Ulga podatkowa dla emigrantów obowiązuje od 1 stycznia 2022 r. i przysługuje osobom, które wyprowadziły się z Polski, a następnie po co najmniej trzech latach kalendarzowych wróciły do kraju. Zwolnienie obejmuje przychody do 85 528 zł rocznie, co w czteroletnim okresie daje maksymalnie 342 112 zł dochodu bez podatku.
Ulga dla emigrantów. Kluczowe znaczenie ma zmiana rezydencji podatkowej
Preferencja dotyczy przychodów z umowy o pracę, zlecenie, działalności gospodarczej czy zasiłku macierzyńskiego. Nie obejmuje natomiast dochodów z umów o dzieło, praw autorskich ani sprzedaży akcji - przypomina "Rzeczpospolita".
Eksperci wskazują, że w ostatnim czasie urzędy skarbowe zaczęły dokładniej przyglądać się osobom korzystającym z tego zwolnienia. Jak wyjaśnia dr Piotr Sekulski, doradca podatkowy w kancelarii Outsourced.pl, początkowo ulga pojawiała się głównie w interpretacjach podatkowych, ale obecnie fiskus coraz częściej weryfikuje rozliczenia podatników.
"Ulga obowiązuje od 1 stycznia 2022 r. i na początku pojawiała się tylko w interpretacjach. W ostatnich miesiącach skarbówka zaczęła jednak sprawdzać podatników korzystających ze zwolnienia, a konkretnie weryfikować daty ich przeprowadzek" - mówi ekspert.
Moment zmiany rezydencji podatkowej ma kluczowe znaczenie. Jeśli okaże się, że podatnik wrócił do Polski wcześniej, niż deklarował, może stracić prawo do preferencji, ponieważ nie spełni warunku trzech pełnych lat pobytu za granicą.
Ośrodek interesów życiowych. "Te aspekty najbardziej interesują urzędników"
Zgodnie z ustawą o PIT miejscem zamieszkania dla celów podatkowych jest kraj, w którym podatnik posiada tzw. ośrodek interesów życiowych lub przebywa dłużej niż 183 dni w roku. Ośrodek interesów życiowych określają m.in. powiązania rodzinne, aktywność zawodowa i społeczna, a także majątek czy rachunki bankowe.
Jak wskazuje dr Piotr Sekulski, w praktyce największe znaczenie mają kwestie rodzinne. Ekspert zwraca uwagę, że obecność najbliższych w Polsce może świadczyć o tym, że podatnik przeniósł tu centrum swoich interesów wcześniej, niż deklaruje.
"I właśnie te rodzinne aspekty najbardziej interesują urzędników. Ciężko jest przekonać skarbówkę, że zmieniliśmy miejsce zamieszkania np. dopiero w styczniu, skoro już w grudniu do Polski wróciła żona z dziećmi. Przez ten jeden miesiąc możemy stracić prawo do ulgi" - wskazuje ekspert, cytowany przez "Rzeczpospolitą".
Doradca podatkowy dodaje też, że urzędnicy analizują szereg innych elementów życia podatnika. Sprawdzają m.in. miejsce zamieszkania, rachunki bankowe, aktywność w Polsce czy nawet to, kiedy dana osoba przekraczała granice. W niektórych przypadkach fiskus może uznać, że podatnik nie tylko wrócił wcześniej, niż deklarował, ale że w ogóle nie przeniósł rezydencji podatkowej za granicę.
Wątpliwości w takich sprawach może rozstrzygać certyfikat rezydencji podatkowej wydawany przez administrację skarbową danego państwa. Eksperci zwracają jednak uwagę, że w niektórych krajach jego uzyskanie jest skomplikowane i wymaga szczegółowego postępowania dowodowego.
Interpretacje fiskusa. Tak wyglądały przykładowe decyzje
Interpretacje fiskusa pokazują, że nawet wieloletnia praca za granicą nie zawsze oznacza zmianę rezydencji podatkowej. W jednej ze spraw dotyczącej Polaka pracującego przez 11 lat w Norwegii urzędnicy uznali, że jego ośrodek interesów życiowych pozostał w Polsce, ponieważ w kraju mieszkały żona i dzieci. Podobnie oceniono przypadek osoby pracującej przez wiele lat w Wielkiej Brytanii.
Problemy ze skorzystaniem z ulgi miała także kobieta pracująca w Holandii. Fiskus, a następnie Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku uznali, że nie przeniosła ona ośrodka interesów życiowych za granicę - w Polsce mieszkał jej syn, a ona sama posiadała tu mieszkanie.












