40 dni na dla naszych stoczni

Polska ma czas do końca czerwca na zmniejszenie mocy produkcyjnych polskich stoczni i znalezienie dla nich inwestorów - wynika z poniedziałkowego spotkania w Brukseli ministra gospodarki Piotra Woźniaka i unijnej komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes.

Dotychczasowe plany restrukturyzacji polskich stoczni, od których Komisja Europejska uzależnia zatwierdzenie blisko 2 mld zł pomocy publicznej, jaką zakłady dostały po wejściu Polski do UE, Kroes ocenia jako niewystarczające.

To było bardzo trudne spotkanie. Rezultaty tego, co zrobiliśmy do tej pory, zostały bez litości rozliczone. Nie możemy położyć na stole ani decyzji prywatyzacyjnych, ani nie możemy powiedzieć, że obniżyliśmy zdolności produkcyjne do poziomu, którego się spodziewa KE - przyznał Woźniak po rozmowie z komisarz Kroes. Zażądała ona konkretnych rezultatów przed przerwą wakacyjną, czyli do końca czerwca. "Zobowiązaliśmy się do tego" - powiedział minister dziennikarzom.

Reklama

Jeśli KE nie zobaczy po polskiej stronie "postępu" - ostrzegają źródła w KE - w lipcu może zapaść negatywna decyzja, czyli nakaz zwrotu pomocy polskim stoczniom, co może oznaczać ich upadłość. Jeśli "postęp" będzie, KE będzie analizować sytuację i podejmie decyzję prawdopodobnie dopiero po wakacjach. Chcemy się zmieścić w terminie. Naprawdę jesteśmy w trudnej sytuacji, w punkcie zwrotnym; musimy dołożyć wszelkich starań, żeby dopełnić terminu czerwcowego. Nie zakładam możliwości porażki - powiedział Woźniak.

Komisarz Kroes i minister Woźniak postanowili zintensyfikować kontakty na poziomie wysokich urzędników, by osiągnąć rzeczywisty postęp przed przerwą wakacyjną, który pozwoli w rezultacie osiągnąć porozumienie satysfakcjonujące obie strony - poinformował rzecznik Kroes, Jonathan Todd.

Grupa robocza wysokiego szczebla ma się składać z przedstawicieli KE, Ministerstwa Gospodarki, ministerstwa skarbu oraz prezesów stoczni Gdańsk, Gdynia i Szczecin. Kalendarz ich przyszłych spotkań nie został jeszcze ustalony. Woźniak ostrzegł, że "albo to zrobimy razem, albo to się nie uda i będziemy mieli scenariusz jak w Hiszpanii i Grecji", czyli krajach, gdzie przymusowa restrukturyzacja doprowadziła do zredukowania o ponad połowę przemysłu stoczniowego. Zarzucił stoczniom, że nie chcą się zgodzić na redukcję mocy. KE chce redukcję obliczyć na podstawie rzeczywistej produkcji zakładów z 2006 roku, która wyniosła ok. 500 tys. CGT (pojemność produkowanych statków liczona w tzw. skompensowanych tonach brutto) i domaga się "odpowiednio znaczących" cięć. Podaje jako przykład Niemcy, które zmniejszyły produkcję o 40 proc.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: stoczni | Neelie Kroes | kroes | komisarz
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »