Roczna podstawa wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe nie może w roku kalendarzowym przekroczyć trzydziestokrotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej. Kwota rocznego limitu w 2025 roku wynosiła 260 190,00 zł. Ktoś, kogo zarobki przekroczą ten limit, przestaje w danym roku płacić składki emerytalne i rentowe, co sprawia, że łączne opodatkowanie i oskładkowanie spada.
Money.pl zwraca uwagę, że w zeszłym roku - limit przekroczyło wtedy 311 tys. osób - mieliśmy najmniej od 11 lat takich "krezusów na etacie". Tymczasem jeszcze w latach 2021 i 2022 było ich ponad 400 tys.
Dlaczego najlepiej zarabiający rezygnują z etatu?
"Wygląda na to, że osoby osiągające wyższe wynagrodzenia częściej szukają form opodatkowania i oskładkowania, które nie są związane z proporcjonalnym opłacaniem składek. Podstawowym wyborem jest tu jednoosobowa działalność gospodarcza. To trend, który nasilił się po 2022 r., gdy zwiększyła się konkurencyjność ryczałtu" - zwraca uwagę cytowany przez portal Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.
To problem polskiego prawa podatkowego - między II progiem podatkowym (120 tys. zł) a wspomnianą "trzydziestokrotnością" powstaje nowy "próg podatkowy", w którym stawka opodatkowania i oskładkowania jest najwyższa. Eksperci zwracają uwagę na paradoks reguł opodatkowania - po przekroczeniu stawki trzydziestokrotności zsumowana stawka danin spada.
"Klin podatkowy się wykoślawił"
Osoba zarabiająca w zeszłym roku 15 tys. zł brutto na początku roku dostawała "na rękę" 10 555 zł, czyli odprowadzała od tego 30 proc. podatków i składek, ale po przekroczeniu drugiego progu kwota "na rękę" spada do 8016 zł, czyli składki i podatki łącznie skaczą do blisko 47 proc. Ale jeśli zarobki byłyby wyższe, to stawka łącznych obciążeń po przekroczeniu limitu trzydziestokrotności spada do niespełna 41 proc. Osoba z zarobkami 26 000 zł najpierw dostaje "na rękę" 18 054 zł, po przekroczeniu II progu ta kwota spada do 13 617 zł, ale po przekroczeniu progu trzydziestokrotności rośnie do 15 344 zł - wylicza money.pl.
"Klin podatkowy się wykoślawił, ponieważ po przekroczeniu 120 tys. zł dochodu mamy wyższą krańcową stawkę podatku, niż po przekroczeniu limitu trzydziestokrotności- zauważa cytowany wcześniej Łukasz Kozłowski.
Czas na zmiany w systemie podatkowym?
Problemem (dla lepiej zarabiających) w polskim systemie podatkowym jest pewien wyłom od zasady progresywności w PIT - po przekroczeniu drugiego progu podatkowego, ale przed przekroczeniem "trzydziestokrotności". Eksperci nie mają wątpliwości, że przyczyną może być brak waloryzacji limitu 120 tys. zł (II próg).
Money.pl przypomina, że w propozycjach zmiany progu do tej pory najaktywniejsi byli przedstawiciele Polski 2050 - np. "Pakiet dla klasy średniej" Rafała Komarewicza, teraz już posła klubu Centrum. Proponuje on podwyżkę kwoty wolnej do 45 tys. zł, a progu podatkowego do 200 tys. Także w jednym z prezydenckich projektów znalazł się zapis o podwyższeniu progu do 140 tys. zł.
Dyskusja o podwyższeniu progu toczy się w kontekście wzrostu wynagrodzeń w Polsce, choć eksperci zwracają uwagę, że "zabetonowanie" progu na poziomie 120 tys. zł, przy rosnących wynagrodzeniach Polaków, daje budżetowi większe wpływy (resort finansów nie będzie w takim przypadku orędownikiem zmian).













