie wzmacniając pozycję linii lotniczych. "Komisja Europejska przedstawiła propozycję, która zamiast chronić pasażerów, tak naprawdę wspiera linie lotnicze, bez konsultacji z Parlamentem Europejskim. Byliśmy oburzeni i w Komisji Transportu 99 proc. eurodeputowanych opowiedziało się za wzmocnieniem praw pasażerów w lotnictwie" - tłumaczyła w rozmowie z agencją Newseria posłanka do Parlamentu Europejskiego Elżbieta Łukacijewska z Koalicji Obywatelskiej.
Proces legislacyjny wstrzymany. Co dalej z reformą?
Aktualnie proces legislacyjny został wstrzymany, ponieważ Rada UE przyjęła swoje stanowisko bez wcześniejszych negocjacji z Parlamentem Europejskim. W rezultacie europosłowie musieli przejść do drugiego czytania, jednak brak porozumienia uniemożliwił rozpoczęcie kolejnego trilogu. Procedura wchodzi teraz w trzeci, formalny etap.
Jak tłumaczy "Rzeczpospolita", po głosowaniu plenarnym zaplanowanym na koniec stycznia Parlament przekaże Radzie swoją oficjalną pozycję. Rada będzie miała do trzech miesięcy na jej akceptację lub odrzucenie. Jeśli się sprzeciwi, w ciągu sześciu tygodni powoła komitet pojednawczy z udziałem przedstawicieli obu instytucji. Komitet otrzyma kolejne sześć tygodni na wypracowanie kompromisu.











