W skrócie
- Minister cyfryzacji zdementował doniesienia o rzekomym "pogrzebie" aplikacji mObywatel i zapowiedział jej dalszy rozwój z europejskim rozszerzeniem.
- Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej ma uzupełniać, a nie dublować funkcje mObywatela, zapewniając dodatkowe możliwości potwierdzania tożsamości i korzystania z usług w krajach UE.
- Eksperci wskazują, że europejska wersja mObywatela przełoży się na oszczędność czasu i pieniędzy.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Niepewność wzbudził opublikowany w połowie lutego w Rządowym Centrum Legislacji (RCL) projekt nowelizacji ustawy o usługach zaufania oraz identyfikacji elektronicznej. Resort cyfryzacji podawał wtedy, że celem noweli jest dostosowanie krajowego porządku prawnego do unijnego rozporządzenia eIDAS 2.0, które zobowiązuje państwa członkowskie UE do zapewnienia w swoich krajach Europejskiego portfela tożsamości cyfrowej.
W uzasadnieniu do projektu Ministerstwo Cyfryzacji podkreśliło, że "aplikacja mObywatel i zapewniany w Polsce Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej będą stanowiły całkowicie niezależne od siebie rozwiązania", a zagwarantowanie użytkownikom aplikacji mObywatel "komfortowego przejścia do europejskiego portfela tożsamości cyfrowej będzie ogromnym wyzwaniem nie tylko techniczno-organizacyjnym, ale również informacyjnym". W uzasadnieniu wskazano, że z tego względu nie będzie możliwe oddanie obywatelom do użytku Europejskiego Portfela Tożsamości Cyfrowej, który będzie zapewniał te same dokumenty mobilne i usługi, co mObywatel.
Każde z państw członkowskich pracuje nad własną wersją portfela. Jednak niemal od razu pojawiły się doniesienia o możliwości "wygaszania" polskiej aplikacji.
Ministerstwo Cyfryzacji zabrało głos w sprawie przyszłości mObywatela
Fala spekulacji zmusiła resort cyfryzacji do zabrania głosu w tej sprawie. Na środowej konferencji prasowej wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski mówił wprost: To kłamstwo, że zamykamy mObywatela. Polityk zapewnił, że resort będzie rozwijać aplikację, z której obecnie korzysta ok. 11 mln osób, wzbogacając ją o wersję europejską i wdrażając w aplikacji Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej.
- Polska jest liderem europejskich rozwiązań cyfrowych. Dlatego wprowadzamy mObywatela do Europy - stwierdził. - Jego rozbudowa o (europejski komponent - red.) uzupełni ekosystem usług cyfrowych w Polsce - zapewniał. Resort chce, aby dzięki mObywatelowi można było w całej Europie korzystać z tych samych wygodnych rozwiązań, które dziś są dostępne w Polsce.
Odpowiadając na zamieszanie wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski wskazał też, że w uzasadnieniu projektu MC wskazało również, że utrzymywanie dwóch odrębnych aplikacji nie byłoby rozwiązaniem efektywnym.
Również ekspert w rozmowie z Interią Biznes uspokaja ws. zamieszania wokół mObywatela. - Scenariusz, w którym mObywatel zostaje wygaszony na rzecz abstrakcyjnego rozwiązania unijnego, jest bardzo mało prawdopodobny. Unia Europejska nie tworzy jednej centralnej aplikacji dla wszystkich mieszkańców, lecz narzuca standardy techniczne i prawne, które państwa członkowskie muszą spełnić. To państwa pozostają właścicielami portfeli (wallets) - mówi prof. dr hab. Dariusz Jemielniak, wiceprezes Polskiej Akademii Nauk i kierownik Katedry Zarządzania w Społeczeństwie Sieciowym Akademii Leona Koźmińskiego.
Wskazuje, że mObywatel ma zbyt silną markę i zbyt głębokie zakorzenienie w krajowym systemie prawnym, aby go porzucać. - Prędzej zobaczymy proces, w którym mObywatel staje się tak naturalnym elementem europejskiej infrastruktury, że podziały na krajowe i unijne narzędzia przestaną być dla nas widoczne - twierdzi.
Z kolei dr Paweł Litwiński, adwokat w kancelarii Barta Litwiński Kancelaria Radców Prawnych i Adwokatów, członek Grupy Ekspertów Europejskiej Rady Ochrony Danych mówi wprost: "Zdrowy rozsądek podpowiada, że warto zachować mObywatela, który jest niezwykle popularny, niezależnie od tego, kto sprawuje władzę. Aplikacja ma dobre oceny i zapracowała sobie na markę". - Rebranding całego systemu, który polegałby na rezygnacji z mObywatela, byłby w zasadzie strzałem w stopę - powiedział Interii Biznes.
Mamy mObywatela. Po co nam Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej?
Nowe rozwiązanie ma pozwolić m.in. bezpiecznie potwierdzać tożsamość oraz korzystać z usług publicznych i prywatnych w krajach członkowskich UE - umożliwi m.in. założenie rachunku bankowego w zagranicznym banku, wynajęcie samochód czy sprzedaż mieszkania. Wprowadzi również możliwość bezpiecznej i skutecznej weryfikacji wieku.
- Użytkownicy zyskają więcej funkcji przy zachowaniu wszystkich dotychczasowych dokumentów i usług. Nic nie zniknie, wszystko, do czego się przyzwyczailiśmy, pozostanie. Dojdzie natomiast europejski poziom tożsamości (...) - zapewniał w środę wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski.
Po zakończeniu pilotażu, który ruszyć ma jeszcze w tym roku, nie tylko dokument tożsamości, ale również inne dokumenty dostępne dziś w aplikacji - takie jak prawo wykonywania zawodu, legitymacje emeryta, rencisty, studenckie czy doktoranckie - będą mogły zostać rozszerzone w ramach europejskiego rejestru standardów, jeśli będą wykorzystywane na terenie UE.
- W relacji między polskim mObywatelem a Europejskim Portfelem Tożsamości Cyfrowej (EUDI) nie mamy do czynienia z dublowaniem, lecz z logiczną ewolucją. mObywatel to sprawdzona, dojrzała technologia, która stanie się polską implementacją unijnego standardu. Zamiast budować coś zupełnie od zera, Polska adaptuje istniejące i lubiane przez miliony osób narzędzie do wymogów rozporządzenia eIDAS 2.0. - tłumaczy Interii Biznes prof. dr hab. Dariusz Jemielniak.
- Funkcje obu rozwiązań będą się przenikać, ale to mObywatel pozostanie głównym punktem styku z polską administracją. EUDI rozszerzy jego możliwości o akceptowalność we wszystkich krajach członkowskich, co pozwoli na legitymowanie się cyfrowym dowodem podczas podróży czy załatwiania spraw urzędowych w Berlinie lub Madrycie - dodaje ekspert.
Jego zdaniem obawy o zagubienie obywatela wydają się nieuzasadnione. - Użytkownik nie będzie musiał wybierać między dwoma ikonami na pulpicie telefonu. Po prostu wewnątrz mObywatela zyska on dostęp do certyfikowanych dokumentów europejskich. Można to porównać do płatności zbliżeniowych - korzystamy z jednej aplikacji bankowej, ale działa ona zarówno w lokalnym sklepie, jak i w dowolnym terminalu na świecie - wyjaśnia wiceprezes PAN.
mObywatel przestanie być bezużyteczny poza granicami kraju
Największą rewolucją we wdrażaniu europejskiego rozserzenia dla mObywatela ma być fakt, że aplikacja przestanie być bezużyteczna po przekroczeniu granicy kraju. - Dziś mObywatel świetnie radzi sobie w Polsce, ale jego użyteczność kończy się na granicy. Nowe rozwiązanie umożliwi każdemu posiadanie kwalifikowanego podpisu elektronicznego za darmo (do celów nieprofesjonalnych). Pozwoli to na cyfrowe podpisywanie umów najmu w innym kraju, szybkie otwieranie kont bankowych za granicą czy automatyczne uznawanie dyplomów uczelni - wskazuje Jemielniak.
Jak dodaje, to ma się przełożyć na oszczędność czasu i pieniędzy. - System ten daje nam też pełną kontrolę nad danymi, ponieważ będziemy mogli udostępniać tylko te informacje, które są absolutnie wymagane (np. potwierdzenie pełnoletności bez podawania dokładnej daty urodzenia i adresu) - podkreśla ekspert z Akademii Leona Koźmińskiego.
Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej w Polsce. Co z bezpieczeństwem naszych danych?
Od razu pojawiły się obawy o bezpieczeństwo danych, które teraz mogłyby być dostępne w aplikacji również dla innych krajów UE. - Budowanie argumentacji o tym, gdzie będą nasze dane, jeśli mówimy o UE, jest przesadne - to straszenie czymś, co jest w rzeczywistości bezpieczne - uspokaja dr Paweł Litwiński.
- Cała UE, wraz z Liechtensteinem, Norwegią i Islandią, tworzy wspólny obszar przetwarzania danych osobowych - przekazywanie danych jest legalne i bezpieczne. Nie ma zatem różnicy, czy dane idą z Krakowa do Poznania, czy z Krakowa do Lizbony - wskazuje adwokat.
Członek Grupy Ekspertów Europejskiej Rady Ochrony Danych zauważa, że problem pojawiłby się dopiero, gdy dane były przechowywane poza UE, np. u dużych amerykańskich dostawców. - Dlatego bardziej odpowiada mi podejście francuskie do cyfrowej suwerenności niż budowanie chmury publicznej w oparciu o dostawców z USA - dodał.
- Usługi nie mają granic - krajowe rozwiązania są jedynie częściowo skuteczne, a europejskie regulacje to minimum, które warto stosować. Co więcej, powinniśmy myśleć o rozwiązaniach ogólnoświatowych - ocenił ekspert w rozmowie z Interią Biznes.
Również podczas środowej konferencji w MC zapewniano, że wszystkie dane, które mamy w Polsce, pozostaną w Polsce. - Wprowadzenie europejskich rozwiązań nie oznacza przekazywanie danych do kogokolwiek, chyba, że my sami będziemy chcieli te dane przekazać - mówił wiceminister Standerski.
mObywatel z europejskim rozszerzeniem. W 2026 roku ruszy pilotaż
Pilotaż mObywatela z europejskim rozszerzeniem rozpocznie się w grudniu. Po aktualizacji aplikacji pojawi się w niej kolejna karta - Europejski dokument tożsamości, uznawany we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Nowa funkcja będzie wymagała jednorazowego uwierzytelnienia z wykorzystaniem dowodu osobistego z warstwą elektroniczną (e-dowodu).
Z prognoz wynika, że pilotaż potrwa prawdopodobnie kilkanaście miesięcy - w tym czasie Polska będzie m.in. zgłaszać obowiązujące standardy dokumentów w celu uznania ich na terenie całej UE. Po zakończeniu i podsumowaniu pilotażu Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej będzie dostępny dla wszystkich użytkowników, którzy zaktualizują aplikację. Standerski ocenił, że "będzie to największa jednoczesna aktualizacja w historii aplikacji".
W 2025 r. aplikacja mObywatel została rozbudowana o rekordową liczbę 16 dokumentów oraz 20 usług i funkcji. Oznacza to, że w ubiegłym roku średnio co 10 dni wprowadzana była nowa funkcjonalność. W ciągu dwóch lat kadencji mObywatel zyskał ponad 100 proc. więcej użytkowników.
Sebastian Tałach













