Reklama

Chiny idą na wojnę z tandetą

Przez świat przetoczyła się lawina krytyki pod adresem jakości chińskich produktów. Chiny wypowiedziały więc wojnę tandecie. C

Chińskie produkty już dawno nie miały tak złej prasy, jak w ciągu ostatnich kilku miesięcy.W różnych miejscach świata zakwestionowano jakość wyprodukowanych w Chinach zabawek, past do zębów, opon czy karmy dla psów. Myli się jednak ten, kto uważa, że z produktami made in China było tak zawsze, jest i będzie. Rząd postanowił się bić w piersi i w trosce o wizerunek chińskich produktów rozpoczął zakrojoną na szeroką skalę akcję wymierzoną przeciwko producentom niespełniającym kryteriów jakościowych.

Reklama

Czarna lista

Na pierwszy ogień poszli producenci zanieczyszczonej karmy dla zwierząt, sprzedawanej m.in. na rynku amerykańskim. - Firmom Xuzhou Anying Biologic Technology Development oraz Binzhou Futian Biology Technology zostały odebrane licencje eksportowe, a wobec ich szefów zostały wszczęte postępowania karne - informuje Han Bing, radca ekonomiczny Ambasady Chińskiej Republiki Ludowej w Warszawie. Chiny stworzyły czarną listę firm eksportowych łamiących normy i ukarały już 429.

Szczególny nacisk chiński rząd chce położyć na podniesienie jakości produkowanych w Chinach zabawek. Chiny są bowiem największym ich producentem i eksporterem na świecie. - W prowincji Guangdong, gdzie działa najwięcej firm produkujących zabawki, wprowadzony został nowy system licencjonowania produkcji. Firmy produkujące zabawki na eksport przejdą oficjalne kontrole i będą musiały uzyskać specjalne certyfikaty jakości - mówi Han Bing.

Ale to nie wszystko. Kontrole w chińskich firmach mają być zmasowane i powszechne, a przyłapani na nieprawidłowościach przedsiębiorcy surowo karani. - Nasze ministerstwo rolnictwa zapowiedziało ogólnonarodową inspekcję, która ma zbadać stosowanie zabronionych środków chemicznych i farmaceutycznych w sektorze rolnym. Poza tym AQSIQ, urząd do spraw kontroli jakości, wysłał jedną trzecią wszystkich pracowników do 14 prowincji na trzymiesięczną inspekcję produkcji w przedsiębiorstwach - wylicza Han Bing.

Oko wicepremiera

O tym, że tym razem Chiny poważnie podeszły do sprawy jakości produktów, może świadczyć także fakt, że tamtejszy rząd powołał w tej sprawie specjalny zespół roboczy, na którego czele stanie wicepremier Wu Yi, uznawana za jedną z najbardziej wpływowych kobiet na świecie. Chiński rząd oficjalnie rozpoczął czteromiesięczną narodową kampanię na rzecz poprawy jakości i bezpieczeństwa produktów.

- Kampania ma 20 ściśle określonych celów. Na przykład przewiduje, że 100 proc. producentów żywności będzie musiało posiadać licencje, 100 proc. dostawców surowców do produkcji eksportowej zostanie skontrolowanych - mówi Han Bing. Jedno jest pewne. Skala problemu jest ogromna i chiński rząd będzie miał dużo pracy. Wystarczy wspomnieć, że na 924 produkty nie żywnościowe, których nie dopuszczono na rynek unijny ze względu na złą jakość w 2006 r., aż 48 proc. stanowiły produkty chińskie.

Wiktor Szczepaniak

Dowiedz się więcej na temat: Chiny | świat | tandeta | wojny | chiński | China

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »