Reklama

Rząd dał zielone światło prezydenckiej ustawie o pomocy frankowiczom

Nadchodzi frankowe przyspieszenie w Sejmie. Posłowie zapowiadają odmrożenie prac nad ustawą o pomocy kredytobiorcom zwłaszcza walutowym. Tak w rozmowie z RMF FM mówi nowy szef sejmowej komisji finansów publicznych poseł Andrzej Szlachta.

Wznowienie prac to efekt apelu autora ustawy, czyli Andrzeja Dudy. Trzy tygodnie temu w wywiadzie dla RMF FM w szwajcarskim Davos prezydent mówił, że jest rozczarowany powolnymi pracami nad pomocą frankowiczom i zapowiadał interwencję. Ona najwyraźniej poskutkowała, bo rząd wreszcie dał tej ustawie zielone światło.

- Ustawa o funduszu wsparcia kredytobiorców powinna zostać uchwalona. Po to ją złożyłem, jako prezydent. To realizacja moich zobowiązań wobec wyborców - mówił nam wtedy prezydent Andrzej Duda o pomocy obiecanej frankowiczom w kampanii wyborczej. Dodał, że "cały czas podejmuje działania" w celu przyspieszenia prac. - Kilka dni temu miałem na ten temat rozmowę z prezesem NBP. Montuję tutaj pewną koalicję, (uchwalenie regulacji - red.) to nie tylko wola prezydenta - wyjaśnił prezydent Duda.

Reklama

A teraz szef sejmowej komisji finansów mówi, że 26 lutego uzupełni skład zajmującej się tym podkomisji i uruchomi prace. - Nadajemy jej teraz szybki proces legislacyjny - mówi poseł Andrzej Szlachta z Prawa i Sprawiedliwości.

Chodzi tu o ustawę, która przewiduje nieoprocentowane pożyczki dla kredytobiorców, którzy nagle stracą pracę albo ciężko zachorują.

Krzysztof Berenda

Więcej informacji ekonomicznych na RMF24.pl

Frankowicze zarzucają sędziom stronniczość w sprawach z bankami

Stowarzyszenie "Stop bankowemu bezprawiu", zrzeszające posiadaczy walutowych kredytów hipotecznych, zarzuca sędziom, że w sporach z bankami orzekają według linii prezentowanej przez jednego z członków Sądu Najwyższego.

Według Arkadiusza Szczęśniaka ze stowarzyszenia, sędziowie mogą orzekać pod presją. "Mamy duże zarzuty w kierunku sędziego Sądu Najwyższego Mirosława Bączyka, który 13 grudnia 2017 roku przeprowadził szkolenie, w trakcie którego instruował sędziów niższych instancji, jak powinni orzekać" - powiedział Arkadiusz Szczęśniak. Dodał, że sędzia robił to na podstawie orzeczeń niezgodnych z unijną dyrektywą 93/13, mówiącą o ochronie praw konsumenta. Zdaniem Arkadiusza Szczęśniaka, sam fakt, że sędzia wyższej instancji mówi sędziom niższej instancji, jak powinni orzekać, tworzy wrażenie, iż na sędziów wywierany jest nacisk.

Inny członek stowarzyszenia Robert Wajgel dodaje, że wspomniany sędzia Mirosław Bączyk wcześniej współpracował ze Związkiem Banków Polskich. Był bowiem sędzią sądu polubownego przy Związku, który zdaniem Roberta Wajgela jest organizacją lobbującą na rzecz banków.

Rzecznik Sądu Najwyższego Michał Laskowski podkreśla, że związki sędziego Mirosława Bączka z sektorem bankowym zakończyły się w 2001 roku, czyli 17 lat temu. Dodaje, że szkolenia dla sędziów nie mogą być traktowane jako wywieranie presji na ich niezależność w orzekaniu. "Byłoby to sprzeczne z istotą bycia sędzią" - powiedział rzecznik, dodając, że tego typu szkolenia powinien prowadzić sędzia Sądu Najwyższego. Michał Laskowski powiedział, że Mirosław Bączyk jest profesorem uniwersyteckim i wieloletnim specjalistą od prawa cywilnego i bankowego. Rzecznik Sądu Najwyższego dodał, że sądy w niektórych kategoriach spraw są po stronie banków, ale w wielu orzeczeniach stają po stronie obywatela. "To jest jakby istota orzekania przez sąd" - powiedział Michał Laskowski. "Sąd nie może stawać albo po stronie lobby bankowego, albo po stronie frankowiczów. Sąd analizuje przepisy prawa, dokonuje ich wykładni, waży różne wartości, ale wszystkie wartości i interesy występujące w tej sprawie, i wydaje rozstrzygnięcie" - powiedział rzecznik Sądu Najwyższego.

Podsekretarz stanu w ministerstwie sprawiedliwości Łukasz Piebiak podkreśla, że w samej organizacji szkolenia nie ma nic złego. "To że sędzia Sądu Najwyższego szkoli sędziów sądów powszechnych nie jest niczym złym dopóki, dopóty nie głosi tam jakichś zupełnie dziwnych rzeczy" - powiedział wiceminister. "O czymś takim nie słyszeliśmy. Frankowicze uważają, że jest to sędzia jakby niechętny poglądom, które oni mają na temat kredytów frankowych. Być może tak jest, być może tak nie jest" - dodał Łukasz Piebiak.

Problem kredytów hipotecznych nominowanych w walutach obcych dotyczy w Polsce około 2 milionów osób. (IAR)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »