Reklama

Fuzja Orlenu z Lotosem. O co w tym chodzi?

PKN Orlen prowadzi rozmowy w sprawie sprzedaży części aktywów Lotosu w związku z planowaną fuzją spółek paliwowych - jest to warunek konieczny, postawiony przez Komisję Europejską. Orlen podkreśla, że negocjacje wciąż jeszcze trwają, a o ich rozstrzygnięciu firma poinformuje w raporcie giełdowym.

Wczoraj Radio Zet przekazało, że PKN Orlen porozumiał się w sprawie sprzedaży części akcji Lotosu z firmą saudyjską firmą Aramco oraz węgierską firmą MOL.

Odsprzedanie części udziałów Lotosu (30 proc. udziałów i 80 proc stacji) jest konieczne. Taki warunek postawiła Komisja Europejska, dając zgodę na fuzję PKN Orlen i Lotosu, która ma mieć miejsce w tym roku.

Na te doniesienia zareagowało biuro prasowe spółki giełdowej. Joanna Zakrzewska, rzeczniczka prasowa PKN Orlen, zapewniła, że negocjacje wciąż trwają. "Negocjacje z kilkoma potencjalnymi partnerami wciąż trwają. Ich efekt ma być korzystny zarówno dla Grupy ORLEN, jak i całej polskiej gospodarki. O wiążących decyzjach w tej sprawie poinformujemy, jak zawsze, w raportach giełdowych" - napisała Zakrzewska na Twitterze.

Reklama

KE postawiła warunki

PKN Orlen otrzymał w listopadzie zeszłego roku zgodę Komisji Europejskiej na wydłużenie do 14 stycznia 2022 r. terminu na realizację środków zaradczych, które zobowiązany jest zrealizować w związku z planowanym przejęciem kontroli nad Grupą Lotos. Poprzedni termin mówił o 14 listopada. Przejęcie Lotosu planowane jest na pierwsze półrocze tego roku.

Komisja Europejska zgodziła się na przejęcie Lotosu przez Orlen m.in. pod warunkiem, że do niezależnego podmiotu trafi 30 proc. udziałów w gdańskiej rafinerii. Nowy właściciel ma mieć prawo do blisko połowy produkcji rafinerii w zakresie głównych produktów tj. diesla, benzyny, paliwa lotniczego.

Do podmiotu działającego na polskim rynku detalicznym sprzedaży paliw ma z kolei trafić 80 proc. sieci stacji Lotosu (389 istniejących stacji paliw i 14 umów dzierżawy nowych stacji). Orlen zobowiązał się ponadto do uwolnienia większości mocy zarezerwowanych przez Lotos w niezależnych magazynach. Środki zaradcze mają zapobiec nadmiernej koncentracji na rynku paliw w kraju.

Więcej środków na transformację

Przedstawiciele spółki podkreślali, że środki zaradcze nałożone przez KE chcą wykorzystać jako lewar do dalszego rozwoju, wchodzenie na nowe rynki geograficzne, produktowe, nawiązanie współpracy z partnerami z regionu a nawet poza regionem. Zaznaczali, że koncern stoi przed dużym wyzwaniem, jakim jest transformacja energetyczna. Wiąże się to z ogromnymi wydatkami. Synergie, które powstaną w wyniku połączenia z Lotosem, mają uwolnić dodatkowe środki, które grupa przeznaczy na transformację.

Prezes Orlenu Daniel Obajtek mówił, że realizując środki zaradcze wskazane przez Komisję, najchętniej dokonywałby wymiany konkretnych aktywów z konkurencją na podobne w innej części Europy. - Będziemy rozmawiać o tym z firmami w regionie i spoza regionu. Chodzi o aktywa równie atrakcyjne jak te, które my oferujemy. Nie wyobrażam sobie na przykład wymiany detalu, jeśli nie będę miał w danym miejscu hurtu. Musi być detal, dostęp do produktów, do sprzedaży hurtowej - informował w połowie 2020 roku.

Obajtek przekonywał, że mówił, że w perspektywie 10-20 lat Lotos nie miałyby szansy funkcjonować w dotychczasowym układzie. - Jaki byłby los Lotosu za dziesięć lat? Z czasem przestałby istnieć. Spółka ma jedną nogę rafineryjną o stosunkowo niedużym przerobie - informował.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »