Reklama

Obligacje korporacyjne: Niedoceniane kryteria branżowe

Mocno eksponowane na rynku akcji spojrzenie na szanse i ryzyko poszczególnych firm, związane z ich branżową przynależnością, wciąż wydaje się niedoceniane zarówno przez emitentów obligacji, jak i inwestorów, angażujących swój kapitał w papiery dłużne spółek.

Inwestorzy giełdowi, nawet ci, którzy koncentrują się na starannej selekcji spółek do portfela, dużą wagę przywiązują w swych decyzjach do szerszego spojrzenia, uwzględniającego sytuację i perspektywy branży, w której dana firma działa. Doskonale znany im jest mechanizm, zgodnie z którym nastawienie wobec określonej branży mocno wpływa na kursy wszystkich jej reprezentantów, w dużym stopniu niezależnie od indywidualnych różnic. Jednocześnie samym spółkom ze znajdującego się w niełasce sektora, trudno jest pozyskać kapitał poprzez emisję akcji.

Reklama

Stąd też wśród giełdowych analiz dużą grupę stanowią raporty poświęcone całym branżom, a w opracowaniach dotyczących poszczególnych firm, sporo miejsca zajmują zestawienia danych porównawczych ze spółkami prowadzącymi pokrewną działalność.

Tego typu podejście jest znacznie mniej rozpowszechnione w odniesieniu do rynku obligacji. Firmy planujące pozyskanie kapitału dłużnego często nie uwzględniają w procesie przygotowywania oferty i formułowania warunków emisji tego, jak przez inwestorów postrzegana jest branża, w której działają.

Koncentrowanie się wyłącznie na indywidualnych cechach emitenta, może prowadzić do nieadekwatnej oceny warunków, na jakie skłonni są przystać inwestorzy. W konsekwencji, już w momencie, gdy przygotowanie emisji jest na zaawansowanym etapie, zachodzi konieczność zmiany pierwotnych złożeń, na przykład dotyczących tak istotnych parametrów jak wysokość oprocentowania czy długość okresu pożyczki.

W skrajnych przypadkach ignorowanie branżowego kontekstu może zakończyć się niepowodzeniem emisji. Problem ten dotyczy w szczególności niewielkich spółek, które ze względu na koszty, mają mniejsze możliwości korzystania z ocen nadawanych przez agencje ratingowe. Z kolei inwestorzy, mający w przypadku takich spółek, mniejsze możliwości dokonania dogłębnej analizy dotyczących ich danych finansowych, mogliby wiele zyskać, korzystając właśnie z opracowań, zawierających charakterystykę całej branży, głównie pod kątem ryzyka, opierających się na wskaźnikach zadłużenia, wypłacalności, rotacji zapasów i należności, zatorów finansowych itp.

Z tego typu ocen branż coraz częściej korzystają banki, dokonując klasyfikacji kredytobiorców z punktu widzenia zdolności do regulowania zobowiązań, czy szeroko rozumianego ryzyka. Na tej podstawie kształtują swoją politykę kredytową wobec poszczególnych grup firm, określając warunki finasowania, takie jak wysokość marż i poziomu zabezpieczeń oraz przyjmując limity zaangażowania w finansowaniu danej branży.

Swoich ocen banki rzecz jasna nie udostępniają do publicznej wiadomości, jednak branżowe mapy ryzyka sporządzają także inne instytucje analityczne, jak na przykład Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową, czy zajmujące się ubezpieczaniem transakcji handlowych i udzielaniem gwarancji, jak Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych, niektóre wywiadownie gospodarcze i firmy świadczące usługi finansowe z zakresu ubezpieczeń, gwarancji, faktoringu, windykacji itp., a także agencje ratingowe. Większość z nich udostępniana jest odpłatnie, można jednak znaleźć sporo informacji dostępnych publicznie lub po zarejestrowaniu się jako użytkownik.

Piotr Dziura

Członek Zarządu Gerda Broker

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »