Reklama

Dlaczego spółki dywidendowe i jak je wyselekcjonować?

Inwestor giełdowy, kupując dzisiaj akcje danej spółki, liczy na pozyskanie części generowanych przez nią zysków w przyszłości. Uzyskuje to w postaci regularnie wypłacanych dywidend.

Czym różni się inwestor od spekulanta?

W powszechnym rozumieniu, inwestor, to osoba, która dziś dostarcza kapitał w zamian za to, że w przyszłości otrzyma więcej pieniędzy lub inne korzyści. Inwestorem możesz być zatem nawet wtedy, kiedy pożyczasz koledze 100 zł w zamian za obiecane piwo. Ten kufel piwa warty w pubie 10 zł to Twój zwrot z inwestycji. Można również zainwestować swój czas w naukę, licząc na uzyskanie lepszej pracy w przyszłości. Inwestując pięć lat swojego życia w studia wyższe, liczymy na lepiej płatną pracę niż uzyskują nasi rówieśnicy, którzy po maturze od razu decydują się zarabiać pieniądze. W zamian za pięć lat zaciskania pasa i obserwowania z zazdrością, jak naszych rówieśników stać na lepsze samochody, wyjazdy wakacyjne czy nawet mieszkania, uzyskujemy dość pewną perspektywę sporo wyższych zarobków po ukończeniu studiów.

Reklama

Spekulant to natomiast ktoś zgoła odmienny od inwestora. Spekulant to osoba, która liczy na szybki i łatwy zysk, niepoparty żadną dogłębną analizą. W swoich poczynaniach zakłada, że wykorzysta naiwność innych i odsprzeda zakupione aktywo (akcje, obligacje, nieruchomość, walutę, monetę kolekcjonerską itd.) drożej, nie bacząc na to, ile ono jest de facto warte.

Spekulantem jest zatem osoba licząca na tzw. "większego głupca", który odkupi od niej dane aktywo, tylko dlatego, że jego cena rośnie. Dokładnie w ten sposób powstały przekute z hukiem w ostatnich latach bańki spekulacyjne na złocie i bitcoinie. Spekulantem można nazwać również maturzystę, który, zamiast iść na studia, wybiera emigrację do Anglii w celu zarabiania przy myciu naczyń lub sprzątaniu hotelowych pokoi. Zamiast długoterminowych zysków po ukończeniu studiów w Polsce, wybiera natychmiastowe korzyści z tytułu emigracji zarobkowej, bo jego koledzy już tam są i nieźle na tym wychodzą. Wystarczy jednak, aby rząd Wielkiej Brytanii uchwalił niekorzystne przepisy zabraniające pracę emigrantom, aby spekulant ten został na przysłowiowym lodzie, tracąc pracę i będąc zmuszonym wrócić do Polski i zaczynać wszystko od nowa.

Skoro wiemy już, jaka jest różnica pomiędzy inwestorem a spekulantem, zastanówmy się, dlaczego w ogóle inwestujemy?

Inwestujemy dzisiaj, aby zarobić o wiele więcej pieniędzy w przyszłości - to już wiemy, ale zadajmy sobie kolejne bardzo ważne pytanie: w jaki sposób zarobimy te pieniądze, inwestując na giełdzie? Inwestor giełdowy, kupując dzisiaj akcje danej spółki, liczy na pozyskanie części generowanych przez nią zysków w przyszłości. Uzyskuje to w postaci regularnie wypłacanych dywidend. Tylko wtedy bowiem inwestor może czuć się współwłaścicielem przedsiębiorstwa, kiedy otrzymuje regularnie część zysku, wypracowanego przez tę korporację. Dochodzimy w tym miejscu do kluczowego wniosku, a mianowicie, że prawdziwym inwestorem jest ktoś, kto regularnie otrzymuje dywidendy ze spółek, których akcje zakupił.

Jakie kryteria powinny spełniać idealne spółki dywidendowe dla inwestora długoterminowego?

1) Regularna wypłata dywidend - to oczywiście kluczowe kryterium selekcji. Należy upewnić się, czy spółki regularnie wypłacały dywidendy przynajmniej w okresie ostatnich pięciu lat. Im wyższa długoterminowa średnia tzw. stopa dywidendy (wartość dywidendy w stosunku do kursu z dnia ustalenia praw do niej), tym lepiej. Idealnym przykładem spółki dywidendowej jest KGHM, który w ostatnich pięciu latach przyniósł inwestorom średnią stopę dywidendy wysokości prawie 10% (dokładnie 9,73%).

2) Płynność i stabilność kursów - przyszły inwestor powinien wyselekcjonować co najmniej cztery spółki o dość dużej płynności, czyli sugerowane są przedsiębiorstwa wchodzące w skład indeksu największych spółek - WIG20.

3) Stabilny akcjonariat - najlepiej jest, kiedy duży, bardzo przewidywalny udziałowiec, posiada pełną kontrolę nad spółką, gwarantując stabilność finansową i kontynuację długoterminowej polityki dywidendowej. Idealnymi spółkami pod tym względem są przedsiębiorstwa kontrolowane przez Skarb Państwa. Rząd nie tylko wspiera pozycję konkurencyjną posiadanych przez siebie korporacji, ale i praktycznie gwarantuje ich przetrwanie nawet w najgorszych warunkach. Nie można sobie przecież wyobrazić sytuacji, w której Państwo Polskie pozwoliłoby na bankructwo PKO BP czy KGHM.

4) Spółki, których działalność rozumiemy - nie może to być spółka, której biznesu nie rozumiemy i możemy przez to być negatywnie zaskoczeni ujawnieniem kreatywnej księgowości lub nieznanych nam aspektów działalności, które mogłyby spowodować straty w przyszłości. Najlepiej, jeśli są to proste biznesy, które mógłby prowadzić nawet totalny idiota i wiele nie popsuć.

5) Spółki, posiadające trwałą przewagę konkurencyjną lub duży udział w rynku o dużej barierze wejścia - aby jeszcze bardziej ograniczyć ryzyko ewentualnej straty, należy wybierać spółki, które posiadają wyrobioną przez lata markę, zapewniającą im trwałą przewagę nad konkurencją i wyższe marże. Bardzo dobrze jest, jeśli spółka ma dominujący udział w danej branży a idealnie, jeśli jest monopolistą. Taką spółką marzeniem jest KGHM - jedyny producent miedzi w Polsce i siódmy na świecie. Dobrym pomysłem może być również PZU - największy gracz na polskim rynku ubezpieczeniowym - lub GPW - dominujący podmiot na rynku obrotu papierami wartościowymi. Takie spółki można śmiało kupić dziś, nie obawiając się o nie, nawet jeśli giełdę zamknięto by na kolejne 10 lat.

Podsumowanie

Tylko osoba inwestująca w spółki regularnie wypłacające dywidendy może powiedzieć o sobie, że jest prawdziwym inwestorem. Wszystkie inne działania na rynku kapitałowym są większymi lub mniejszymi formami zwykłej spekulacji. Jeśli nie liczymy na uzyskanie części zysku danego przedsiębiorstwa, to kupno akcji jest niczym innym niż liczeniem na "większego głupca", który te akcje od nas odkupi po wyższej cenie. Należy o tym zawsze pamiętać przed dokonaniem decyzji o dokonaniu transakcji kupna. Jeśli liczymy się z tym, że to my możemy okazać się tym "głupcem", to wszystko w porządku i w pełni świadomi ryzyka możemy wcisnąć "enter". Jeśli jednak chcemy czuć się inwestorami, to nie pozostaje nam nic innego, niż wyselekcjonować spółki regularnie wypłacające dywidendę.

Albert Rokicki

Autor serwisu Longterm.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »