Reklama

Biznes: Mniej dokumentów i formularzy

Na skomplikowany system podatkowy w Polsce przedsiębiorcy wielokrotnie już zwracali uwagę. Apelowali o jego uproszczenie, podkreślali, że czas i pieniądze tracą na skomplikowane procedury i interpretację niejasnych przepisów, zamiast skupić się na biznesie. Bez ogólnej, fundamentalnej zmiany całego systemu trudno będzie jednak uzyskać satysfakcjonujący poziom jego uproszczenia.

System, który tworzył się w Polsce na przestrzeni ostatnich lat, coraz bardziej stawał się nieprzyjazny dla przedsiębiorców.

Problemem jest system

Reklama

- Nadmierne regulacje i ogólnie złe prawo sprawiają, że przedsiębiorcy na szkodliwych przepisach tracą rocznie ok. 70 mld zł. - mówi Interii Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha.

Ekspert twierdzi nawet, że niejasne przepisy i rozbudowane prawo spowalnia rozwój gospodarczy kraju i staje się czynnikiem blokującym przedsiębiorczość.

- System, który stworzyli przez lata politycy w Polsce jest szkodliwy dla rozwoju kraju i dla polskiej przedsiębiorczości. Sam fakt, że prawo trzeba interpretować i robią to urzędnicy jest zagrożeniem dla wolności i ograniczeniem dla rozwoju gospodarczego. System podatkowy musi być maksymalnie uproszczony - dodaje Sadowski.

W podobnym tonie wypowiada się również prezes Grupy Atlas. - Podatki w Polsce są zbyt drogie w obsłudze. Szacuje się, że jest to koszt rzędu 45 mld zł rocznie, łącznie zarówno po stronie administracji, jak i przedsiębiorcy. Nie chodzi tylko o wysokość podatków, ale ich poziom złożoności, który pochłania czas i energię - mówi Siodmok. - Kwestą fundamentalną dla rządu powinno być ich uproszczenie. Rząd zapowiada, że tak się stanie i właśnie na to czekają firmy w Polsce - dodaje przedsiębiorca.

Od czegoś trzeba zacząć

Rząd Prawa i Sprawiedliwości pracuje nad rozwiązaniami, które system podatkowy w Polsce mają zmienić. To koncepcja jednolitego podatku, którego głównym celem - według zapowiedzi polityków - jest uproszczenie obowiązujących obecnie mechanizmów. Wciąż nie jest jednak jasne, jak ostatecznie miałyby nowe zasady działać. Na to przedsiębiorcy będą musieli jeszcze poczekać.

Tym niemniej, zaprezentowana przez wicepremiera Mateusza Morawieckiego w Rzeszowie "Konstytucja dla biznesu" nie daje wprawdzie odpowiedzi jak miałby nowy system podatkowy finalnie wyglądać, ale proponuje uproszczenia innego rodzaju. Nawet jeśli, nie rozwiązują one głównych problemów, to wskazują kierunek, w którym rząd powinien iść.

Chodzi zasadniczo o zmiany, które można zawrzeć w kilku punktach. To z jednej strony likwidacja części obowiązków dokumentacyjnych i informacyjnych, ujednolicenie wzorów formularzy, czy sprecyzowanie zasad dotyczących rozliczania kosztów.

Przewidziano także zmiany, które wpisują się w realizowaną strategię budowania "gospodarki cyfrowej". Tym samym nie tylko skrócono czas przechowywania dokumentów przez przedsiębiorców, w tym zatwierdzonych sprawozdań finansowych (obecnie przechowywane są one bezterminowo, ma być pięć lat), ale także zaproponowano możliwość ich cyfrowej archiwizacji. Z wielu proponowanych rozwiązań, warto wspomnieć także o zapowiedzi ujednolicenia wzorów formularzy w podatkach lokalnych (i zapewniać możliwość składania ich w formie elektronicznej), a także wprowadzać obowiązek wydania z urzędu przez MF interpretacji ogólnej w przypadku, gdy na rynku funkcjonują różnorodne stanowiska odnośnie do wydanych interpretacji indywidualnych.

Likwidowane systematycznie mają być także obowiązki informacyjne, które bezpośrednio nie wpływają na rozliczenia podatkowe i dotyczą okoliczności, których ustalenie możliwe jest w oparciu o inne dokumenty posiadane przez podatnika.

W planach jest zatem likwidacja numeru REGON, a także umożliwienie kontaktu przedsiębiorcy z urzędem za pomocą telefonu i e-mail. Dotyczy to m.in. sytuacji, gdy trzeba będzie uzupełnić braki formalne, itp.

Pytanie, co zostanie utrzymane

"Konstytucja dla biznesu" ma stanowić przełom w relacjach państwo-firmy. Ważne jednak, co z zapowiedzianych zmian na koniec zostanie.

Przez słowo "konstytucja" tworzy się wrażenie, że proponowane zmiany i rozwiązania będą miały nadrzędne znaczenie w stosunku do obowiązujących aktów prawnych, rozporządzeń, itp. Tak jednak nie jest.

- Ustawę będzie można zmienić w trybie zwykłym, a część jej zapisów z czasem wyłączyć. Tak samo było przecież z Ustawą o swobodzie działalności gospodarczej z 2004 r. Stopniowo doprowadzono do jej marginalizacji - mówi Interii Krzysztof Kajda, radca prawny, dyrektor departamentu prawnego w Konfederacji Lewiatan.

Deklaracje wicepremiera i proponowane rozwiązania w konstytucji biznesu to jedno. - Pobiliśmy rekord w tworzeniu nowych aktów prawnych. Chciałbym wierzyć, że po wejściu w życie konstytucji, nastąpi jakościowa zmiana w Polsce. Możemy oceniać fakty, a nie deklaracje. Te są jednak takie, że w ostatnich latach przybywa regulacji i nowych przepisów dotyczących przedsiębiorców, niż ubywa - dodaje ekspert.

WK

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »