Reklama

Wakacje kredytowe. Projekty pomocy kredytobiorcom pod lupą posłów

W środę wakacjami kredytowymi oraz ułatwieniem w korzystaniu z Funduszu Wsparcia Kredytobiorców zajmie się sejmowa podkomisja. Rządowy projekt nie przewiduje zmiany głównych kryteriów FWK. Taki pomysł jest między innymi w projekcie Lewicy, która proponuje obniżenie wskaźnika raty do dochodu z 50 proc. obecnie do 30 proc. To jednak oznaczałoby jeszcze większy spadek zdolności kredytowej tych, którzy chcą kupić mieszkanie.

W środę Podkomisja Stała Do Spraw Instytucji Finansowych rozpatrzy pięć projektów dotyczących wsparcia i ochrony kredytobiorców, w tym projekt rządowy zakładający wakacje kredytowe dla kredytobiorców z hipoteką w złotych, czyli możliwość czasowego zawieszenia rat, zamianę wskaźnika, na jakim oparte są kredyty mieszkaniowe  o zmiennej stopie i uproszczenia procedury skorzystania z funkcjonującego już Funduszu Wsparcia Kredytobiorców.

 - Ustawa wejdzie w życie w lipcu, więc wakacje kredytowe będą do wykorzystania w lipcu. Jeżeli chodzi o WIBOR, do września-października rynek ma czas, żeby uregulować to innym wskaźnikiem, który jest bardziej realny i odpowiada na wartość pieniądza międzybankowego. Jeżeli tego nie zrobią, my zaproponujemy rozwiązanie na jesieni - zapowiedział w poniedziałek Waldemar Buda, minister rozwoju w programie "Graffiti" w Polsat News.

Kiedy wakacje kredytowe?

Projekt przewiduje, że posiadacz kredytu hipotecznego w złotych może złożyć wniosek o zawieszenie rat, od  1 lipca 2022 r. do dnia 31 grudnia 2022 r.,  w wymiarze dwóch miesięcy w każdym kwartale oraz w 2023 roku po  jednym miesiącu w każdym kwartale.

Reklama

Wniosek o wakacje kredytowe może dotyczyć tylko jednej umowy zawartej w celu nabycia nieruchomości przeznaczonej na zaspokojenie własnych potrzeb mieszkaniowych.

To właśnie wakacje kredytowe są najbardziej kontrowersyjnym elementem proponowanej ustawy.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Miliardy po stronie banków

NBP ocenia, że przy obecnym poziomie stóp procentowych i założeniu, że z wakacji skorzystaliby wszyscy kredytobiorcy, łączny koszt wakacji kredytowych przyznanych w latach 2022 i 2023 jaki poniosłyby banki wyniósłby 20 mld zł, a Związek Banków Polskich wskazuje nawet na 28 mld zł. 

Czy rzeczywiście, gdyby wakacje kredytowe były szeroko dostępne tak jak jest w obecnej wersji projektu ustawy, bez dodatkowych warunków to koszt dla banków byłby wysoki?

- Jest to realny koszt, który zgodnie ze standardami rachunkowości banki rozpoznają w momencie zmiany harmonogramu płatności kredytu. Zostanie on wykazany jako tzw. wynik na modyfikacji.  W uproszczeniu chodzi o to, że banki wyceniają każdy kredyt, uwzględniając wartość pieniądza w czasie. Każda modyfikacja harmonogramu powoduje zmianę wyceny, którą banki wykażą właśnie jako wynik na modyfikacji - tłumaczy jeden z byłych bankowców.

Klienci zapłacą w przyszłości

Jak dodaje rozmówca Interii, w odniesieniu do wakacji kredytowych taka modyfikacja polegać będzie na tym, że płatności nawet ośmiu rat, jakie przypadłyby na lata 2022-2023, zostaną przesunięte na koniec okresu spłaty, a banki nie będą mogły od tych przesuniętych płatności naliczyć odsetek. - W przeciętnym kredycie oznaczać to będzie, że za kilkanaście-kilkadziesiąt lat klient zapłaci ok. 20-25 tys. zł, które zaoszczędzi dzisiaj. Tyle tylko, że pieniądz ma swoją wartość w czasie i owe 20-25 tys. zł, które klient zapłaci za jakiś czas, dziś i przy obecnym poziomie stóp procentowych jest warte tylko ok. 5-6 tys. zł - wyjaśnia.

ZBP postuluje wprowadzenie dodatkowych kryteriów, tak aby z wakacji kredytowych skorzystali ci, którzy rzeczywiście są  w trudnej sytuacji.  Najprostsze do zastosowania byłyby te warunki, które trzeba spełnić korzystając z Funduszu Wsparcia Kredytobiorców, bo są już stosowane.

Zgodnie z planem prac, w środę sejmowa podkomisja będzie też rozpatrywać projekty zgłoszone przez opozycję. Wśród nich są propozycje obniżenia kryterium możliwości skorzystania z Funduszu Wsparcia Kredytobiorców. Do funduszu można wnioskować o pomoc między innymi wówczas, gdy rata przekracza połowę dochodu. Klub Lewicy proponuje między innymi, żeby obniżyć to kryterium i by do skorzystania z FWK wystarczyło, że rata przekracza 30 proc. dochodu. Jednak eksperci zwracają uwagę, że rykoszetem uderzyłoby to w osoby, które dopiero starają się o kredyt. W ich przypadku to by jeszcze bardziej ograniczyło zdolność kredytową dla tych, którzy dopiero będą się ubiegać o kredyt. Ta już teraz spadła o połowę.

Chodzi o to, że obecnie Komisja Nadzoru Finansowego "pozwala" na to, żeby udzielać nowych kredytów przy relacji rata do dochodu rozporządzalnego na poziomie 40 proc., a w wyjątkowych przypadkach nawet na poziomie 50 proc. Jeżeli obniżony zostałby wymóg dla FWK,  przykładowo do 30 proc., to oznaczałoby że nowi kredytobiorcy, którym bank udzielił kredytu, którego rata przekracza ten wskaźnik, będą mogli następnego dnia zgłosić się po wsparcie z FWK. Wtedy może się okazać, że banki nie będą chciały udzielać kredytów osobom, których zdolność mierzona DStI mieści się w przedziale 30- 40 proc., skoro przy takiej relacji kredytobiorca jest już traktowany jako mający problem z obsługą rat i potrzebujący dodatkowego wsparcia.

Można więc zakładać, że w takiej sytuacji banki zaostrzyłyby jeszcze mocniej kryteria oceny zdolności kredytowej. A to jest największy problem związany ze wzrostem stóp oraz zaostrzeniem zaleceń Komisji Nadzoru Finansowego.

Monika Krześniak-Sajewicz

Zobacz również: 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »