Czeski RegioJet wszedł na polskie tory w 2022 roku, a we wrześniu 2025 r. uruchomił pierwszą krajową trasę. Był to rewolucyjny krok nad Wisłą, ponieważ do tej pory żaden prywatny przewoźnik nie miał zezwolenia na kursowanie po krajowych trasach. W Interii Biznes pisaliśmy, że to nie tylko symboliczna zmiana, ale początek największej rewolucji na kolei od lat.
Tym samym czeski przewoźnik złamał monopol PKP Intercity na przewozy pasażerskie. Umożliwiła to przełomowa decyzja Urzędu Transportu Kolejowego (UTK). I choć od 2030 r. - zgodnie z europejskim wymogiem - będziemy mieć w pełni otwarty rynek, do to tej pory zwlekano z decyzją.
Szybko jednak zaczęły się problemy. Od sporu z PKP o nierówne traktowanie, utrudnianie dostępu do infrastruktury (torów, dworców, reklam), blokowanie zakupu zaplecza technicznego oraz faworyzowanie pociągów polskiego narodowego przewoźnika w rozkładach jazdy.
W końcu w grudniu okazało się, że czeski przewoźnik nie zdoła uruchomić zapowiadanych tras. W efekcie był zmuszony odwołać kilkaset rejsów od połowy grudnia do końca stycznia 2026 roku. Od razu UTK zagroził RJ poważnymi konsekwencjami za niewywiązanie się z wcześniejszych deklaracji.
Problemy RegioJet ze skompletowaniem pracowników
Jednym z najpoważniejszych wyzwań, z jakimi czeski przewoźnik mierzy się podczas ekspansji nad Wisłą, okazał się proces rekrutacyjny oraz kompletowanie załóg do obsługi połączeń i pracy na pokładach pociągów. Szczególnie dotkliwy jest brak wystarczającej liczby chętnych do pracy konduktorów i maszynistów - zwłaszcza pozyskanie tych drugich jest utrudnione ze względu na wysokie wymagania formalne i konieczność posiadania odpowiednich uprawnień.
I tak jedną z opcji pozostało pozyskiwanie pracowników zatrudnionych dotychczas w strukturach PKP. To jednak również okazało się sporym wyzwaniem, ponieważ większość osób obawia się przejścia do prywatnego przewoźnika, nie mając pewności, co do jego długofalowej obecności na polskim rynku.
Teraz jednak czeski przewoźnik przystąpił do ofensywy i kusi przyszłych pracowników lepszymi warunkami finansowymi. Plan ma umożliwić pozyskanie niezbędnej kadry, by ruszyć na polskich torach z pełną prędkością.
RegioJet kusi kandydatów do pracy wyższymi pensjami i dodatkami
Oprócz wynagrodzeń, RegioJet poinformował o wprowadzeniu premii rekrutacyjnych dla maszynistów i kierowników pociągów, które w ciągu pierwszego roku mogą osiągnąć nawet 100 tysięcy złotych.
"Chcemy przyciągnąć najlepszych profesjonalistów i zaoferować im uczciwe warunki oraz naprawdę motywujące wynagrodzenie. Już teraz oferujemy wyższe pensje niż konkurencja, a dzięki nowym premiom rekrutacyjnym maszyniści i kierownicy pociągów mają możliwość osiągnięcia naprawdę ponadstandardowych zarobków" - mówi dyrektor RegioJet, Renata Stanislavová, cytowana w opublikowanym komunikacie.
Wysokość premii rekrutacyjnej zależeć będzie od miesiąca rozpoczęcia pracy. Najkorzystniejsze warunki obejmą kandydatów, którzy rozpoczną pracę jak najszybciej. Przykładowo maszynista rozpoczynający pracę w styczniu może w ciągu pierwszego roku otrzymać nawet 100 tys. zł, a kierownik pociągu do 50 tys. zł - zapewnia RegioJet.
Zarobki w RegioJet w górę
Jednocześnie - jak dodaje Stanislavová - firma podnosi podstawowe wynagrodzenia dla tych stanowisk. Dzięki temu maszynista może zarabiać miesięcznie ponad 18 tys. zł, a konduktor - 13 tys. zł.
Oprócz maszynistów i kierowników pociągów, RegioJet poszukuje również stewardów, a także pracowników technicznych i administracyjnych.













