Reklama

Co wymyśli wicepremier Morawiecki?

Dzisiaj premier Beata Szydło odwołała ministra finansów Pawła Szałamachę. Funkcję szefa resortu finansów przejął dotychczasowy minister rozwoju Mateusz Morawiecki, który będzie teraz pełnić obie funkcję jednocześnie. Oprócz tego Morawiecki jest także wicepremierem w rządzie PiS oraz szefem Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów. A wszystko pod hasłem korzyści dla polskiej gospodarki.

- Rośnie moc decyzyjna Mateusza Morawieckiego. W tej chwili może w pojedynkę decydować o realizacji strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju, ale również o sposobach jej finansowania - komentuje dla Interii Rafał Benecki, główny ekonomista w ING Bank Śląski.

Reklama

Co ważne wraz z przejęciem kolejnej funkcji oczekiwania odnośnie do Morawieckiego i realizacji jego planu będą rosły. A przecież na razie strategia, która ma polską gospodarkę rozruszać i pchnąć na szybsze tory rozwoju, nie wyszła poza etap planowania. Sam Morawiecki wielokrotnie miał się skarżyć na blokowanie jego planów przez ministra finansów.

Teraz ma "wolną rękę", by wszelkie działania wprowadzać w życie.

Trudno jednak rokować, jak losy pobudzenia gospodarki się potoczą. Wciąż jest na tablicy rządu kilka spraw, które mogą skutecznie wpływać na kosztową stronę budżetu państwa.

To z jednej strony reforma emerytalna, ale również darmowe leki (100 mln złotych), wydatki na armię, podwyżka emerytur i pensji. Nie można zapominać także o programie 500+ i nowym Narodowym Programie Mieszkaniowym.

- Nie wiemy do końca, jaką funkcję teraz minister Morawiecki będzie pełnić w gospodarce. Czy wicepremier będzie skutecznie blokować niektóre kosztowne rozwiązania, czy raczej - wręcz przeciwnie - realizować istotne elementy strategii PiS ponad wszystko - konstatuje Benecki.

W opinii głównego ekonomisty ING Banku - obecna strategia rządu jest niespójna ze starymi obietnicami. - Trudno rokować, jak to się potoczy. Istotne jest to, że do tej pory kosztowne projekty były zawieszone, aż do momentu pojawienia się przychodów - dodaje Benecki.

W podobnym połączeniu tak istotnych funkcji bezwzględnie wzrośnie znaczenie wiceministrów, na których Morawiecki będzie delegować większość zadań. Na pewno tym ruchem PiS wzmocniło dodatkowo funkcję ministra finansów, jednocześnie dając sobie i Morawieckiemu pełnię kompetencji, by przejść do faktycznej realizacji strategii.

- Funkcja ministra finansów często sprowadza się do hamowania wybujałych planów wydatkowych pozostałych ministrów i ministerstw. Nie wiem, czego oczekują liderzy: Czy Morawiecki ma być bardziej skuteczny w realizacji obietnic przedwyborczych, czy wdrażaniu swojej strategii. Na pewno pole manewru ma większe, bo dostał możliwość decydowania o źródłach finansowania swoich decyzji - podkreśla Benecki.

Bartosz Bednarz

Dowiedz się więcej na temat: Beata Szydło | Mateusz Morawiecki | Teraz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »