Reklama

Co z tą ropą?

Ostatni kryzys gospodarczy dał się mocno we znaki producentom ropy naftowej. Ceny surowca gwałtownie spadły. Jednak zdaniem analityków, to tylko przerwa w stałym wzroście cen. Gospodarka świata potrzebuje bowiem coraz więcej surowca, który wydobywany jest w coraz trudniejszych warunkach i w odleglejszych zakątkach globu.

W jaki sposób kryzys gospodarczy wpłynął na rynek ropy?

Reklama

- Wywołał spadek cen i nieco bardziej rozważne inwestowanie w poszukiwanie nowych złóż. Poza tym niewiele się zmieniło. Ropa nadal pełni funkcje krwi napędzającej światową gospodarkę - uważa Leo Groft, analityk giełdy paliwowej w Londynie.

Jego zdaniem, najbardziej kryzys dotknął tych producentów, którzy wytwarzają ropę najdrożej. - Jeżeli wydobycie ropy spod dna Morza Północnego kosztuje trzy razy więcej niż w Arabii Saudyjskiej, natychmiast widać, kto bardziej cierpi z powodu spadku cen.

- Tam gdzie ropa była wydobywana najdrożej, a dodatkowo dochodziły wysokie koszta transportu, produkcja była zmniejszana lub nawet całkowicie wstrzymywana - dodaje Groft.

Specjaliści są zgodni, że kryzys nie spowodował większych przetasowań w branży. Ci, którzy mają ropę, nadal ją posiadają, na rewolucję na rynku nic nie wskazuje.

Wciąż największymi rezerwami ropy dysponują kraje Bliskiego Wschodu. Ponad połowa zasobów tego surowca zlokalizowana jest w Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie, Iraku i Iranie. Względnie dużymi zasobami dysponują jeszcze Kanada i Rosja. Jednak w porównaniu z krajami arabskimi, wydobycie ropy w Rosji i Kanadzie kosztuje dużo więcej. Główny problem to produkcja w niskich temperaturach i dodatkowo znacznie kosztowniejszy transport. Praktycznie żadne duże złoże ropy w krajach bliskowschodnich nie jest zlokalizowane dalej niż 500 km od brzegu morza. Tymczasem w przypadku złóż kanadyjskich, a przede wszystkim rosyjskich, ropa tłoczona jest mającymi tysiące kilometrów rurociągami.

Warto podkreślić, że część rezerw w krajach pozabliskowschodnich znajduje się w tzw. łupkach i piaskach roponośnych, co dodatkowo podnosi koszty eksploatacji.

Ten rok, zdaniem Międzynarodowej Agencji Energetyki, będzie stał pod znakiem najwyższego zapotrzebowania na ropę od rekordowego 2007 roku. Wówczas świat średnio dziennie potrzebował około 86,5 mln baryłek ropy.

W bieżącym roku, według szacunków IEA, zapotrzebowanie dzienne sięgnie średnio nieco ponad 86,3 mln baryłek -choć to wciąż prognoza. Wystarczy np. okres zawieszenia lotów z powodu pyłów wulkanicznych, by stała się ona mniej aktualna.

Co ciekawe, widać także zmianę w rozkładzie zapotrzebowania i wzrostu jej konsumpcji.

- Za ponownie rosnącym zapotrzebowaniem na ropę stoją Chiny, Indie i w ogóle kraje Azji - mówi David Fyfe, szef działu przemysłu naftowego i rynków w IEA. -Do 2011 roku oczekujemy wzrostu zużycia o mniej więcej milion baryłek dziennie, ale to zależy od odrodzenia gospodarczego -dodaje Fyfe.

Co ciekawe, na przeciwległej osi znajdują się kraje UE. W nich zużycie ropy będzie się stabilizowało, a w perspektywie kilku lat spadało. To zasługa nowych technologii i w ogóle odchodzenia tam, gdzie to możliwe, od płynnych węglowodorów.

Mimo rosnącego zapotrzebowania, jeszcze przez dość znaczny czas nie należy się spodziewać niedoborów surowca. Wciąż bowiem należy liczyć się z odkryciami nowych złóż. Co prawda, geolodzy zaczynali już powątpiewać w realność takich pragnień, jednak natura po raz kolejny nas zaskoczyła. Dwa odkrycia - w Zatoce Meksykańskiej i u wybrzeży Brazylii - napawają optymizmem. Oba złoża kryją prawdopodobnie miliardy baryłek. Wstępne rozpoznanie jest niezwykle obiecujące.

Ogromna część globu wciąż pozostaje niespenetrowana pod kątem jego "roponośności". Do najbardziej perspektywicznych pod tym względem krajów należą Brazylia, Argentyna, Australia i Rosja. Wciąż słabo zbadaliśmy szelfy. Nie jest więc przypadkiem, że Argentyna wciąż chciałaby odzyskać Falklandy (Malwiny), a z wysp tych Wielka Brytania nie zamierza w żadnym razie zrezygnować.

Nowe złoża i zmiany w geografii światowego wydobycia będą wpływały na ceny ropy. Gdy przed dwoma laty cena baryłki osiągnęła rekordowe 147 dolarów, wielu specjalistów wieściło, że tylko kwestią czasu jest pokonanie bariery 200 dolarów. Jednak kryzys spowodował spadek ceny poniżej 40 dolarów i dziś nikt o nowych rekordach raczej już nie myśli.

Ile ropa będzie kosztowała w najbliższych miesiącach?

Trudno obecnie powiedzieć. Zależy to od tak wielu czynników, że nawet najlepsi eksperci przyznają się do niepewności. Na razie spodziewany jest powolny wzrost cen surowca. Jak jednak mówią analitycy, nawet jedna informacja może spowodować wzrost lub spadek cen ropy, która nawet wśród surowców energetycznych wykazuje niezwykłą wrażliwość na polityczne i makroekonomiczne impulsy.

Dariusz Malinowski

Dowiedz się więcej na temat: ropa naftowa | kryzys gospodarczy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »