Reklama

Wojna domowa w Mostostalu-Export

Konflikt pomiędzy akcjonariuszami Mostostalu-Export narastał już od kilku miesięcy. Dzisiaj podczas walnego zgromadzenia akcjonariuszy do poważnego starcia udziałowców spółki.

Zaczęło się od sporu o to, czy jeden z akcjonariuszy może filmować obrady. Ostatecznie kamera znalazła się za drzwiami. Jednak to była dopiero przygrywka do dalszych starć.

Reklama

Sednem konfliktu było pozbawienie prawa wykonywania głosu trojga akcjonariuszy spółki. Decyzję w tej sprawie podjął zarząd Mostostalu-Export. Informacja o tym, że Michał Skipietrow, były wieloletni prezes spółki, a także Zofia Szwed, eksdyrektor finansowa firmy i Niels Bonn, posiadacz największego pakietu akcji, nie będą mogli głosować podczas wtorkowego WZA, została umieszczona na udostępnionej w piątek liście akcjonariuszy uprawnionych do udziału w dorocznym zgromadzeniu.

Tych troje udziałowców dysponowałoby łącznie ponad 9,5 mln głosów spośród wszystkich około 17,7 mln, jakich spodziewać się można było na WZA.

Decyzja zarządu, co oczywiste, spotkała się ze sprzeciwem wykluczonych, którzy uznali sankcje za bezzasadne. Ich pełnomocnicy obecni podczas wtorkowych obrad żądali więc wyjaśnień, najpierw od szefa rady nadzorczej Tomasza Pańczyka, a następnie od przewodniczącego WZA Grzegorza Maja. Nie otrzymali ich jednak. Tłumaczenia jakie usłyszeli od zarządu były lakoniczne i też nie zadowoliły zainteresowanych.

W tej sytuacji pełnomocny kolejnych udziałowców pozbawionych prawa głosu na WZA występowali z wnioskami o powołanie komisji, która sprawdziłaby listę akcjonariuszy. Na kolejnych głosowaniach w tej sprawie upłynęły dwie godziny. Wynik głosowania był za każdym razem taki sam: w skład komisji nie powołano nikogo.

Następnie przedstawiciele prawni Michała Skipietrowa oraz Zofii Szwed postulowali ogłoszenie przerwy w WZA. Ich starania spełzły jednak na niczym.

Gdy przewodniczący rozpoczął realizację porządku obrad, przyszedł czas na wytoczenie najcięższych armat. Okazało się bowiem, że sąd okręgowy w Warszawie wydał właśnie postanowienie, w którym uchylił decyzję zarządu o pozbawieniu prawa głosu części akcjonariuszy - o czym poinformowali ich pełnomocnicy. Nie zmieniło to jednak w najmniejszym stopniu sytuacji Skipietrowa, Szwed, ani Bonna. - Nie mam podstaw do wprowadzania zmian na liście akcjonariuszy - wyznał przewodniczący WZA. Oburzeni tym akcjonariusze bez głosu oraz ich pełnomocnicy opuścili salę obrad.

Kolejne decyzja WZA zapadały przytłaczającą większością głosów. Akcjonariusze Mostostalu-Export uchwalili m.in. podwyższenie kapitału spółki oraz odmówili skwitowania byłego prezesa Michała Skipietrowa. - Przegłosowaliśmy emisję akcji i to jest najistotniejsze. Chodzi nam bowiem o interes spółki - wyjaśniał potem Paweł Narkiewicz, członek zarządu Mostostalu-Export.

Choć wtorkowe WZA firmy mogło się wydawać apogeum sporu pomiędzy jej akcjonariuszami, z pewnością nim nie było. Udziałowcy z obu stron barykady są przekonani, że sprawa wcześniej czy później i tak trafi do sądu. I tam rozegra się kolejna bitwa wojny domowej w Mostostalu-Export.

KM

Dowiedz się więcej na temat: ZGROMADZENIA | 'Wojna domowa' | wojny | Mostostal-Export SA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »