W skrócie
- W Polsce rusza dyskusja nad liberalizacją prawa dotyczącego pochówków, która może umożliwić rozsypywanie prochów na łonie natury, chowanie poza cmentarzami czy na cmentarzach leśnych.
- Zmiany budzą kontrowersje - zwolennicy wskazują na potrzebę dostosowania przepisów do współczesnych oczekiwań społeczeństwa i indywidualizacji ceremonii, a przeciwnicy wyrażają obawy natury kulturowej, religijnej i praktycznej.
- Ministerstwo Zdrowia nie widzi zagrożenia epidemiologicznego w nowych formach pochówku, jednak Kościół deklaruje sprzeciw wobec liberalizacji przepisów odnośnie rozsypywania prochów.
- Pojawia się także pytanie, czy nowe przepisy ws. pochówków oznaczałyby dla branży funeralnej straty?
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Do Senatu wpłynęła petycja dotycząca zmian w pochówkach, a proces legislacyjny ruszył. Według jej autora obowiązujące przepisy nakazujące przechowywanie prochów osób zmarłych wyłącznie w urnach i ich pochówek na cmentarzu "nie uwzględniają potrzeb i przekonań wielu obywateli", którzy chcieliby - zgodnie z przekonaniami filozoficznymi, religijnymi lub ekologicznymi - "zdecydować o formie swojego pochówku w sposób bardziej zgodny z naturą oraz własnymi wartościami".
- Obowiązująca ustawa ws. pochówków pochodzi z 1959 roku. Jej ostatnia nowelizacja z 2023 roku była raczej kosmetyczna. Ona po prostu nie nadąża za zmianami społecznymi i zmieniającymi się potrzebami - komentuje w rozmowie z Interią Biznes Agnieszka Wójcińska, celebrantka pogrzebów humanistycznych, prezeska i współzałożycielka Stowarzyszenia Celebrantek i Celebrantów Humanistycznych (SCiCH). Wskazuje, że ludzie coraz częściej chcą osobistych, indywidualnych pożegnań, które oddają relację z bliskimi, a także możliwości decydowania o sposobie i miejscu pochówku prochów bliskich.
Zmiany w zasadach pochówku. Rozsypywanie prochów coraz bliżej?
Autor petycji P11-52/25 podnosi, że m.in. w Niemczech, Szwajcarii czy Holandii dopuszczalne jest rozsypywanie prochów w wyznaczonych miejscach lub ich pochówek na terenach leśnych. W związku z tym "Polska powinna dostosować się do tych standardów".
Wśród postulatów liberalizacji zasad pochówków znalazły się trzy główne elementy:
- rozsypywanie prochów w wyznaczonych miejscach - na terenach leśnych, parkowych lub wodnych - zgodnie z regulacjami samorządów;
- pochówek prochów poza cmentarzami - na gruntach prywatnych lub na wskazanych terenach ekologicznych, pod warunkiem zachowania zasad bezpieczeństwa sanitarnego;
- tworzenie cmentarzy leśnych - np. poprzez wsypywanie prochów do ziemi i sadzenie w miejscu spoczynku drzew.
Tymczasem obecne przepisy zakładają, że prochy muszą zostać złożone na cmentarzu, ich rozsypywanie jest zabronione, trzymanie urny w domu nielegalne, a pochówek na prywatnej posesji niedopuszczalny. Za złamanie tych zasad grozi kara grzywny, a nawet areszt.
Archaiczne przepisy doskwierają społeczeństwu. "U nas czas jakby się zatrzymał"
Obecne przepisy doskwierają części społeczeństwa. - Coraz częściej słyszymy od naszych klientów: czy mogę rozsypać prochy? Dziś prawo polskie na to nie pozwala - przyznaje Agnieszka Wójcińska. Wskazuje, że w Niemczech jest już około 300 cmentarzy leśnych, chociaż pierwszy powstał zaledwie w 2001 roku. Podobnie jest w Wielkiej Brytanii. Co więcej, przewiduje się, że ich liczba będzie rosła. - U nas pod względem prawa czas jakby się zatrzymał, choć potrzeby polskiego społeczeństwa aż tak bardzo nie różnią się potrzeb mieszkańców Niemiec czy Anglii - dodaje.
Agnes Tołoczmańska, prezeska Fundacji Funerarium wskazuje, że obecne prawo powstawało, gdy forma pochówku, jaką jest kremacja, w zasadzie nie istniała. - Pierwsze współczesne krematorium powstało u nas w kraju dopiero w 1993 r., trudno więc było brać ją pod uwagę - mówi. - Dziś jest to forma niezwykle powszechna, jej popularność z roku na rok rośnie, a sama branża pogrzebowa jest przygotowana na zmiany, co bardzo mocno widać np. na targach branżowych - twierdzi.
- Co prawda pochówki leśne w jakiejś okrojonej formie już funkcjonują od niedawna w naszym kraju. Kwatery leśne, parki pamięci lub ekologiczne możemy spotkać między innymi w Szczecinie, Łodzi i Poznaniu, ale wciąż są one dopasowane do obecnego prawa - ocenia.
Tołoczmańska zauważa, że Polacy coraz częściej nie godzą się na ceremonie pogrzebowe w ramach jednego schematu. - Widać to na przykładzie zawodu mistrza i celebransa pogrzebowego, który staje się profesją bardzo powszechną, często łącząc ceremonię wyznaniową i świecką - dodaje. Do tego cmentarze zapełniają się w ekspresowym tempie.
Coraz częściej słyszymy od naszych klientów: czy mogę rozsypać prochy? Dziś prawo polskie na to nie pozwala
- Kremacja też jest mimo wszystko formą pochówku dużo bardziej ekologiczną niż pochówek tradycyjny - wskazuje prezeska Fundacji Funerarium. - Owszem spopielenie ciała samo w sobie nie jest w pełni ekologiczne, ale jest znacznie bardziej niż zakopywanie zwłok, przygotowanych z użyciem mocnej chemii pogrzebowej, w poliestrowych ubraniach i polakierowanej trumnie - tłumaczy.
Zielone pochówki kontra tradycyjne pogrzeby. Dwa obozy - "za" i "przeciw"
- Społeczeństwo w Polsce się zmienia, laicyzuje się, rośnie indywidualizm i potrzeba personalizacji usług. W usługach pogrzebowych coraz wyraźniej widać potrzebę osobistych, "szytych na miarę" ceremonii pogrzebowych - zdradza nam Agnieszka Wójcińska.
Jednak zdaniem Tołoczmańskiej w Polsce w kontekście traktowania prochów w dalszym ciągu można zauważyć dwa obozy - "za" i "przeciw", ponieważ wciąż jesteśmy krajem bardzo religijnym, w którym panuje kult zmarłego.
- Myślę, że największą barierą przed wprowadzeniem zmian może być konserwatyzm i przywiązanie do tradycji rozumianej tak, że prochy muszą spocząć w ziemi i na cmentarzu. Tymczasem różne osoby mogą mieć w tym aspekcie różne potrzeby i jest to zupełnie naturalne - dodaje z kolei prezeska i współzałożycielka SCiCH.
Branża funeralna blokuje zmiany? "Miejscem pochówku powinien być cmentarz"
Jednak tradycyjna branża pogrzebowa zdecydowanie mniej przychylnie patrzy na liberalizację zasad pochówku, choć dostrzega potrzebę zmiany przepisów po kilkudziesięciu latach ich obowiązywania. - Obowiązuje nas ustawa z 1959 roku, będąca kalką prawa z 1932 roku. Od dekad praktycznie nic się nie zmieniło, tylko drobne poprawki, gdy rządzącym akurat czegoś potrzeba - zauważa w rozmowie z Interią Biznes Krzysztof Wolicki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego.
Jednocześnie mówi wprost, że "pochówki na terenach prywatnych odpadają". - Co zrobimy, kiedy będziemy chcieli sprzedać działkę - sprzedamy ją razem z nieboszczykiem? To rozwiązanie budzi więcej problemów niż korzyści - ocenia. - Jestem jak najbardziej za umożliwieniem rozsypywania prochów w wybranym miejscu, oczywiście za zgodą rodziny. Pamięć o zmarłych można czcić także poza granitowym grobem - tłumaczy.
Przeciwny rozsypywaniu prochów jest z kolei Dariusz Dutkiewicz, dyrektor Instytutu Branży Pogrzebowej i Cmentarnej. - Jedynym miejscem spoczynku człowieka - niezależnie od formy pochówku - powinien pozostać cmentarz. Świat się zmienia, pojawiają się cmentarze naturalne i ekologiczne, ale to wciąż są cmentarze, a nie przestrzeń publiczna czy tereny prywatne. To miejsce gwarantujące szacunek dla zmarłych - mówi.
Tłumacząc swoje stanowisko wskazuje, że rozsypywanie prochów może wywoływać dyskomfort psychiczny u innych ludzi, nawet jeśli nie niesie zagrożeń epidemiologicznych. - Wyobraźmy sobie zbiornik wodny; ktoś przychodzi i rozsypuje tam prochy zmarłego, a inne osoby kąpią się lub łowią ryby. Nie jest to najlepszy pomysł. To samo dotyczy innych przestrzeni publicznych - ocenia.
Do tego, jak wskazuje, jeśli ktoś przechowuje urnę w domu i sam umrze, pojawia się pytanie: kto ma potem zająć się pochówkiem i ponieść koszty. - Przykład Czech pokazuje, że zbyt daleka liberalizacja prowadzi do porzucanych urn, za które nikt nie czuje się odpowiedzialny. Zdarza się, że lądują na śmietnikach lub w innych niegodnych miejscach - tłumaczy.
Firmy pogrzebowe nie stracą? Liberalizacja ograniczy jedynie część ceremonii
Na zarzuty, że branża pogrzebowa jest sceptyczna co do zmian w przepisach z powodu obaw o rentowność biznesów, branża odpowiada zgodnie, że tak nie jest. - Branża funeralna nie obawia się liberalizacji przepisów - twierdzi prezes PSP Krzysztof Wolicki. Wtóruje mu dyrektor IBPC. - Branża funeralna nie blokuje zmian i się ich nie boi. Sprowadzanie tematu tylko do pieniędzy to krzywdzące uproszczenie. Patrzymy na te zmiany przede wszystkim z perspektywy światopoglądowej i kulturowej. Nikt nie jest przeciwny kremacji. Nikt nikomu nie każe stawiać drogich pomników na cmentarzach. Cmentarze mają różny charakter, ale to zawsze nekropolie - miejsca zadumy i szacunku dla pamięci zmarłych. Nie budzą kontrowersji u osób postronnych. Ta umowa społeczna, co do miejsca chowania zmarłych trwa od wieków. To nie czas i miejsce, żeby ją burzyć - wylicza Dariusz Dutkiewicz.
Sprowadzanie tematu tylko do pieniędzy to krzywdzące uproszczenie.
Krzysztof Wolicki wskazuje, że liberalizacja ograniczyłaby jedynie część ceremonii, głównie kościelnych. Cała reszta usług i tak pozostałaby bez zmian. - Nawet gdyby umożliwiono rozsypywanie prochów, dla firm pogrzebowych zmieniłoby to niewiele - trumnę czy urnę i tak trzeba kupić, a za chłodnie będzie trzeba zapłacić - mówi.
Poza tym, pojawia się także pytanie o zasiłek pogrzebowy, jeśli ktoś rozsypie prochy poza cmentarzem - czy taka osoba ma do niego prawo? W przypadku liberalizacji przepisów również to wymagałoby doprecyzowania.
- Osoby postulujące tak szeroką liberalizację nie przemyślały wszystkich konsekwencji prawnych oraz technicznych swoich postulatów, a także nie przeanalizowały wpływu zmian na wiele obszarów - od prawa po praktyczne skutki społeczne - ocenia. - Zmiany w tak ważnej i delikatnej kwestii powinny wymagać rozwagi, refleksji i spokoju. Pośpiech nie jest tu na pewno wskazany - dodaje.
Ministerstwo Zdrowia nie widzi zagrożenia w rozsypywaniu prochów
- Najważniejsze jest, by każdy mógł zdecydować, w zgodzie ze swoimi wartościami, co stanie się z jego prochami albo z prochami bliskich - mówi Interii Biznes Agnieszka Wójcińska z SCiCH pytana o najważniejszą zmianę, która powinna zostać wprowadzona jak najszybciej. - Powinniśmy mieć wybór, czy chcemy tradycyjnego pochówku, pochówku w lesie, zatrzymania urny w domu (obecne przepisy pozwalają na to tylko pod warunkiem wyznaczonej daty pochówku) czy rozsypania prochów w bliskim zmarłemu miejscu - dodaje.
Agnes Tołoczmańska z Fundacji Funerarium mówi, że priorytetem jest wprowadzenie możliwością rozsypywania lub wzięcia prochów do domu. - To rozluźniłoby już i tak mocno przepełnione cmentarze, co często wymusza niestety na społeczeństwie tworzenie nowych terenów cmentarnych lub likwidowanie starszych miejsc pochówku - tłumaczy.
Nawet gdyby umożliwiono rozsypywanie prochów, dla firm pogrzebowych zmieniłoby to niewiele - trumnę, urnę i tak trzeba kupić, a za chłodnie będzie trzeba zapłacić
Ministerstwo Zdrowia podczas posiedzenia Komisji Petycji stwierdziło, że rozsypywanie prochów nie stanowi zagrożenia sanitarnego oraz nie ma w tym zakresie przeciwwskazań zdrowotnych. Może to oznaczać, że resort nie zamierza blokować zmian w tym zakresie. To pierwszy tak jednoznaczny sygnał z rządu. Teraz swoje zdanie muszą wyrazić kolejne zainteresowane resorty.
Kościół zablokuje nowe przepisy? KEP broni cmentarzy
Krzysztof Wolicki, prezes PSP, nie wróży jednak tym propozycjom powodzenia. - Kościół się na to nie zgodzi, a bez politycznej większości zmiany utkną w miejscu - powiedział nam wprost. - Ze śmierci nie da się zrobić kapitału politycznego, dlatego nikt nie podejmuje tematu. Polacy unikają rozmowy o śmierci, jakby dotyczyła wszystkich, tylko nie ich - dodaje.
Zapytaliśmy zatem Episkopat, czy zamierza być blokującym zmiany. Usłyszeliśmy jedynie, że kwestię rozsypywania prochów regulują watykańskie przepisy, do których lokalne episkopaty muszą się stosować. Zdaniem Kościoła odpowiednim miejscem na przechowywanie prochów są przede wszystkim cmentarze, ponieważ zmniejsza to ryzyko "odsunięcia zmarłych od modlitwy i pamięci krewnych (...)".
"Aby uniknąć wszelkiego rodzaju dwuznaczności o charakterze panteistycznym, naturalistycznym czy nihilistycznym, nie należy zezwalać na rozrzucanie prochów w powietrzu, na ziemi lub w wodzie albo w inny sposób, ani też przerabianie kremowanych prochów na pamiątki, biżuterię czy inne przedmioty, pamiętając, że w stosunku do tego typu postępowania nie można brać pod uwagę przyczyn higienicznych, społecznych czy ekonomicznych, które mogą prowadzić do wyboru kremacji" - przekazało nam biuro prasowe KEP.
"Konferencja Episkopatu Polski nie ma prawa wydawać sprzecznych decyzji w stosunku do Stolicy Apostolskiej. Stąd też, nawet jeśli prawo państwowe zostanie w tej kwestii zliberalizowane, stanowisko Kościoła pozostanie niezmienne, to znaczy Kościół nie będzie zezwalał na rozsypywanie prochów" - dodano.
Łąki pamięci, ekocmentarze i miejsca ceremonii na łonie natury. Rewolucja w pochówkach jest nieuchronna?
- Wystarczyłoby wrócić do tego, co już kiedyś było - możliwości rozsypywania prochów na cmentarzu. Istnieją nieczynne łąki pamięci, które nadal można wykorzystać, bez tworzenia nowych terenów - mówi Krzysztof Wolicki. - W Polsce to wciąż margines. Jesteśmy tradycyjnie przywiązani do odwiedzania grobów, a nie symbolicznych miejsc pod drzewem. Powstają cmentarze ekologiczne, jak w Gdyni czy Krakowie, ale nawet tam prochy składa się w wyznaczonym miejscu. Samo rozsypywanie prochów wciąż się u nas nie przyjęło - dodaje.
Kościół się na to nie zgodzi, a bez politycznej większości zmiany utkną w miejscu
Coraz wyraźniej jednak widać, że zmiana zasad pochówku i nowe przepisy prędzej czy później mogą stać się faktem, a łąki pamięci, ekologiczne pogrzeby, cmentarze leśne czy miejsca ceremonii na łonie natury - codziennością. Choć przepisy z lat 50. XX wieku wciąż czekają na kompleksową reformę, głównym wyzwaniem pozostaje znalezienie równowagi między oczekiwaniami społecznymi a troską o środowisko i normy sanitarne.
Zdaniem Agnieszki Wójcińskiej liberalizacja ustawy może przynieść korzyści społeczne, bo sposób pożegnania bliskich realnie wpływa na to, jak przeżywamy żałobę. - A to z kolei ma znaczący wpływ na nasze zdrowie psychiczne i fizyczne - podsumowuje celebrantka pogrzebów humanistycznych.
Sebastian Tałach
















