Rząd dostrzegł pilną konieczność uszczelnienia systemu podatkowego. Projektowane zmiany w PIT i CIT, jak wylicza "DGP, dotyczą m.in. ulgi mieszkaniowej i IP Box (dla podatników prowadzących działalność badawczo-rozwojową), wykupu samochodów poleasingowych, przekształceń i likwidacji spółek, estońskiego CIT, ryczałtu od przychodów.
Rząd "zapomniał" o ważnej obietnicy. Była wpisana do umowy koalicyjnej
Problem w tym, że - jak zauważa dziennik - ministrowie i inni zainteresowani dostali zaledwie półtora tygodnia na to, by zapoznać się z propozycjami zmian i zgłosić do nich ewentualne uwagi. Mają na to czas do 26 września. A miało być inaczej.
Obecna koalicja rządząca obiecała minimum półroczne vacatio legis w podatkach. Zostało to nawet wpisane do umowy koalicyjnej, pod którą podpisali się liderzy ugrupowań tworzących rząd. Chodziło o to, by obywatele i przedsiębiorstwa miały więcej czasu na przestudiowanie zmian w przepisach i dostosowanie się do nich.
Tymczasem, jak pisze "DGP", "wszystko jednak wskazuje na to, że rząd zamierza trzymać się zaledwie miesięcznego terminu, wyznaczonego w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego dla zmian w podatkach".
Żeby zmiany w PIT i CIT mogły zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2026 r., muszą - według wytycznych TK - ukazać się w Dzienniku Ustaw do końca listopada 2025 r. Wcześniej projekt musi być oczywiście przyjęty przez rząd, uchwalony przez parlament i podpisany przez prezydenta (co stoi akurat pod znakiem zapytania, biorąc pod uwagę wielokrotne powtarzanie przez Karola Nawrockiego, że będzie wetował wszelkie zmiany w podatkach). Tak czy inaczej, o sześciomiesięcznym terminie nie ma mowy.
Miało być 6-miesięczne vacatio legis w podatkach, ale projekt utknął w Sejmie
Rząd pracował nad 6-miesięcznym vacatio legis dla zmian w podatkach - stosowny projekt noweli Ordynacji podatkowej został przyjęty przez Radę Ministrów na początku maja br. Zakładał, że od 2026 r. będzie obowiązywać zasada co najmniej półrocznego okresu dającego podatnikom czas na dostosowanie się do nowych regulacji, jeśli projektowane zmiany w podatkach zawierałyby niekorzystne rozwiązania dla płacących daniny.
Niestety, w czerwcu prace nad projektem zostały przerwane. Posłowie zasiadający w sejmowych komisje do spraw deregulacji i finansów publicznych wzięli sobie do serca uwagi Biura Legislacyjnego Kancelarii Sejmu, które - w dużym skrócie - stwierdziło, że trudno jest zinterpretować pojęcie niekorzystnej zmiany w podatkach.












