W skrócie
- Inspektorzy Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych skontrolowali 46 producentów olejów roślinnych w Polsce.
- Nieprawidłowości fizykochemiczne oraz oznakowania wykryto w ponad 40 procentach przypadków.
- Producenci informowali m.in. o olejach tłoczonych na zimno, choć kontrole wykazywały, że powstały pod wpływem wysokiej temperatury.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Skontrolowano łącznie 46 producentów olejów roślinnych w Polsce, w tym oleje rafinowane, tłoczone na zimno i z pierwszego tłoczenia. Nieprawidłowości wykryto w ponad 40 proc. przypadków.
Zafałszowania w olejach. Miał być tłoczony na zimno, a nie był
Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) opublikowała wyniki kontroli jakości handlowej olejów roślinnych. Inspektorzy stwierdzili brak zastrzeżeń wobec cech organoleptycznych badanych olejów. To jednak koniec dobrych wiadomości. W przypadku 13,8 proc. partii stwierdzono nieprawidłowe cechy fizykochemiczne.
"Dotyczyły one niezgodnej z zadeklarowaną w oznakowaniu zawartością kwasów tłuszczowych jednonienasyconych (zawyżona lub zaniżona zawartość), kwasów tłuszczowych wielonienasyconych lub nasyconych (zaniżona zawartość)" - czytamy w komunikacie IJHARS.
Co więcej, w przypadku dwóch olejów, które miały być tłoczone na zimno inspektorzy stwierdzili obecność stigmastadienów - związków powstających pod wpływem wysokich temperatur.
Kontrola olejów w sklepach. Główne przewinienie? Oznakowanie
Głównie zastrzeżenia dotyczyły jednak mylącego często oznakowania olejów spożywczych. Takie nieprawidłowości IJHARS stwierdziła w przypadku 40,3 proc. skontrolowanych partii olejów.
Zafałszowania dotyczy głównie oznakowania olejów tłoczonych na zimno jako "100 proc, naturalne" lub "bez sztucznych dodatków i środków konserwujących", choć nie są to właściwości wyjątkowe, a wręcz wymagane prawem w przypadku olejów.
Na etykietach pojawiały się także określenia "nieprzetworzony", choć każdy olej jest produktem przetworzonym, tłumaczą inspektorzy. Zafałszowania dotyczyły także informacji o pochodzeniu surowca:
"Informacje w oznakowaniu sugerowały pochodzenie surowca z Polski, podczas gdy surowiec, zgodnie z dokumentacją, został wyprodukowany w Belgii" - czytamy w podsumowaniu IJHARS.
Rzadziej problemy z oznakowaniem dotyczyły minimalnej trwałości (nieczytelność), czy podania niepełnych danych dotyczących podmiotu odpowiedzialnego za informacje na temat żywności.
Inspektorzy dodają, że w przypadku podmiotów ze stwierdzonymi nieprawidłowościami IJHARS zastosowała sankcje. Najczęściej inspektorzy decydują o zakazie wprowadzania do obrotu danego towaru lub nakazują jego wycofanie, a mogą również nałożyć na producentów kary finansowe nawet do 10 proc. przychodu.










