Reklama

Abonament sposobem na kontrolę kablówek i platform w Polsce?

Rząd chce, by do procesów ułatwiania rejestracji odbiorników RTV oraz identyfikacji podmiotów obowiązanych do wnoszenia opłat abonamentowych włączyć... dostawców usług płatnej telewizji - kablówki i platformy.

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2016

Reklama

Szczegóły nie są na razie znane, ale z wykazu prac legislacyjnych rządu wynika, że to kablówki i platformy satelitarne miałyby rejestrować odbiorniki RTV przy poborze opłat. Celem jest osiągnięcie około trzech, czterech razy więcej pieniędzy na media publiczne niż obecnie, powiedział na antenie Polskiego Radia 24 wiceminister kultury Jarosław Sellin.

Zadanie publiczne, czyli donoszenie na własnych klientów, a może kontrola operatorów płatnej telewizji?

Dostawcom usług płatnej telewizji powierzony byłby - jako zlecone zadanie publiczne (inaczej: donos) - obowiązek odebrania od klienta zgłoszenia rejestracyjnego odbiornika albo oświadczenia o jego zarejestrowaniu, oraz przekazania tego zgłoszenia albo oświadczenia operatorowi wyznaczonemu, pobierającemu opłaty abonamentowe, czyli Poczcie Polskiej. Poczta Polska miałaby przy tym prawo do żądania informacji od dostawców usług telewizji płatnej, co do klientów korzystających z tych usług. Przy czym kablówki i platformy miałyby dostawać wynagrodzenie za dodatkowe obowiązki związanie z rejestracją odbiorników RTV.

Problem w tym, że kablówki i platformy wcale nie chcą dostawać tych pieniędzy!

Jasne jest, że wolałyby, aby nikt nie wtrącał się w ich interesy i nie wymagał dodatkowej biurokracji, obciążającej nie tylko punkty dystrybucji, ale też pracowników centrali operatora. Już wyobrażam sobie, jak mogłoby się to skończyć. Jakieś 25 proc. abonentów, którzy mają najniższe pakiety, natychmiast przyszłoby do punktów i po prostu zrezygnowało z płacenia za kanały platformom lub kablówkom.

W lepszym położeniu byłyby kablówki, bo one zwykle oferują szybki Internet i klient mniej byłby skłonny z niego zrezygnować niż z samej telewizji płatnej. Duża część abonentów przeszłaby do DVB-T lub do oglądania tylko w Internecie. To ogromne ryzyko dla operatorów płatnej telewizji w Polsce.

Co więcej, platformy i kablówki mogłyby zacząć rezygnować z emisji kanałów Telewizji Polskiej w ramach cichego bojkotu "abonamentowej biurokracji".Kiedyś już była taka sytuacja, że CYFRA+ miała sygnał wprost z Woronicza, a Cyfrowy Polsat odbierał sygnał z nadajników DVB-T i reemitował z gorszą jakością. Wtedy robiono to tylko po to, by nie stracić widzów odchodzących do konkurencji z powodu braku stacji TVP. Teraz może dojść do paranoicznej sytuacji, gdy trzy platformy satelitarne i wiele polskich kablówek zrezygnuje z kanałów TVP, tylko dlatego, by pozbyć się problemu "zleconego zadania publicznego". Tu stojący za sprawami legislacyjnymi muszą uważać, aby czasami nie wylali dziecka z kąpielą, bo część widzów przestanie przez to oglądać kanały TVP. Platformy mogą też przesunąć kanały TVP na dalsze pozycje na liście EPG i w ten sposób "odgryźć się" za zmuszanie do donoszenia na własnych klientów.

GIODO nie pozwala na ujawnianie danych abonentów pay-tv

Całe szczęście, że ten pomysł nie może mieć zastosowania, bo według Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, pobór opłat abonamentowych w formie daniny publicznej ma się opierać na rejestrach publicznych, takich jak PESEL, CIT, PIT, ZUS, KRUS i NIP, a nie na tych, które powstają na użytek własny, w działalności komercyjnej. Dane te stanowią tajemnicę handlową operatorów pay-tv.

Janusz Sulisz

Dowiedz się więcej na temat: w polsce | telewizja | abonament rtv | media

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »