Spis treści:
- Ceny złota: styczeń 2026
- Dlaczego ceny złota rosną?
Ceny złota: styczeń 2026
W połowie stycznia 2026 r. na świecie za uncję trojańską złota płaci się około 4 600 dolarów. W Polsce ten sam poziom przekłada się - według danych NBP - na cenę nieco ponad 530 zł za gram, czyli około 16,5 tys. zł za uncję. Gdy zestawić to z początkiem 2025 r., skala zmiany jest jednoznaczna: wtedy gram kosztował około 360 zł, a więc w ciągu roku cena w złotych wzrosła o blisko 50%.
Warto zwrócić uwagę, że koszty fizycznego metalu w sklepach rzadko są takie same jak w tabelach NBP czy na giełdzie. Sprzedawcy doliczają swoją marżę, koszty transportu i ubezpieczenia. W połowie stycznia 2026 r. sztabka 1 g kosztuje w ofertach zwykle około 630-635 zł. Przy większych sztabkach różnica jest mniejsza procentowo, ale nadal widoczna: 1 uncja to często około 17,2-17,3 tys. zł, a w dużych firmach nawet 17,9 tys. zł.
Znaczenie ma też forma kruszcu. Monety i sztabki zawierają podobną ilość złota, ale bywają wyceniane inaczej. W styczniu 2026 r. moneta 1 oz, np. Krugerrand, potrafi kosztować około 16,9 tys. zł, czyli mniej niż sztabka tej samej wagi. Inwestorzy, którzy nie kupują sztabek ani monet, często śledzą ceny funduszy opartych na złocie: w połowie stycznia 2026 r. GLD kosztuje około 422 dolarów, a IAU około 86 dolarów, przy czym są to już notowania uwzględniające koszty zarządzania. Bez względu na to, czy chodzi o sztabkę, monetę czy fundusz giełdowy, efekt jest ten sam: w ciągu roku cena złota w dolarze wzrosła o około 73%.
Dlaczego ceny złota rosną?
Pierwszym impulsem są stopy procentowe. Złoto staje się bardziej atrakcyjne wtedy, gdy lokaty i obligacje zaczynają płacić coraz mniej. W drugiej połowie 2025 roku rynki zaczęły zakładać obniżki stóp w USA, bo inflacja wyraźnie słabła. To wystarczyło, by kapitał zaczął przesuwać się w stronę metali szlachetnych, a ceny szybko poszły w górę. Poziomy, które jeszcze niedawno uchodziły za wyjątkowo wysokie, w krótkim czasie zaczęły być traktowane jako nowy punkt odniesienia.
Na tym jednak mechanizm się nie kończy. Do gry wchodzi także czynnik polityczny i gospodarczy, który w ostatnich latach właściwie nie znika z pierwszych stron serwisów informacyjnych. Wojny, napięcia handlowe, groźby sankcji i konflikty wewnętrzne w wielu krajach sprawiają, że inwestorzy szukają aktywów uznawanych za bezpieczne. Złoto od dawna pełni taką funkcję, dlatego każda fala niepokojących informacji zwykle zwiększa popyt. Gdy pojawiają się konkretne kryzysy lub napięcia, reakcja rynku często jest widoczna w postaci skokowych wzrostów notowań kruszcu.
Trzeba też uwzględnić długofalowe zainteresowanie instytucji. Banki centralne od kilku lat systematycznie powiększają rezerwy złota - w 2024 r. kupiły łącznie ponad 1 000 ton trzeci rok z rzędu (wśród nabywców był także NBP). Równocześnie inwestorzy, widząc rosnące ceny i zainteresowanie kruszcem, coraz chętniej kupują fundusze giełdowe oparte na złocie, a napływ miliardów dolarów do tych instrumentów dodatkowo wzmacnia cały trend.















