Reklama

Czy sprzedawca może wyegzekwować noszenie maseczek w sklepie?

Ministerstwo Zdrowia i inne instytucje apelują do obywateli o przestrzeganie obowiązku zakrywania nosa i ust w przestrzeni publicznej, a resort zdrowia zaleca nawet nieobsługiwanie w sklepie klientów bez maseczek. Problem w tym, że obowiązek noszenia maseczek nakłada rozporządzenie nie zaś ustawa, a sprzedawcom brakuje narzędzi do egzekwowania zaleceń.

- W przypadku obostrzeń związanych z pandemią koronawirusa zasadniczym problemem są wydawane rozporządzenia, które w bardzo wielu punktach są sprzeczne z delegacją ustawową - mówi Interii dr Mikołaj Małecki, karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zgodnie z polskim systemem prawnym ustawa jest aktem nadrzędnym w stosunku do rozporządzenia, które ma charakter wykonawczy i może być wydane tylko na podstawie przepisów ustawy.

Reklama

Jak wyjaśnia prawnik, takie obostrzenia jak zakaz przemieszczenia się czy obowiązek noszenia maseczek można wprowadzać tylko w drodze ustawy, a rozporządzenie może stanowić jedynie doprecyzowanie. - Rozporządzenie powinno być zgodne z ustawą i wtedy wiąże obywateli. Problem polega na tym, że ustawa o zapobieganiu i zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi mówi o obowiązku stosowania środków profilaktycznych - do których zaliczamy noszenie maseczek - tylko przez osoby chore i podejrzane o zachorowanie, a rozporządzenie rozszerza ten nakaz na wszystkich - tłumaczy Małecki. I dodaje: - Mamy chaos prawny.

Skargi do RPO

Na problem zwrócił uwagę również Rzecznik Praw Obywatelskich. Kilka dni temu Adam Bodnar skierował wystąpienie do ministra zdrowia z apelem o zajęcie stanowiska w sprawie zakrywania ust i nosa w przestrzeni publicznej. Jak dowiedzieliśmy się w Biurze RPO od początku pandemii do jednostki wpłynęło kilka tysięcy skarg związanych z problematyką COVID-19. Wśród nich obecne są także te dotyczące obowiązku noszenia maseczek. W ostatnim czasie zauważalny jest wpływ skarg od osób wskazujących na nierespektowanie obowiązku zakrywania ust i nosa w sklepach. Skargi pochodzą od klientów, ale również od właścicieli sklepów.

W wystąpieniu do ministra zdrowia RPO wyraził swoje obawy, że powszechne niestosowanie się do nakazu zakrywania ust i nosa w sklepach zniweczy dotychczasowy wysiłek całego społeczeństwa, mający na celu przeciwdziałanie rozprzestrzenianiu się epidemii oraz ochronę najbardziej zagrożonych grup społecznych (osób starszych, z chorobami współistniejącymi).

Przy wszelkich wątpliwościach dotyczących trybu wprowadzenia tego obowiązku - bo nakaz taki zgodnie z Konstytucją powinna wprowadzać ustawa a nie rozporządzenie - Rzecznik wskazał, że nie neguje, iż noszenie maseczek może mieć istotny wpływ na ochronę zdrowia publicznego. Jednak w trosce o ochronę życia i zdrowia ludzkiego, a z drugiej strony - o uzasadnione konstytucyjnie oczekiwanie obywateli ponoszenia odpowiedzialności prawnej w jasno zdefiniowanych okolicznościach, RPO zwrócił się do ministra zdrowia o stanowisko w sprawie.

Teoria i praktyka

Jak wskazuje Mikołaj Małecki, teoretycznie sprzedawca może egzekwować od klienta zakrywanie ust i nosa. - Biorąc pod uwagę odpowiedzialność grożącą sprzedawcy, może zakazać wstępu osobie, która nie spełnienia warunków do przebywania w sklepie. Problem w tym, że sprzedawca nie ma kompetencji, żeby weryfikować, czy na przykład klient ze względów zdrowotnych jest zwolniony z obowiązku noszenia maseczki. W praktyce nie ma więc możliwości, żeby sprzedawca nie wpuścił klienta do sklepu - mówi prawnik.

Można sobie wyobrazić scenariusz, w którym sprzedawca wzywa policję. Ta może ukarać klienta mandatem za nieprzestrzeganie obowiązku zakrywania nosa i ust w przestrzeni publicznej. Karę administracyjną może nałożyć też powiatowy inspektorat sanitarny. W obu przypadkach ukarana osoba może kwestionować sankcję i sprawa trafi do sądu. A jak wskazuje prawnik, w czasie pandemii pojawiły się już orzeczenia, w których sąd uznał, że nie można było ukarać obywatela za nienoszenie maseczki, właśnie z powodu braku wystarczające podstawy prawnej. Sąd orzeka bowiem w oparciu o przepisy ustawy. Kara może zostać uchylona przez sąd, kiedy obywatel przyjął mandat, albo nienałożona, kiedy odmówił przyjęcia mandatu. Jak dodaje Małecki, gdyby wprowadzono stan nadzwyczajny, wówczas problemu by nie było.

O obowiązek noszenia maseczek w sklepach i prawo do jego egzekwowania przez sprzedawców zapytaliśmy Ministerstwo Zdrowia. W uzyskanej odpowiedzi czytamy, że "ze względu na bezpieczeństwo klientów w czasie epidemii Ministerstwo Zdrowia zaleca nieobsługiwanie klientów, którzy nie stosują się do przepisów obowiązującego prawa". Resort zdrowia przypomina przy tym, że nadal istnieje obowiązek zakrywania ust i nosa w sklepach i powołuje się na przepisy rozporządzenia.

W sprawę zaangażowali się także przedstawiciele handlowców. Stanowisko na temat obowiązku noszenia maseczek zajęła Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji. Pracownicy handlu zaapelowali do konsumentów o noszenie masek ochronnych na terenie sklepów. - Personel placówek handlowych nie jest upoważniony do egzekwowania noszenia maseczek przez konsumentów na terenie sklepów. Apelujemy do konsumentów o noszenie maseczek i tym samym poszanowanie pracy i zdrowia pracowników handlu i ich rodzin - wskazała Renata Juszkiewicz, prezes POHiD.

Dominika Pietrzyk

Dowiedz się więcej na temat: maseczki | dystans | koronawirus | pandemia | Ministerstwo Zdrowia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »