Reklama

CIT dla spółek komandytowych? Biznes liczy na sprzeciw Gowina

Ministerstwo Finansów przygotowało pakiet uszczelniający, który przewiduje m.in. nałożenie podatku CIT na spółki komandytowe. Zdaniem ekspertów rozwiązanie to prowadzi do podwójnego opodatkowania części przedsiębiorców i nie pozostanie bez wpływu na biznes. Dziś posiedzenie sejmowej komisji w sprawie przepisów zaproponowanych przez MF.

Jak argumentuje resort finansów, od 2010 roku, kiedy na rynku zaczęły pojawiać się optymalizacje podatkowe z wykorzystaniem spółek komandytowych, liczba takich podmiotów na rynku wzrosła aż siedmiokrotnie, a same spółki są wykorzystywane do wyprowadzania zysków za granicę. I chociaż minister finansów Tadeusz Kościński przekonuje, że tzw. pakiet uszczelniający nie ma celu fiskalnego, a wprowadzane zmiany posłużą wyrównaniu konkurencji między przedsiębiorcami, to nowe rozwiązania spotkały się z krytyką przedstawicieli biznesu i ekspertów.

Wątpliwe uszczelnienie systemu

Reklama

- Ten projekt był konsultowany w ekspresowym tempie. Mieliśmy trzy dni i to urągało konsultacjom społecznym, a mówię o tym, dlatego że w uzasadnieniu do ustawy pojawiły się dane, które chcieliśmy podważyć, a w oparciu o które Ministerstwo Finansów uznało, że szybki wzrost liczby spółek komandytowych wiąże się z próbami dokonywania optymalizacji podatkowej. A taki wzrost powinien cieszyć. Te dane zostały ukute pod to, żeby właściwie zlikwidować spółki komandytowe. Bo w praktyce one przestają istnieć. Przeprowadziliśmy sondę i widzimy, że gro spółek komandytowych zaczyna się przekształcać. Odbywają się spotkania z prawnikami - mówi Interii Arkadiusz Pączka, dyrektor Centrum Monitoringu Legislacji Pracodawców RP.

Na środę zaplanowano posiedzenie komisji sejmowej w sprawie przepisów zaproponowanych przez Ministerstwo Finansów. - Liczymy na głos nowego szefa resortu ds. gospodarczych, pana premiera Gowina. Do tej pory nie wypowiedział się ani razu na ten temat, a jest to projekt gospodarczy, który de facto dotyka przedsiębiorców - podsumowuje Arkadiusz Pączka.

W Polsce aktywną działalność gospodarczą prowadzi ok. 43 tys. spółek komandytowych.

- Jeżeli chodzi o przyrost liczby spółek komandytowych, to w mojej ocenie spowodowany był on tym, że to znacznie bezpieczniejsza forma prowadzenia działalności niż spółka jawna czy partnerska. Daje podobne korzyści jak spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, jeżeli chodzi o zabezpieczenie interesów wspólników przy jednoczesnych zachowaniu opodatkowania spółek osobowych na poziomie 19 proc., jeżeli wspólnicy zdecydowali się na podatek liniowy - wyjaśnia Konrad Dura, doradca podatkowy i manager w Mariański Group.

- Kiedy mówimy o argumencie o sztucznym wyprowadzaniu zysków za granicę, to po prześledzeniu danych widzimy, że większość z tych spółek jest z kapitałem polskim. To polscy przedsiębiorcy, którzy myśleli o dalszym rozwoju, a teraz myślą o przekształceniu spółki komandytowej w inną formę działalności - dodaje Arkadiusz Pączka.

Jak wynika z analizy ekspertów CRIDO, na podstawie danych z bazy InfoCredit, 92 proc. spółek komandytowych to biznesy osób fizycznych pochodzących z Polski. W tej formie swoje firmy prowadzi 72 705 tysięcy Polaków. Dla porównania, z zagranicy pochodzi zaledwie 0,4 proc. wspólników spółek komandytowych w Polsce. Na pierwszym miejscu są Niemcy (151 wspólników), na kolejnych: Luksemburg (113 wspólników), Cypr (41) i Wielka Brytania (39).

- Podmioty z zagranicznymi udziałowcami można liczyć raczej w setkach niż tysiącach. Nie widzę tu korzyści wskazywanych przez Ministerstwo Finansów w kontekście ograniczenia optymalizacji podatkowej i zapobiegania odpływowi pieniędzy za granicę - mówi Konrad Dura.

Co oznacza objęcie CIT-em spółek komandytowych?

- Nie możemy traktować z dużą dozą aprobaty wprowadzenia opodatkowanie podatkiem CIT spółek komandytowych. Nie przynosi to żadnych większych korzyści podatnikom, a zaplanowane założenia w zakresie kalkulowania podatków niestety będą dla podatników dużo mniej korzystne - mówi Konrad Dura. Jak wyjaśnia, Ministerstwo Finansów zaproponowało zastąpienie opodatkowania podatkiem PIT wspólników spółki komandytowej nową konstrukcją. Zakłada ona w I stopniu opodatkowanie spółek komandytowych podatkiem CIT według stawki 9 lub 19 proc. w zależności od obrotów firmy, a następnie opodatkowanie zysków wypracowanych przez spółkę komandytową w przypadku ich wypłaty wspólnikom według stawki 19 proc.

- Mamy do czynienia z podwójnym opodatkowaniem. Oczywiście ministerstwo przewidziało możliwości dokonania zaliczenia zapłaconego podatku CIT na poczet podatku PIT płaconego przez komplementariuszy, co może doprowadzić do uzyskania poziomu opodatkowania liniowego, ale takiego rozwiązania nie przewidziano w stosunku do komandytariuszy, czyli tych, którzy nie odpowiadają swoim majątkiem za zobowiązania spółki - mówi ekspert.

I tłumaczy, że przypadku komandytariuszy przewidziano wprowadzenie zwolnienia z opodatkowania części przychodów uzyskiwanych ze spółki komandytowej, ale tylko w wysokości 50 proc. i tylko z dodatkowym limitem 60 tys. złotych. - Czyli przychody osiągane przez komandytariuszy będą podlegały opodatkowaniu PIT-em według stawki 19 proc. od połowy osiągniętych przychodów pod warunkiem, że kwota tych przychodów nie przekroczy 60 tys. złotych. W efekcie ci wspólnicy będą nadal podwójnie opodatkowani, czyli nie ma dla nich tej korzyści przewidzianej przez Ministerstwo Finansów i nie pozostanie to bez wpływu na ich sytuację. Efektywna stawka opodatkowania dla komandytariuszy będzie kształtować się na poziomie 36-37 proc. - wskazuje Dura.

Jak dodaje, resort finansów pomija też fakt, że komandytariusze będą mieli problemy z rozliczeniem straty z lat poprzednich, ponieważ przepisy nie przewidują w ogóle takiej możliwości. - To o tyle istotne, że obecnie struktura spółki komandytowej z reguły zakłada, że to komandytariusze z reguły posiadają więcej udziałów w zyskach i stratach spółki, więc jeżeli wygenerowała ona straty, to brak możliwości rozliczenia tych strat, dotknie przede wszystkim komandytariuszy, a nie komplementariuszy, którzy posiadają minimalny udział w zyskach i stratach i dla których przepisy przewidują częściową możliwość rozliczenia tych strat - wyjaśnia.

"Liczymy na chwilę opamiętania"

- To ewidentnie pakiet fiskalny, bo resort finansów daje kilka małych marcheweczek w postaci estońskiego CIT-u, czy ulgi na robotyzację, a kijem jest wprowadzenie podatku CIT dla spółek komandytowych. Ewidentnie stracą na tym podatnicy - mówi Dura. Jak wyjaśnia, pomimo objęcia podatkiem CIT, wspólnicy spółki komandytowej, nie będą mogli skorzystać z estońskiego CIT-u, ani ze specjalnego funduszu inwestycyjnego, który pozwala szybciej zaliczyć wydatki na zakup środków trwałych w koszty działalności. Te rozwiązania nie są przewidziane dla spółek komandytowych, tylko dla spółek kapitałowych (spółki z o.o. i spółki akcyjne) spełniających określone wymogi.

- Porównując poziom obciążeń wspólników należy pamiętać o tym, że komandytariusze spółki, pomijając podwójne opodatkowanie, mogą być obciążenie dodatkową daniną solidarnością w wysokości ok. 4 proc., jeżeli przychody spółki przekroczą 1 mln złotych. A jeżeli komandytariusze spółki zdecydują się na zmianę swoje statusu i zostanie komplementariuszem, aby móc korzystać z zaliczenia podatku zapłaconego przez spółkę na poczet podatku PIT, to automatycznie zwiększą swój poziom odpowiedzialności, bo będą odpowiadać za wszystkie zobowiązania spółki. Wtedy premia za bycie komandytariuszem zanika, a taka zmiana obarczona jest dużym ryzykiem - ocenia ekspert.

Według przedsiębiorców wątpliwy jest także czas, w którym resort finansów wprowadza zmiany. Przypomnijmy, że zaproponowane przepisy mają wejść w życie od nowego roku. - Jesteśmy w okresie pandemii gospodarczej i w zasadzie podnosimy podatki. To ryzykowne posunięcie. Z pewnością budżet państwa nie osiągnie planowanych dochodów, bo spółki zaczynają się przekształcać. Po drugie, pojawi się rozgoryczenie wśród części przedsiębiorców dotyczące podejścia rządu do biznesu - ocenia Arkadiusz Pączka. - Mimo że projekt jest już w Sejmie, to liczymy na chwilę opamiętania i na dwie kwestie. Na wydłużenie vacatio legis dla tych przepisów o minimum rok, albo na zrezygnowanie z nich. Chcemy rozmawiać z resortem finansów, w jaki sposób w oparciu o rzeczywiste dane i w dialogu z biznesem, podejść do tego problemu, bo jeżeli są dane z administracji skarbowej o wyprowadzaniu zysków przez spółki komandytowe, to zastanówmy się, jak uszczelniać system, a nie wylewajmy dziecko z kąpielą - dodaje.

Dominika Pietrzyk

Dowiedz się więcej na temat: Ministerstwo Finansów | podatki | CIT | spółka komandytowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »