Zagraniczni inwestorzy polubili polskie futures
Notowane na warszawskiej giełdzie kontrakty terminowe na WIG 20 i od niedawna na Tech WIG są najbardziej płynnymi instrumentami pochodnymi na polskim rynku. Co więcej obroty realizowane na pierwszym z wymienionych instrumentów należą do jednych z największych w Europie.
Wzrost świadomości inwestycyjnej, akcje promocyjne i edukacyjne, możliwości zarobienia na spadkach, które ostatnio dominują na GPW, oraz duże wahania wartości indeksów to główne przyczyny wymieniane przez obserwatorów zmieniające obraz rynku derywatów w kraju. Dodatkowo istnieją realne szanse na zniesienie barier ograniczających dotychczas rozwój instrumentów pochodnych. Związane są one zwłaszcza z uregulowaniami prawnymi.
Płynne FW20
Zarówno wolumen obrotu jak i liczba zwieranych transakcji lub otwartych pozycji na niemal wszystkich seriach futures na WIG 20 (FW20) jest jeszcze nieosiągalna dla żadnego innego tego typu instrumentu w kraju. Tylko w ostatni piątek łączny wolumen obrotu wyniósł tu 5 547 kontraktów. Płynność tej klasy futures w porównaniu z rynkiem kasowym jest zresztą od dłuższego czasu bardzo dobra.
- Obrót kontraktami terminowe na WIG 20 już w styczniu 2000 roku przekroczył poziom 50 proc. tego jaki jest dokonywany akcjami wchodzącymi w skład instrumentu bazowego. Jest to znaczący udział również na skalę europejską - uważa Piotr Szeliga, wiceprezes GPW.
Dodaje jednocześnie, że dzięki temu międzynarodowi inwestorzy co raz częściej prowadzą na naszym rynku portfel oparty o futures na WIG 20.
Rośnie obrót FTEC
Kilka tygodni temu rozpoczęto na GPW obrót kontraktami terminowymi na indeks Tech WIG (FTEC). W skład instrumentu bazowego na którym oparto te futures wchodzi obecnie 15 spółek giełdowych z tzw. nowej ekonomii. Mimo stosunkowo krótkiej historii notowań liczba otwartych pozycji przekracza już 300.
- Obecny wolumen obrotu futures na Tech WIG wynosi mniej niż 10 proc. tego jaki odnotowujemy na kontraktach na WIG 20. Z drugiej jednak strony obserwujemy duże zainteresowanie tym instrumentem w biurach maklerskich. Dlatego też liczę, że pod koniec 2000 roku liczba otwartych pozycji osiągnie poziom jednego tysiąca - mówi Piotr Szeliga.
CeTO w tyle
Niestety nie na wszystkich kontraktach terminowych na indeksy inwestorzy są skłonni otwierać nowe pozycje. Na drugim rynku, gdzie od przeszło dwóch miesięcy kwotowanych jest 10 serii futures na 5 instrumentów bazowych płynności po prostu nie ma. Akcja Centralnej Tabeli Ofert związana z zaoferowaniem inwestorom stosunkowo dużej gamy instrumentów pochodnych - niektórych podobnych do tych na GPW - jest w ocenie części analityków niewypałem. Ich zdaniem głównym winowajcą tego stanu rzeczy jest brak szybkiej i ogólnie dostępnej informacji zarówno o wartościach indeksów bazowych jak i notowaniach futures oraz wolny system obrotu.
Inwestorzy chcą więcej
Obrót 16 seriami kontraktów terminowych na 7 klas nie satysfakcjonuje w pełni inwestorów.
- GPW powinna mieć futures na wszystkie możliwe indeksy giełdowe i akcje. Oczywiście należy tu brać pod uwagę płynność walorów. Jeżeli nie będzie tych instrumentów pochodnych warszawska instytucja będzie giełdą ułomną - uważa Marek Pokrywka z DM BOŚ. Władze GPW nie przewidują jednak wprowadzenia w najbliższym czasie futures na inne indeksy. W przyszłości być może wprowadzone zostaną jedynie kontrakty na indeks w skład którego będą wchodzić małe i wzrostowe przedsiębiorstwa stosunkowo krótko funkcjonujące na rynku. Być może wprowadzone zostaną również futures na najbardziej płynne akcje. Nie będzie natomiast kontraktów na MIDWIG, NIF, czy WIG. - Zasypywanie rynku kolejnymi futures na indeksy nie jest sztuką. Światowe giełdy stawiają już na jakość, której odzwierciedleniem jest przede wszystkim płynność, a nie na ilości wprowadzanych instrumentów - uważa Piotr Szeliga.