Reklama

Dobry start i co dalej?

Elektroniczna Weryfikacja Uprawnień Świadczeniobiorców (eWUŚ) działa już pięć miesięcy. Zgodnie z zapowiedziami przedstawicieli resortu, system ten miał uwolnić pacjentów od obowiązku okazywania dowodu ubezpieczenia przy każdej wizycie u lekarza, a świadczeniodawcom dać jasność, kiedy zasadne jest udzielenie bezpłatnego świadczenia. Przedstawicieli NFZ i świadczeniodawców zapytaliśmy, czy eWUŚ zdał egzamin?

Jak zapewnia Andrzej Troszyński, rzecznik prasowy NFZ, większych kłopotów z uruchomieniem systemu nie było. - 1 stycznia br. eWUŚ ruszył bez kłopotu. Było to możliwe dzięki akcji informacyjnej, szkoleniom, współpracy z Ministerstwem Administracji i Cyfryzacji oraz ZUS i KRUS. Duży nacisk położyliśmy zwłaszcza na jakość danych z ZUS i KRUS. Chodziło o to, żeby Centralny Wykaz Ubezpieczonych zawierał możliwie najmniej błędów - wyjaśnia Andrzej Troszyński.

W ocenie rzecznika, rozważając techniczny aspekt projektu, największym wyzwaniem było zaplanowanie i wdrożenie, przy ograniczonym budżecie, infrastruktury sieciowo-sprzętowej tak, aby obsłużyć olbrzymi ruch na niespotykaną skalę generowany przez zapytania o status uprawnień w szczycie aktywności świadczeniodawców (godziny 7.30-8.30). Konieczna była rekonfiguracja całej infrastruktury informatycznej Centrali Funduszu bez powodowania zakłóceń w funkcjonowaniu innych ważnych systemów. I to się udało.

Reklama

Płatnik podkreśla też, że obecnie ustawowa możliwość "wyręczania" eWUŚ i okazywania innych dokumentów, bądź pisania oświadczeń, jest coraz rzadziej potrzebna.

- Po stronie NFZ system działa praktycznie bez zakłóceń. Była jedna awaria, na szczęście nie w godzinach szczytu, szybko po kilku godzinach naprawiona - zaznacza rzecznik.

Mniej optymistycznie na funkcjonowanie eWUŚ-a patrzą przedstawiciele Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie. Jacek Krajewski, prezes Federacji, przyznaje, że system jest konieczny, ale - jak dodaje - z punktu widzenia świadczeniodawcy nie działa jeszcze bez zarzutów.

- Nie można powiedzieć, że narzędzie to jest niedoskonałe pod względem "mechanicznym". Jednak poważnym problemem jest sprawa Centralnego Wykazu Ubezpieczonych.

W momencie, kiedy okazuje się, że pacjent - według eWUŚ - jest nieubezpieczony, a na to on sam pokazuje świadczeniodawcy dokumenty i udowadnia, że jest ubezpieczony, pojawiają się duże emocje po stronie pacjenta - mówi Rynkowi Zdrowia prezes Krajewski.

Dodaje, że kłopoty, które świadczeniodawcy zgłaszali już wcześniej, nadal się pojawiają. - Cały czas musimy wypełniać oświadczenia, wciąż jesteśmy tą pracą przeciążeni - podkreśla nasz rozmówca.

Jednocześnie zaznacza, że jeśli udałoby się system udoskonalić, m.in. pod względem ochrony danych osobowych, można by wówczas powiedzieć, że wtedy eWUŚ byłby ułatwieniem, jeżeli chodzi o sprawdzenie statusu ubezpieczenia pacjenta.

Z kolei Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia, podkreśla, że w systemie nadal jest sporo błędów: - Wciąż nie słabną czerwone światła, tak jak się wszyscy tego spodziewali.

Cały czas otrzymywaliśmy od decydentów informacje, że na czerwono będzie się świecić od 1,5 do 2,5% świadczeniobiorców. Tymczasem nadal w systemie mamy ponad 7% czerwonych świateł, czyli że przynajmniej 4% Polaków nadal ma niewyjaśniony swój status ubezpieczenia zdrowotnego - informuje Bożena Janicka.

W jej ocenie trudno dziś zidentyfikować w systemie miejsce, w którym te błędy powstają. Czy jest to błąd na etapie przesyłu danych z ZUS, KRUS, MSWiA, czy gdzieś indziej?

Świadczeniodawcy nie są w stanie tego wychwycić choćby dlatego, że zdarzają się pacjenci, którzy po tym jak pokazywali się w systemie na czerwono, wyjaśniali swój problem, zaczynali się świecić na zielono i nagle, miesiąc później, eWUŚ ponownie nie identyfikował ich jako osoby objęte ubezpieczeniem.

Rzecznik prasowy NFZ podkreśla, że system spełnił swoją rolą i najwyraźniej odpowiedział na realne zapotrzebowanie świadczeniodawców na możliwość potwierdzania uprawnień pacjentów w sposób elektroniczny.

Dowodzi tego wysoki udział świadczeniodawców w omawianym projekcie, w większości województw - stuprocentowy.

Zdecydowanie pozytywnie eWUŚ oceniają lekarze z dużych aglomeracji, gdzie sieć informatyczna funkcjonuje bez większych zastrzeżeń. Renata Kasprzycka, lekarka z jednej z warszawskich przychodni przyznaje, że eWUŚ ułatwił jej pracę w sposób zdecydowany.

- Jeśli pacjent świeci się na czerwono, jako lekarz niczym nie muszę się przejmować. Pacjent po prostu pisze wtedy oświadczenie, że jest ubezpieczony i automatycznie cała odpowiedzialność za udzielone w ramach ubezpieczenia świadczenie przechodzi na pacjenta - tłumaczy Kasprzycka.

I dodaje, że w tej chwili system działa dobrze. Pewne nieścisłości pojawiały się na samym początku, ale wówczas pacjenci jeździli do NFZ i osobiście wyjaśniali te kwestie.

Renata Kasprzycka podkreśla również, że dzięki eWUŚ w przychodni udało się wychwycić kilka osób, które rzeczywiście były nieubezpieczone.

Lekarka nie widzi też wielkiego problemu z obsługą systemu. - Pacjentów, którzy są zapisani na planową wizytę, system weryfikuje automatycznie każdego dnia ok. piątej rano. To dotyczy wszystkich świadczeniodawców, którzy podłączeni są do bazy NFZ. "Na piechotę" rejestratorka musi jedynie zweryfikować te osoby, które przychodzą do lekarza bez wcześniejszego zgłoszenia. Zdaniem Renaty Kasprzyckiej, nawet taka weryfikacja trwa bardzo krótko i przebiega sprawnie.

Problem z młodzieżą

Andrzej Troszyński przyznaje, że wkrótce zostanie uruchomiona postulowana przez świadczeniodawców możliwość zmiany hasła bezpośrednio w systemie eWUŚ. - Obecnie użytkownicy muszą to wykonywać na stronach odpowiednich portali oddziałowych przeznaczonych do wymiany danych z NFZ, co stanowi pewną niedogodność - wyjaśnia rzecznik.

Z kolei Bożena Janicka zwraca uwagę na jeszcze jedną istotną, jej zdaniem, kwestię - z systemu szczególnie często wypada młodzież, która kończy 18. rok życia oraz nowo narodzone dzieci. Dlatego świadczeniodawcy wnioskowali, żeby dla młodzieży uczącej się, pomiędzy 18. a 26.

rokiem życia, wprowadzić nadrzędne ubezpieczenie szkolne. Szkoły i uczelnie, dwa razy w roku, po skończonym semestrze przesyłałyby do NFZ listę pełnoletnich uczniów. - W ten sposób młody człowiek funkcjonowałby w systemie. Ubezpieczenie zgłoszone przez rodziców miałoby charakter uzupełniający. To ubezpieczenie nadrzędne wyłączałaby uczelnia tylko w sytuacji, gdyby nagle ktoś po sesji zimowej przestał być studentem - podkreśla prezes Janicka.

Jej zdaniem, podobny system powinien objąć nowo narodzone dzieci; w momencie urodzenia otrzymują numer PESEL i zostają z automatu - do 18. roku życia - włączone do systemu ubezpieczeń.

Kiedy nastąpią zmiany

Andrzej Troszyński podkreśla jednak, że wszelkie modyfikacje w funkcjonowaniu systemu eWUŚ można wprowadzić, gdy zmienią się przepisy ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami prezes NFZ Agnieszki Pachciarz, w Centrali NFZ przeprowadzono analizę funkcjonowania systemu w pierwszych miesiącach 2013 roku. Powołany przez prezes Funduszu zespół opracował raport, który zawiera rekomendacje w zakresie zmian legislacyjnych. W opinii zespołu ich wprowadzenie przyczyniłoby się do udoskonalenia działania systemu eWUŚ, jak również poszerzenia jego funkcjonalności.

Rekomendacje dotyczą m.in. tych obszarów, o których wspomina Bożena Janicka - zgłaszania przez szkoły młodych osób do ubezpieczenia oraz wyrejestrowania uczniów powyżej 18. roku życia i terminu ważności oświadczeń o przysługującym prawie do świadczeń; ponadto planowana jest weryfikacja uprawnień do świadczeń osób znajdujących się na listach aktywnych lekarza POZ.

Ustawowe rekomendacje prezes Agnieszka Pachciarz przekazała ministrowi administracji i cyfryzacji Michałowi Boniemu.

Marzena Sygut, Rynek Zdrowia

Więcej informacji w miesięczniku "Rynek Zdrowia"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »