Reklama

Cztery podmioty złożyły oferty na kupno Energi

Do Ministerstwa Skarbu Państwa wpłynęły cztery oferty na kupno Energi; złożyły je PGE Polska Grupa Energetyczna, Energetyicky a Prujmyslovy Holding a.s., Kulczyk Holding i Elektrownia Połaniec - z Grupy GDF Suez Energia Polska - podał rzecznik prasowy MSP Maciej Wewiór.

MSP chce sprzedać 82,90 proc. akcji Energi.

Na początku czerwca resort do due diligence Energi dopuścił pięć firm: PGE Polska Grupa Energetyczna, CEZ; Elektrownię Połaniec - z Grupy GDF Suez Energia Polska; konsorcjum: Kulczyk Holding, GS Global Infrastructure Partners II, L.P., GS Capital Partners VI Fund, L.P.; Energetyicky a Prujmyslovy Holding a.s.

O wycofaniu się z wyścigu o Energę oficjalnie poinformował w ubiegłym tygodniu CEZ. Koncern tłumaczył, że chce się skoncentrować na rynku czeskim i rozwijać segment ciepłownictwa.

Wcześniej MSP informowało, że jeśli prywatyzacja Energi będzie prowadzona zgodnie z harmonogramem, to jest szansa na jej zakończenie w tym roku.

Reklama

Zysk netto grupy Energa wzrósł w pierwszym półroczu 2010 o 68 proc. rdr do 442 mln zł, EBITDA wzrosła o 41 proc. do 818 mln zł, a przychody wyniosły w I połowie tego roku 4,45 mld zł.

Gdańska Energa jest jedną z czterech krajowych grup energetycznych. Posiada m.in. elektrownię konwencjonalną Ostrołęka oraz 45 elektrowni wodnych. Jest liderem w produkcji energii ze źródeł odnawialnych.

Energa dostarcza energię elektryczną dla 2,5 mln gospodarstw domowych oraz do ponad 300 tys. firm, ma około 17-procentowy udział w rynku sprzedaży energii elektrycznej. Grupa jest operatorem systemu dystrybucyjnego energii elektrycznej na obszarze 75 tys. km kw. i eksploatuje ponad 187 tys. km linii elektrycznych, którymi przesyła ponad 20 TWh energii rocznie.

Grupa PGE złożyła w poniedziałek ofertę na zakup grupy Energa

Zarząd zapewnia, że jest w stanie zrealizować program inwestycyjny Energi, a przejęcie pomorskiej grupy byłoby też korzystne dla realizacji programu jądrowego.

- Zakładamy, że kupimy Energę, czekamy na decyzję sprzedającego (resort skarbu - PAP). Zakładamy dosyć szybką ścieżkę, niewątpliwie niezbędne jest ostateczne due dilligence, czyli badanie spółki - powiedział dziennikarzom prezes PGE Tomasz Zadroga. Zastrzegł, że złożona przez PGE oferta zakupu udziałów Energi, to oferta ostateczna, ale niewiążąca. "Jest szereg założeń, których żaden z potencjalnych nabywców nie zna i nie potrafi ocenić" - zaznaczył.

- Musimy poznać wszelkie informacje, które dotychczas nie były udostępnione i równocześnie wynegocjować umowę ze sprzedającym - powiedział prezes PGE. Te szczegóły to m.in. parametry inwestycji planowanych przez Energę; PGE zapewnia, że jest w stanie sfinansować zarówno własny program inwestycyjny, jak i program Energi, o której zakup się stara.

- Na pierwszy rzut oka cały program (inwestycyjny Energi - PAP) nam się podoba, ale parametry inwestycji musimy zweryfikować w kolejnym etapie due dilligence. Naszą kwotę planu inwestycyjnego plus cały program Energi - te dwa pakiety jesteśmy w stanie sfinansować - zapowiedział Zadroga.

Plan PGE to inwestycje rzędu 39 mld zł na lata 2009-2012; Energa do 2015 roku planowała inwestycje rzędu 22 mld zł, z czego na budowę źródeł wytwarzania chciała przeznaczyć 15 mld zł.

PGE jest w stanie nabyć udziały od Skarbu Państwa za gotówkę. "W tej chwili jesteśmy w stanie zapłacić gotówką za ten projekt, (...) natomiast, ponieważ chcemy optymalizować strukturę finansowania, pracujemy nad kilkoma opcjami pozyskiwania pieniędzy z rynku długu" - powiedział wiceprezes PGE Wojciech Topolnicki. Nie chciał zdradzać szczegółów, dopóki nie będzie zamknięta transakcja nabycia Energi.

Zdaniem Topolnickiego, przy obecnej strukturze własnościowej, Energa nie jest w stanie sfinansować swojego programu inwestycyjnego. "Energa w obecnym kształcie struktury właścicielskiej nigdy nie będzie w stanie realizować tych inwestycji - podkreślił.

Jednocześnie nabycie Energi oznaczałoby dla PGE zwiększenie wiarygodności jako partnera w konsorcjum atomowym. "Niewiele jest firm, czy inwestorów na świecie gotowych przyjąć na siebie ryzyko finansowania projektu, którego cykl życia wynosi 60 lat, nie mówiąc o cyklu inwestycyjnym, który często przekracza 10 lat" - powiedział Topolnicki.

Jego zdaniem, takim inwestorom trzeba zapewnić gwarancję odbioru energii z przyszłej elektrowni jądrowej, co z kolei zapewni zwrot z zainwestowanego kapitału. "Spodziewamy się, że temat gwarancji Skarbu Państwa dla tego typu inwestycji nie będzie łatwy" - zauważył. Dlatego taką gwarancją mogą być klienci PGE, zwłaszcza gospodarstwa domowe, które gwarantują inwestycji jądrowej "długoterminowy odbiór energii elektrycznej".

Ponadto znaczna część rozważanych przez PGE lokalizacji dla przyszłej elektrowni jądrowej, która miałaby ruszyć w 2022 roku, znajduje się na Pomorzu, które obsługuje Energa. Dzięki temu - jak argumentuje PGE - energia z atomu będzie dostarczana bezpośrednio do klientów, bez konieczności przesyłania jej "w odległe rejony kraju".

PGE chce, żeby - po zakupie - Energa odpowiadała za elektrownię jądrową. Zadroga pytany, czy Energa "wchłonie" spółkę celową PGE - PGE Energia Jądrowa, odparł: "o tym będziemy rozmawiać po nabyciu Energi, wtedy zastanowimy się, jak rozwiązać to pod względem formalno-technicznym".

Jego zdaniem, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów ma podstawy, żeby zgodzić się na transakcję. "Jesteśmy przygotowani na debatę z Urzędem w tej sprawie. Mamy podstawy merytoryczne do twierdzenia, że zarówno zgoda warunkowa, jak i zgoda nadzwyczajna wchodzą w tym przypadku w grę" - powiedział szef PGE. Wyjaśnił, że zgoda nadzwyczajna dotyczy sytuacji, gdy jest cel wyższy takiej transakcji, w tym przypadku - bezpieczeństwo energetyczne i program jądrowy.

UOKiK sygnalizował wcześniej, że ewentualne połączenie PGE i Energi doprowadzi do zbytniej koncentracji na rynku energii elektrycznej i pogorszenia sytuacji odbiorców końcowych. PGE zapewnia, że ewentualne połączenie będzie "neutralne", jeśli chodzi o ceny energii. Ponadto od stycznia 2011 roku, PGE chce sprzedawać całą wyprodukowaną energię poprzez giełdy towarowe. "Dzięki temu ceny energii będą kształtowane wyłącznie przez prawa popytu i podaży" - czytamy w poniedziałkowym komunikacie prasowym PGE.

Zysk netto grupy wzrósł w pierwszym półroczu 2010 o 68 proc. rdr do 442 mln zł.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »