Reklama

Rynek nieruchomości w USA powoli dźwiga sie z zapaści

W IV kwartale minionego roku odsetek zadłużonych Amerykanów z tytułu kredytów hipotecznych, których nieruchomość jest warta mniej od wielkości zobowiązania wzrósł do 21,4%. Kwartał wcześniej wynosił 21%., wciąż jest jednak mniejszy niż w II kwartale 2009 r., kiedy wynosił 23%.

Brak ożywienia na rynku nieruchomości w Ameryce

Niemniej poziom wskaźnika świadczy o tym, że wciąż bardzo duża część osób spłacających kredyty jest w niekorzystnej sytuacji jeśli chodzi o możliwości refinansowania kredytów i tym samym skorzystania z możliwości obniżenia wysokości rat, jakie płacą.

To również oznacza kłopot ze sprzedażą domów, na co w takich warunkach nie powinny godzić się banki. Ryzykowałyby wtedy, że suma uzyskana z transakcji nie wystarczy do uregulowania zobowiązania,.

Równocześnie w grudniu jedna piąta sprzedaży domów w USA była wynikiem pozbywania się przez banki nieruchomości przejętych od osób niespłacających kredytów. W 29% transakcji sprzedający uzyskiwał cenę niższą niż zapłacił przy kupnie domu. Nie może to dziwić skoro ceny domów idą w Ameryce w dół od 3 lat.

Inny raport dotyczący rynku nieruchomości w USA też nie wypadł korzystnie. Liczba wniosków o kredyty hipoteczne w minionym tygodniu spadła o 1,2%. Złożył się na to wzrost o 1,4% podań o refinansowanie zobowiązań i zniżka o 7% wniosków o kredyt na kupno nieruchomości.

W takich warunkach trudno mówić o ożywieniu na amerykańskim rynku nieruchomości. Można jedynie dopatrywać się symptomów stabilizacji. Zatem na pozytywny wpływ na gospodarkę z jego strony trzeba jeszcze poczekać.

ZWRÓĆ UWAGĘ:

Wzrost w IV kwartale 2009 r. do 21,4% odsetka Amerykanów, którzy mają do spłacenia większy kredyt hipoteczny niż wart jest ich dom, ogranicza szanse na przyspieszenie akcji kredytowej w zakresie finansowania kupna nieruchomości Inwestorzy stali się znów bardzo wyczuleni na doniesienia z rynków pracy, co podnosi rangę cotygodniowych wiadomości o liczbie nowych bezrobotnych w USA, które publikowane są w czwartki

Rynek dnia-Akcje na świecie

Gwałtowną zmianę nastawienia globalnych inwestorów przyniosła lutowa ankieta wśród użytkowników serwisu finansowego Bloomberg. W przypadku ocen zachowania indeksu S&P 500 nastąpił największy spadek w historii tego badania (zaczęło się w listopadzie 2007 r.). Jeszcze 4 tygodnie temu inwestorzy oczekiwali wzrostu amerykańskich akcji w perspektywie kolejnych 6 miesięcy. Sygnalizował to odczyt indeksu powyżej 50 pkt. Teraz obniżył się do 35,6 pkt.

Najbardziej optymistycznie oceniany jest brazylijski rynek akcji, dla którego wskaźnik sięga 68,5 pkt. Interpretacja ankiety Bloomberga nie da się odczytywać korzystnie dla akcji. Pogorszenie nastrojów jest bardzo wyraźne i dotyka szerokie spektrum rynków. Jednocześnie pesymizm nie jest jeszcze na tyle duży, by móc mówić, że gorzej już być nie może i kto miał w obawie przed zniżkami cen sprzedać akcje już to zrobił.

Katarzyna Siwek

Home Broker

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »