W skrócie
- Program Aktywny Rodzic wypłaca trzy różne świadczenia dla rodziców dzieci do lat 3. W ciągu roku to świadczenie trafiło do blisko 800 tysięcy dzieci.
- Program przyczynił się do wzrostu liczby miejsc w żłobkach, jednak w wielu mniejszych gminach wciąż nie ma żadnego żłobka,
- Z kolei w dużych miastach kolejne żłobki zaczynają świecić pustkami.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
W okresie od uruchomienia programu 1 października 2024 roku do końca sierpnia 2025 r. złożono 755,6 tys. wniosków o świadczenia z programu "Aktywny Rodzic", poinformował nas resort rodziny. Wnioski obejmowały 769,7 tys. dzieci, a łącznie w tym okresie wypłacono 3,78 mln świadczeń o wartości 4,89 mld zł.
Rok wypłat "babciowego". Premier: Rodzice płacą 10 razy mniej
"Wskaźnik objęcia opieką instytucjonalną dzieci do lat 3, który na koniec 2023 r. wynosił 36 proc. - jeden z najniższych w Unii Europejskiej - wzrósł do 45,72 proc. we wrześniu 2025 r., co oznacza wzrost o 9,72 punktów procentowych" - przekazało Interii Biznes Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.
W czasie konferencji prasowej podsumowującej rok wypłat "babciowego" premier podsumowywał, że rząd robi wiele, by poprawić demografię w Polsce:
- Średnio rodzice dzisiaj płacą 10 razy mniej za miejsce w żłobku, niż przed wejściem "Aktywnego Rodzica" w życie - mówił Donald Tusk.
Program "Aktywny Rodzic" to trzy świadczenia dla rodzin z dziećmi od 12. do 35. miesiąca życia:
- "Aktywni rodzice w pracy" ("babciowe") - do 1500 zł dla aktywnych zawodowo rodziców, których dziecko pozostaje pod opieką np. babci;
- "Aktywnie w żłobku" (dotychczasowe "żłobkowe w wysokości 400 zł") - do 1500 zł na pokrycie kosztów opieki w placówce, pieniądze trafiają bezpośrednio na konta np. żłobków;
- "Aktywnie w domu" (dotychczasowe RKO w wysokości 500 zł) - 500 zł dla rodziców dzieci, którzy nie podejmują aktywności zawodowej.
Kolejek do żłobków już nie ma. Nie dzięki "babciowemu"
Wiele jest jednak nadal do nadrobienia. Polska rekordowo szybko się wyludnia, co potwierdzają najnowsze dane GUS.
- Pierwszego syna urodziłam w 2022 roku. Rok później nie było szans na miejsce w publicznym żłobku, choć grupy miały już po 40 dzieci. Dzisiaj te same placówki mają ciągle wolne miejsca i grupy po maksymalnie 25 dzieci - mówi nam mama dwójki dzieci z Rzeszowa.
Wolne miejsce i kolejne likwidowane grupy to stan faktyczny dla wielu polskich miast, zwłaszcza większych. Radio Zet na początku września informowało, że rośnie liczba wolnych miejsc w żłobkach m.in. w:
- Białymstoku - 193 wolne miejsca na 1265 dostępnych,
- Lublin - ponad 400 wolnych miejsc na 1209 dostępnych,
- Szczecin - 200 wolnych miejsc na 1772 dostępne,
- Katowice - 232 wolne miejsca na 1102 dostępne.
Nawet w Warszawie nie ma obecnie problemu z miejscami z publicznych żłobkach. Radio Zet wylicza, że w 92 placówkach ze 115 dostępnych pod koniec sierpnia nadal były wolne miejsca.
Pobierają "babciowe", nie wrócili do pracy
Potwierdzają to zapytane przez nas gminy, które po starcie "babciowego" wyraźnie podniosły opłaty za żłobki:
- W naszej ocenie program rządowy "Aktywny rodzic" nie przyczynił się do wzrostu zainteresowana miejscem w żłobku, a do pozostania w domu w związku z wypłacanym bezpośrednio rodzicowi świadczeniem "Aktywnie w pracy" i "Aktywnie w domu". W naszej gminie mieliśmy 3 osoby na 1 miejsce w latach poprzednich, a obecnie 1 dziecko na 1 miejsce - mówi Interii Biznes Mieczysław Szynkarowski, Sekretarz Gminy Długołęka.
Zdanie to potwierdzają inne władze samorządowe. "Zainteresowanie publicznymi żłobkami pozostaje na podobnym poziomie jak przed wejściem w życie programu" - czytamy w przesłanej nam odpowiedzi rzecznika prasowego Prezydenta Poznania.
Resort rodziny podkreśla, że hasło programu "Aktywny Rodzic: to: "Wolność wyboru i pewność wsparcia w opiece nad dziećmi". Niemniej jednak, "babciowe" miało zachęcać rodziców do powrotu do pracy. Wielu jednak dziś pobiera świadczenie, ale nie odprowadza składek z tytułu zatrudnienia.
Wiele gmin nadal bez żłobków
W mniejszych miejscowościach problem jest przeciwny. Po roku działania programu "Aktywny Rodzic" zwiększa się dostępność publicznych placówek opieki nad dzieci do 3 lat.
- Każdego dnia przybywają dwie placówki w Polsce - przekonywał premier Donald Tusk w czasie konferencji prasowej.
Nadal jednak 819 gmin w Polsce pozostaje bez dostępu do żłobka czy klubu dziecięcego.
Zatory z wnioskami o "babciowe" już minęły?
Opóźnienia w wypłatach świadczeń w ramach programu "Aktywny Rodzic" kładły cień na flagowej ofercie rządu przez całe pierwsze półrocze wypłat. Jedną z rekordzistek była kobieta, która po 15 tygodnia oczekiwania na "babciowe" wyliczyła, że ZUS jest jej dłużny już 7 tys. zł.
Inny mężczyzna dwukrotnie wysyłał wniosek o "Aktywnie w żłobku". Po raz pierwszy zrobił to w styczniu 2025 roku, a wówczas niemal trzy miesiące czekał na ostateczną odmowę przyznania świadczenia (jeden z rodziców nie był aktywny zawodowo). Ostatecznie "babciowe" wspomina jednak dobrze:
- Pieniądze dostałem za wniosek wysłany 2 kwietnia z wyrównaniem za kwiecień. Teraz pobieramy 1500 zł, państwo daje, to trzeba brać - przyznaje pan Paweł.
Obecnie rozpatrywanie wniosków o świadczenia w ramach "Aktywnego Rodzica" idzie sprawnie, ale nie przebiega "od ręki". Przyjęcie wniosku często wymaga weryfikacji aktywności zawodowej w ZUS, a dane te aktualizowane są kilka razy w miesiącu. ZUS najczęściej zwleka z wydaniem decyzji o wypłacie i dłużej weryfikuje dane, gdy oboje rodzice składają wniosek lub gdy jeden rodzic wnioskuje o dwa świadczenia.
Agnieszka Maciuła-Ziomek












