W skrócie
- Rośnie liczba cybergangów ze Wschodu, które wyłudzają pieniądze metodami "na bankowca" i "na inwestycje.
- Proceder zdominowali przestępcy z Ukrainy.
- Rosnąca liczba oszustw jest efektem wysokiego zaufania do Ukraińców w Polsce oraz dobrego zorganizowania grup przestępczych.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
"Telefony do ofiar są wykonywane z call center w Kijowie, Odessie czy Charkowie, a w Polsce pozostała część grupy pilnuje finału oszukańczego przedsięwzięcia, czyli wypłaty pieniędzy" - czytamy w "Rzeczpospolitej".
W nowych cybergangach dominują obywatele Ukrainy
Dziennik podkreśla, że nowe cyberprzestępcze grupy są bardzo dobrze zorganizowane - działają wręcz na wzór korporacji, a kandydaci na członków gangu badani są wariografem.
W rozbitych dotychczas cybergangach obywatele Ukrainy stanowili przeszło 90 proc. składu - pozostali to obywatele innych państw, werbowani do podrzędnych zadań.
Tomasz Safjański, profesor Akademii WSB, wicedyrektor Centrum Badań nad Bezpieczeństwem Transgranicznym, w rozmowie z "Rz" wskazuje, że grupy przestępcze o proweniencji ukraińskiej wzorują się na legalnych call center. Osoby, które dzwonią do ofiar jako "konsultanci" (by namówić np. na inwestycję w kryptowaluty czy do przelania pieniędzy na rzekome "techniczne" konto banku, w rzeczywistości należące do tzw. słupa), przechodzą wcześniej specjalne szkolenia i pracują na dopracowanych skryptach rozmów. Wymaga się też od nich, by biegle posługiwały się językiem polskim.
Dlaczego w cybergangach występuje nadreprezentacja przestępców z Ukrainy? Według prof. Safjańskiego, proceder związany z oszustwami online jest "relatywnie dobrze opłacany w porównaniu z lokalnym rynkiem legalnej pracy, szczególnie dla młodych ludzi bez wysokich kwalifikacji".
Cyberprzestępcy wykorzystują fakt, że zaufanie do Ukraińców jest dziś w Polsce wysokie
"Normą jest, że call center, skąd 'konsultanci' telefonują do ofiar (sprawcy podszywają się pod infolinie metodą spoofingu) mieszczą się w Ukrainie" - pisze "Rz", wymieniając w tym kontekście takie miasta, jak Kijów, Odessa czy Charków. W Polsce pozostała część grupy pilnuje finalizacji przestępczej transakcji, czyli dokonania przelewu przez ofiarę oszustwa.
Gazeta dodaje, że w oszukańczy proceder bywają zaangażowane nawet osoby z tzw. świecznika - w sprawie z 2025 r., w której 1,5 tysiąca pokrzywdzonych zostało oszukanych na rekordową sumę 75 mln zł, grupą przestępczą kierowały (według ustaleń Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości i Prokuratury Regionalnej w Krakowie) osoby powiązane z wymiarem sprawiedliwości oraz z działalnością polityczną w Ukrainie.
Tomasz Safjański z WSB Merito apeluje o czujność i dodaje, że oszuści wykorzystują fakt, iż zaufanie do obywateli Ukrainy jest dziś w Polsce wysokie. "Znamy się z codziennego życia - ze sklepów, kiosków, teatrów, miejsc pracy, wspólnych biznesów. Ta bliskość i społeczna akceptacja sprzyjają obniżeniu czujności. Zaufanie społeczne jest wartością, ale w świecie profesjonalnych oszustw musi iść w parze z ostrożnością" - mówi.
"Rz" podkreśla, że oszustwa internetowe nasilają się - w 2023 r. było ich 85 tys., w 2024 r. 93 tys., a dane za 2025 r. pokażą zapewne nie mniejszą skalę.











