Czwarty operator dostał zadyszki

Czwarty operator komórkowy już na starcie dostał zadyszki. Miał wystartować jesienią, ale wszystko wskazuje na to, że premierę trzeba będzie przełożyć. P4, bo o nim mowa, nie zdążył wybudować jeszcze ani jednego masztu.

P4 miał zrewolucjonizować rynek telefonii komórkowej, rządzony przez tzw. wielką trójkę: Orange, Erę i Plusa. Niestety na rewolucję przyjdzie nam poczekać. Ambitne plany operatora, zakładające start sieci jesienią tego roku, wydaja się mało realistyczne. Wojciech Mądalski, prezes Netii, która razem z islandzkim funduszem inwestycyjnym Novator powołała do życia P4, powiedział, że "opóźnienia administracyjne mogą przyczynić się do przesunięcia terminu świadczenia usług telefonii komórkowej" przez operatora.

Spółka ma dopiero około 10 zezwoleń na budowę masztów - poinformował podczas konferencji prasowej Wojciech Mądalski, prezes Netii.

Reklama

- Opóźnienia administracyjne mogą przesunąć start P4, jednak z decyzją musimy poczekać do momentu, aż się okaże, ile faktycznie stacji bazowych uda nam się wybudować oraz w jakich lokalizacjach - powiedział Mądalski. - Start P4 w 2006 roku jest jeszcze możliwy, jednak aktualnie spółka nie ma jeszcze ani jednego masztu. Potrzebujemy w sumie 3 lat na wybudowanie pełnej infrastruktury dla pokrycia 50 proc. populacji - dodał.

Prezes Netii zauważył, że aby P4 mogła w pełni funkcjonować musi wybudować około 3000 stacji bazowych.

- Zdobywamy około 50 działek tygodniowo, jednak gorzej idzie z zezwoleniami na budowę masztów, których mamy około 10 - powiedział Mądalski. - Teoretycznie P4 mogłaby wystartować już teraz w oparciu o umowę roamingową z Polkomtelem, ale byłoby to nieopłacalne ekonomiczne.

Pod koniec czerwca prezes P4 Chris Bannister w wywiadzie dla "Gazety Prawnej" poinformował, że we wrześniu zaczną działać pierwsze stacje bazowe P4, czwartego operatora komórkowego na polskim rynku. Spółka szacuje, że w 2007 roku może zdobyć 5 proc. z 8-10 mln potencjalnych klientów.

Mądalski podkreślił też, że im szybciej wystartuje P4, tym większą poniesie stratę, a 1/3 dotyczy Netii.

- Jeśli już faktycznie wystartują, to przez kilka lat będą pod kreską - powiedział.

P4 to spółka, której 70 proc. udziałów należy do islandzkiego funduszu inwestycyjnego Novator, a 30 proc. udziałów do Netii.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: start | operator
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »