Reklama

W USA spodziewane jest przyspieszenie spadku cen domów

Niewiele wniosła poniedziałkowa sesja do obrazu rynków ryzykownych aktywów. Strach przed konsekwencjami niedogadania się administracji Obamy z Kongresem w sprawie podniesienia limitu zadłużenia w USA nie zdominowała zachowań inwestorów. Nie wydaje się przy tym, żeby dyskusja w tej sprawie była czymś więcej niż polityczną grą.

Wszyscy mają świadomość, jakie konsekwencje mogłoby pociągnąć obniżenie ratingu Stanom Zjednoczonym przez którąś z najważniejszych agencji. Przybliżałoby to do powtórki z wydarzeń z jesieni 2008 r., kiedy bankructwo Lehman Brothers doprowadziło do paniki na rynkach. Dziś nikt nie będzie chciał ryzykować takiego scenariusza.

Reklama

Część inwestorów może chcieć dmuchać na zimne, ale ta grupa nie jest w stanie zadecydować o kierunku ruchu cen aktywów. Najwięcej zależy od oczekiwań gospodarczych, wciąż gorącym tematem pozostają wyniki amerykańskich spółek. Zresztą sezon publikacji wyników za II kwartał stopniowo będzie przenosił się do Europy, w tym do Polski.

Tradycyjnie jako pierwszy wyniki poda Bank Millennium i zostaną one zapewne potraktowane jako zapowiedź tego, jak radził sobie cały sektor bankowy. Szczególnie interesujące będzie to, jak wypadł segment consumer finance, który jest wysokomarżowy, a w I kwartale przeżywał trudności.

Wyniki naszych spółek nie będą jednak decydować o kierunku notowań. Mogą jedynie wpłynąć na ocenę relatywnej atrakcyjności naszych walorów względem innych spółek z regionu. Kluczem jest dalszy rozwój wypadków na świecie.

Home Broker zwraca uwagę:

Wyniki naszych spółek mogą wpłynąć na relatywną ocenę atrakcyjności polskich firm na tle regionalnych konkurentów, ale nie wyznaczą kierunku notowań na GPW

Inwestorzy w USA raczej nie wierzą w fiasko negocjacji w sprawie podniesienia limitu zadłużenia USA

Rynki nieruchomości

Z analiz Zoopla.co.uk wynika, że ceny mieszkań w okolicach, w których odbywać się będą w przyszłym roku igrzyska olimpijskie w Londynie, rosną wolniej niż w bardziej centralnych dzielnicach. Od lipca 2005 r., czyli od momentu przyznania Londynowi prawa do organizacji olimpiady, ceny w tych częściach Londynu poszły w górę o 18,9 proc. podczas gdy średnio w stolicy podskoczyły w tym czasie o 27,2 proc. Jest to traktowane jako kolejne potwierdzenie znaczenia zagranicznego popytu na londyńskim rynku nieruchomości.

Dziś inwestorzy będą czekać na informacje z amerykańskiego rynku pierwotnego nieruchomości. Poznają czerwcową liczbę domów sprzedanych na nim. Spodziewana jest stagnacja na bardzo niskim poziomie. Odczyt sprzedaży na rynku wtórnym nie skłania do oczekiwania na pozytywne zaskoczenia. Majowy indeks S&P/Case Schiller potwierdzi natomiast utrzymującą się presję na ceny domów. Spodziewane jest przyspieszenie spadku cen do 4,7% r/r.

Dowiedz się więcej na temat: tym | USA | była

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »