Jak wiadomo - wydłużenie prawa do pozostawiania w domu z dzieckiem poprzednia ekipa uznawała za jeden ze swoich największych sukcesów - jeśli chodzi o politykę pro rodzinną. Nowa ekipa uznała, że państwa nie stać na taki rodzaj wsparcia socjalnego dla matek. Chce na tym zaoszczędzić około 300 milionów złotych.
Rząd tłumaczy, że tak długie, 6-miesięczne urlopy były niekorzystne dla kobiet. Jak wyjaśnia wiceminister pracy Jolanta Banach, szczególnie młode kobiety były niekonkurencyjne na rynku pracy. Pracodawcy nie chcieli ich zatrudniać: "Te kobiety były i są szczególnie ryzykowną grupą dla pracodawcy w sytuacji półrocznego urlopu macierzyńskiego i przysługującego 100-procentowego wynagrodzenia za ten czas".
Do dłuższych urlopów będą jeszcze miały prawo te kobiety, które teraz są w ciąży i urodzą dziecko już po wejściu w życie nowych przepisów. Prawo do części urlopu macierzyńskiego będą mieli także
ojcowie. Urlop ten będzie tak samo płatny jak macierzyński, będzie więc równoznaczny pobieranemu wynagrodzeniu. Urlopy wychowawcze pozostają niezmienione.








