Reklama

Trochę lepsze dane nie pomogły bykom

Przez większą część dnia na europejskich parkietach sytuacja posiadaczy akcji daleka była od komfortowej. Indeksy szybko traciły na wartości i nie było widać poprawy nastrojów. Z odsieczą bykom przyszły umiarkowanie dobre dane ze Stanów Zjednoczonych.

Przez większą część dnia na europejskich parkietach sytuacja posiadaczy akcji daleka była od komfortowej. Indeksy szybko traciły na wartości i nie było widać poprawy nastrojów. Z odsieczą bykom przyszły umiarkowanie dobre dane ze Stanów Zjednoczonych.

Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych była nieznacznie mniejsza, niż oczekiwano. Zaś zamówienia na dobra trwałego użytku minimalnie gorsze, biorąc pod uwagę dane bez środków transportu. To jednak okazało się zbyt słabym impulsem, by odwrócić spadkową tendencję.

Polska GPW

Umiarkowany optymizm, jakim zaczęły się dziś notowania na warszawskim parkiecie, przetrwał jedynie kilkanaście minut. Główne indeksy na otwarciu zyskiwały po 0,2-0,4 proc. Na niewielkim minusie był tylko wskaźnik najmniejszych firm. Wkrótce jego śladem podążyły pozostałe. Już po niecałej godzinie WIG20 tracił ponad 1 proc., z trudem broniąc się przed spadkiem poniżej poziomu 2300 punktów. Był to efekt gwałtownie pogarszającej się sytuacji na głównych giełdach europejskich. Bykom pomogły dobre informacje płynące z naszej gospodarki.

Reklama

Publikacja danych o spadku stopy bezrobocia oraz wzroście sprzedaży detalicznej i zamówień w przemyśle doprowadziła do ograniczenia skali przeceny do około 0,5 proc. Spadkom przewodziły papiery banków, z tracącym ponad 2 proc. Pekao na czele. Na tym tle nieźle trzymały się walory KGHM, PZU i Telekomunikacji Polskiej. Samodzielność naszego rynku szybko się jednak skończyła i wróciliśmy do naśladowania ruchów indeksu giełdy we Frankfurcie.

Przez większą część sesji WIG20 poruszał się w wąskim przedziale 2310-2320 punktów. Dopiero po publikacji nieco lepszych danych w Stanach Zjednoczonych nasz indeks największych spółek podjął próbę powrotu nad kreskę. Osiągnięcie tego celu okazało się jednak zbyt trudne. Ostatecznie WIG20 zniżkował o 0,16 proc., WIG o 0,27 proc., a mWIG40 o 0,3 proc. Wskaźnik najmniejszych spółek zmniejszył swoją wartość o 0,84 proc. Obroty wyniosły 1,2 mld zł.

Giełdy zagraniczne

Byki na Wall Street ugięły się w środę pod ciężarem fatalnych danych o sprzedaży nowych domów. To już kolejna z serii informacji potwierdzających, że po zakończeniu działań stymulacyjnych amerykański rynek nieruchomości wciąż jest w bardzo słabej formie. Reakcją na dane był spadek indeksu S&P500 do 1085 punktów. Popyt starał się przez większą część dnia zmniejszyć skalę spadku. Uzyskał niewielkie wsparcie ze strony Fed, który po swym posiedzeniu zapewnił, że stopy wciąż pozostaną niskie.

Wyjście nad kreskę było jednak jedynie chwilowe i wskaźnik zakończył dzień spadkiem o 0,3 proc. Powszechnie uznaje się tak niewielką zniżkę za sukces byków. Jeśli zwycięstwem ma być mały spadek, to z rynkiem chyba nie jest najlepiej.

Na giełdach azjatyckich zmiany były dziś niewielkie. Nikkei zwiększył swoją wartość o zaledwie 0,05 proc. To niewielkie pocieszenie po środowym silnym spadku tego indeksu. Wskaźniki na giełdzie w Szanghaju zniżkowały po 0,1 proc. Spadek o prawie 0,6 proc. zanotowano w Hong Kongu.

Główne parkiety europejskie zaczęły dzisiejsze notowania od niewielkich wzrostów, nie przekraczających 0,5 proc. Sytuacja jednak szybko zaczęła się pogarszać. Po dwóch godzinach handlu w Paryżu spadek sięgał 1,4 proc., a londyński FTSE tracił 1,1 proc. Tylko nieznacznie lepiej trzymał się DAX, zniżkujący o 0,8 proc. Nastroje popsuły się więc bardzo wyraźnie, mimo niezłych danych o wzroście zamówień w przemyśle strefy euro. Przeważyły obawy o kondycję państw najbardziej zagrożonych kryzysem.

Materializowały się one dziś rosnącymi notowaniami papierów zabezpieczających przed ryzykiem ich niewypłacalności. Od dwóch dni mocno zniżkują giełdy w Atenach i Madrycie. Dziś przed południem ATGI tracił 2 proc., a IBEX spadał o 1,5 proc., wyróżniając się słabością na tle pozostałych parkietów europejskich i pogarszając nastroje inwestorów. Parkiety naszego regionu poddały się spadkowej tendencji, jednak skala zniżek do południa nie odbiegała od "normy".

W Budapeszcie i Bukareszcie sięgała 1 proc., w Moskwie, Sofii i Warszawie spadki nie przekraczały 0,5 proc. Na rynkach nie widać było jednak siły zdolnej odwrócić niekorzystną tendencję. Tuż po godzinie 16.00 paryski CAC40 tracił ponad 1,5 proc., FTSE zniżkował o 0,7 proc., a DAX o 1 proc.

Waluty

Od dwóch dni widoczna jest większa nerwowość na światowym rynku walutowym. Widać było to w środę, gdy tuż po komunikacie Fed kurs euro najpierw zanurkował w kierunku 1,22 dolara, a w chwilę później umocnił się o ponad centa. Dziś rano poruszał się dość dynamicznie w przeciwnym kierunku. Wspólna waluta słabła z ponad 1,23 do 1,22 dolara.

Odżyły obawy związane z kłopotami części państw europejskich i doszedł niepokój przed weekendowym szczytem państw grupy G20. Stany Zjednoczone są wyraźnie niezadowolone z drastycznych planów oszczędności, obawiając się, że wpłyną one niekorzystnie na globalną gospodarkę z trudem wracającą do zdrowia.

Nerwowo zrobiło się też na naszym rynku. W środę wieczorem dolar zdrożał do ponad 3,34 zł, czwartkowy poranek zaczął z poziomu 3,28 zł, by po kilkudziesięciu skoczyć o niemal 4 grosze. Kurs euro dotarł 4,09 zł, a za franka znów trzeba było płacić ponad 3 zł. To efekt rosnącej niechęci inwestorów do ryzykownych aktywów.

Opublikowane dziś dobre dane o spadku bezrobocia, wzroście sprzedaży detalicznej i zamówień w przemyśle nie miały dla nich żadnego znaczenia. Od początku tygodnia złoty systematycznie słabnie. Frank i euro zdrożały w tym czasie o ponad 9 groszy, dolar skoczył o 12 groszy.

Podsumowanie

Wskaźnik najmniejszych spółek przetestował dziś poziom dołka z lutego i choć do jego wyraźniejszego przebicia nie doszło, słabość tego rynku jest mocno widoczna. Pozostałe indeksy obroniły się przed spadkiem poniżej minimum z 25 maja. Wsparciem dla WIG20 okazał się poziom 2300 punktów, a dla wskaźnika szerokiego rynku 40 tys. punktów. Choć można dziś było dostrzec niewielką pozytywną reakcję na dane dotyczące naszej gospodarki, to wciąż losy naszej giełdy zależą od koniunktury na świecie. Próby gry wbrew niej, podejmowane w końcówce sesji, skończyły się niepowodzeniem.

Roman Przasnyski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »