Reklama

Amerykanie szykują kolejny cios w Rosję

Izba Reprezentantów przyjęła ostatnio projekt ustawy, która przewiduje przyspieszenie procesu wydawania zezwoleń na eksport z USA skroplonego gazu LNG. Rośnie szansa na tanie dostawy z amerykańskich firm.

Jeśli ustawę poprze Senat i podpisze ją prezydent Barack Obama, proces wydawania zezwoleń dla amerykańskich firm na eksport LNG będzie mógł trwać maksymalnie 30 dni.

Tymczasem obecnie, jak podkreślił autor ustawy, Republikanin Bill Johnson, ministerstwo energii wydało tylko pięć ostatecznych decyzji w sprawie 137 wniosków, które wpłynęły od 2010 roku. Prawo USA przewiduje, że tylko w przypadku eksportu do krajów, z którymi USA ma podpisane umowy o wolnym handlu, takie długie procedury nie są konieczne.

- Jesteśmy obecnie największym na świecie producentem gazu ziemnego i możemy sprzedawać nadwyżki naszym sojusznikom na całym świecie - oświadczył Johnson w komunikacie prasowym opublikowanym po głosowaniu. Podkreślił, że przyniesie to USA "znaczne korzyści ekonomiczne". Przywołał szacunki, zgodnie z którymi budowa terminali do eksportu LNG doprowadzi do powstania 45 tys. nowych miejsc pracy, a kolejne "kilkaset tysięcy" może powstać dzięki rozwojowi przemysłu związanego z wydobyciem i przetwarzaniem gazu.

Reklama

Johnson zapewnił, że eksport LNG jest też ważny z geopolitycznego punktu widzenia, gdyż USA mogą ograniczyć wpływ "państw zbójeckich, takich jak Rosja czy Iran, które wykorzystują swoje rezerwy gazu ziemnego, by wywierać naciski" na inne kraje. - Zwiększając nasz eksport LNG, zapewnimy naszym sojusznikom na całym świecie bezpiecznego i godnego zaufania partnera handlowego i jednocześnie stworzymy nowe miejsca pracy w USA - dodał.

Republikanie od dawna zapowiadali, że wraz z przejęciem kontroli nad Kongresem w wyniku listopadowych wyborów będą zabiegać o zwiększenie eksportu LNG. Argumentowali, że pomoże to zwłaszcza krajom Europy Wschodniej, które są silnie uzależnione od gazu kupowanego od Rosji. Niemniej część ekspertów wskazuje, że cena amerykańskiego gazu, obejmująca proces skroplenia i transport, może być mało konkurencyjna. Biały Dom zapewnia tymczasem, że niezależnie od ustawy ministerstwo energii już wprowadziło zmiany w procesie oceny wniosków i będzie szybciej wydawać decyzje.

Unia Europejska, która nie ma z USA umowy o wolnym handlu, liczy na liberalizację nie tylko eksportu amerykańskiego gazu, ale i ropy naftowej wraz z zawarciem negocjowanej umowy TTIP (Transatlantyckie partnerstwo handlowe i inwestycyjne). Rozpoczęte w 2013 roku rozmowy ws. tej umowy są jednak bardzo skomplikowane i przeciągają się; nie wiadomo, kiedy zostaną sfinalizowane. Republikanie przekonują, że pomoże to krajom Europy Wschodniej ograniczyć zależność od surowca z Rosji. Za ustawą głosowało 277 kongresmenów, a przeciw było 133.

_ _ _ _ _ _ _

Do zakończenia fazy niskich cen ropy daleka droga - główny ekonomista PKN Orlen Od początku lutego cena ropy Brent wzrosła o blisko 10USD/b.Trudno przewidzieć, jak długo potrwa obserwowana obecnie zwyżka, ale do zakończenia fazy niskich cen daleka droga - ocenia Adam Czyżewski, główny ekonomista PKN Orlen. - Od początku lutego cena ropy Brent wzrosła o blisko 10 USD/b. Analitycy zgodnie wskazują, że wiodącą przyczyną tego wzrostu są dane firmy serwisującej amerykańskie odwierty naftowe Baker Hughes, według których w styczniu liczba wiertni na polach roponośnych na lądzie spadła o 259 - napisał na blogu Czyżewski. Jak dodaje, jest to największy spadek od 1987 r. i równocześnie najniższa liczba aktywnych wiertni (1223) od 2012 r. Dla porównania, w całym 2014 roku liczba wiertni pracujących na lądzie przy wydobyciu ropy wynosiła przeciętnie 1.527 a najwięcej wiertni, 1.609, pracowało w tygodniu kończącym się 10 października 2014 r. "W porównaniu z tym szczytem dane z końca stycznia oznaczają spadek liczby wiertni o 24 proc." - napisał. Do spadku liczby wiertni przyczynił się spadek cen ropy naftowej. Dane te oznaczają, że mamy do czynienia z procesem ograniczania potencjału wydobycia w USA. Jednak, zdaniem ekonomisty, nie musi to oznaczać końca przeceny ropy. - Trudno przewidzieć jak długo potrwa obserwowana obecnie zwyżka cen ropy naftowej, ale jestem przekonany, że do zakończenia fazy niskich cen daleka droga. Na niej możemy się spodziewać sporych zmian cen, nim rynek nauczy się właściwie interpretować sygnały płynące z jakże specyficznego segmentu wydobycia ropy, którym jest amerykańska ropa łupkowa - uważa Czyżewski. Według niego na wykształcenie się wyraźnego trendu trzeba będzie poczekać.- Jeden z dobrych ekonomistów, Anatole Kaletsky, uważa, że cena ropy przez wiele kwartałów, potrzebnych do redukcji potencjału wydobycia i zrównoważenia rynku, będzie oscylować pomiędzy 20USD/b a 50 USD/b. (...) Z kolei inny prominentny ekonomista, Jim O'Neil (...) jest zdania, że ropa za 5 lat będzie prawdopodobnie kosztować 80 USD/b, bo taką cenę pokazują dziś kontrakty terminowe, a proces powolnej wędrówki cen w górę rozpocznie się niebawem. W rezultacie 2015 r. skończy się wyższymi cenami ropy, niż się zaczął. Obie interpretacje sobie nie przeczą i mieszczą się w naszym rozumieniu tego, co się dzieje na rynku ropy - napisał Czyżewski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »