Reklama

Argentyna ułatwia nabywanie dolarów, ale zachowuje restrykcje

Argentyna zapowiedziała w piątek, że złagodzi ograniczenia w nabywaniu dolarów USA, ale w poniedziałek ogłoszono, że wolno kupić amerykańską walutę tylko za 20 proc. deklarowanych dochodów i nie więcej niż 2 tys. dol. miesięcznie - poinformowały władze.

Szef urzędu prezydenckiego Jorge Capitanich podał dopiero w poniedziałek szczegóły planu ogłoszonego przed weekendem. - Wszystkie osoby mające umowę o pracę, pracownicy niezależni i przedstawiciele wolnych zawodów będą mogli kupić do 2 tys. dol. miesięcznie, w zależności od tego, jakie dochody deklarują władzom podatkowym - zapowiedział Capitanich.

Reklama

Argentyńczycy, aby nabyć dolary, będą musieli wypełnić formularz dostępny na stronach internetowych władz podatkowych i jeśli zostanie on zatwierdzony przez fiskusa, będą mieli 72 godziny na wymianę stosownej sumy w banku. Jest to częściowe cofnięcie ograniczeń wprowadzonych w 2012 roku.

Argentyna broni się przed ucieczką dewiz, toteż sumy wymieniane na dolary będą obłożone 20-procentowym podatkiem, jeśli nie zostaną one przelane na konta oszczędnościowe w argentyńskich bankach.

Po kryzysie z 2001 roku i załamaniu argentyńskiego sektora bankowego, który pozbawił ludzi oszczędności zdeponowanych w bankach, Argentyńczycy wciąż obawiają się zarówno oszczędzania we własnej walucie, jak też trzymania rezerw w krajowych instytucjach finansowych. Nakłada się to na doświadczenia ostatnich 40 lat, kiedy to w Argentynie utrzymywała się inflacja na przemian z hiperinflacją. Zamożni obywatele otwierają więc konta bankowe w USA, Europie czy w sąsiednim Urugwaju.

Argentyńczycy nie ufają nadal peso i ceny nieruchomości są na przykład ustalane w dolarach, choć płacone w lokalnej walucie. W kraju funkcjonuje tzw. błękitny dolar, czyli dolar czarnorynkowy, którego cena odbiega od kursu oficjalnego. Ułatwienia dotyczące nabywania dolarów mają zlikwidować to, co Argentyńczycy nazywają "błękitnodolarową gospodarką", ale ekonomiści nie są przekonani, że te ograniczone reformy zdołają ją wyrugować.

Ponadto trzeba będzie zadeklarować co najmniej dochód rzędu 7,2 tys. peso (650 euro), czyli dwukrotność pensji minimalnej, by otrzymać zezwolenie na zakup dolarów.

W ciągu ubiegłych trzech lat wprowadzono też inne restrykcje, np. utrudniające przedsiębiorcom import zaopatrzeniowy i transferowanie zysków przez granicę. Ograniczenia te miały zahamować wypływ dolarów z kraju, ale zdaniem wielu ekonomistów podważyły zaufanie do peso.

W ciągu ubiegłych 12 miesięcy rezerwy dewizowe Argentyny spadły o 40 proc., osiągając poziom najniższy od siedmiu lat. Skłoniło to rząd do zmniejszenia w środę i czwartek kwoty obcych walut przeznaczonej na podtrzymywanie oficjalnego kursu waluty krajowej. W rezultacie kurs peso wobec dolara obniżył się o 16 proc., do około 8 do 1.

Wspierany przez znaczne wydatki budżetowe wzrost gospodarczy Argentyny utrzymywał się przez szereg ubiegłych lat na poziomie około 7 proc. Według oficjalnych szacunków w ubiegłym roku sięgnął 5,1 proc., ale zdaniem niezależnych analityków w rzeczywistości było to mniej niż 3 proc.

Dowiedz się więcej na temat: kryzys gospodarczy | Ale | Argentyna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »