Reklama

Amerykańska ropa pod presją popytu

Ceny ropy w Stanach Zjednoczonych reagują nerwowo na doniesienia o wzroście zapasów surowca. Eksperci alarmują, że popyt na ropę może spaść, jeśli liczba zachorowań na koronawirusa w USA będzie nadal rosła w takim tempie.

Ameryański Departament Energii (EIA) poinformował w środę, że zapasy ropy w USA w minionym tygodniu wzrosły o 5,65 mln baryłek, do 539,18 mln baryłek, czyli o ponad 1 proc. Tymczasem rynek oczekiwał spadku zapasów o 3,25 mln baryłek. To rodzi pytanie o popyt na ropę w sytuacji szalejącego wirusa, który zbiera żniwo za Oceanem.

Reklama

Liczba chorych na koronawirusa w USA wciąż rośnie. W środę wykryto tam ponad 60 tys. przypadków zachorowań, w tym około 10 tys. osób na Florydzie, ok. 9 tys. w Teksasie, nieco poniżej 8 tys. w Kaliforni. Na Florydzie na niektórych oddziałach intensywnej terapii osiągnięto pełne obłożenie.

Poprawiła się jednocześnie nieco sytuacja w Nowym Jorku. We wtorek było tam hospitalizowanych 841 osób. Pod respiratorem pozostawało 97 - to najmniejsza liczba od połowy marca.

Jak wynika z danych Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa w Baltimore, od początku pandemii w USA zmarło z powodu koronawirusa ponad 132 tys. osób. Zarażonych zostało ponad 3 mln osób.

- W najbliższym czasie możliwy jest ponowny spadek ceny ropy WTI poniżej 40 dol. za baryłkę, zwłaszcza jeśli nadal będą się pojawiać obawy o wzrost liczby przypadków Covid-19 w Stanach Zjednoczonych - ocenia Warren Patterson, szef strategii towarowej w ING Bank NV w Singapurze. Również ekonomista z Oversea-Chinese Banking Corp, Howie Lee, zastrzega, że nie udało się wyeliminować czynnika ryzyka, jakim jest spadek popytu spowodowany przez koronawirusa.

Notowania ropy WTI odbiły się istotnie od końca kwietnia, kiedy to za baryłkę płacono ok. 13 dolarów. W pewnym momencie cena WTI w kontraktach na maj spadła nawet poniżej zera, do minus 40 dol. za baryłkę, ze względu na brak wolnych magazynów, w których można by przechowywać surowiec. Od tamtej pory ceny rosły. Obecnie amerykańska ropa kosztuje nieco ponad 40 dol. za baryłkę.

Mimo poprawy cen liczba platform wiertniczych w Stanach Zjednoczonych wciąż jednak spada. Rozwijająca się tam intensywnie w ostatnich latach branża łupkowa w ostatnich miesiącach znalazła się w trudnej sytuacji finansowej, zaczęła więc ograniczać produkcję i zwalniać pracowników.

Ropa Brent natychmiast

44,66 -0,43 -0,95% akt.: 07.08.2020, 22:59
  • Max 45,30
  • Min 44,27
  • Stopa zwrotu - 1T 2,34%
  • Stopa zwrotu - 1M 3,81%
  • Stopa zwrotu - 3M 51,70%
  • Stopa zwrotu - 6M -17,98%
  • Stopa zwrotu - 1R -22,30%
  • Stopa zwrotu - 2R -40,02%
Zobacz również: OLEJ KANADA ROPA CRUDE SOK POMARAŃCZOWY

Według danych publikowanych przez Baker Hughes, o ile w połowie marca działały na tamtejszym rynku 683 wiertnie, o tyle w pierwszych dniach lipca było ich już tylko 185! To pokazuje obawy o siłę popytu.

Rekordowe wzrosty nowych zachorowań wywołują obawy o ponowne zamrożenie gospodarki lub przynajmniej częściowe wprowadzenie obostrzeń. A to automatycznie przełożyło się na spadek zapotrzebowania na ropę i paliwa.

Dodatkowo wkrótce zmniejszy się nieco poziom ograniczenia produkcji OPEC+. Od sierpnia nie będzie to już 9,7 mln baryłek dziennie, a 7,7 mln baryłek dziennie. Zwiększenie podaży z pewnością przełoży się na cały rynek ropy.

Monika Borkowska

Dowiedz się więcej na temat: ropa naftowa | USA | ceny ropy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »