Dostawcy jedzenia na życzenie pod presją nowych przepisów. Uber może zniknąć z setek miast

Uber, Wolt czy Glovo w tarapatach. Czy to koniec z jedzeniem na dowóz?
Uber, Wolt czy Glovo w tarapatach. Czy to koniec z jedzeniem na dowóz?123RF/PICSEL
  • Nawet 70 proc. pracowników świadczących usługi taksówkowe oraz dowozu zakupów i posiłków przez aplikację może zrezygnować z pracy.
  • Wszystko przez nowe przepisy, które zaproponował PE. Bruksela chce unormować pracę m.in. dostawców jedzenia.
  • Gig-workerzy mają mieć prawo do ulropu, chorobowego czy minimalnego wynagrodzenia.
  • Przedstawiciele platform dowozowych (m.in. Uber, Wolt czy Glovo) być może będą zmuszeni podnieść ceny nawet o połowę.
  • Głos w sprawie zabrało także Pyszne.pl. Firma mówi, że przyjęcie nowych przepisów jest potrzebne.

Zobacz również:

To koniec z zamawianiem jedzenia na dowóz? PE chce zmian, platformy protestują, z branży może odejść nawet 70 proc. pracowników

Aby zachować płynność biznesów, firmy będą miały do wyboru: zaproponować kierowcom i dostawcom o wiele niższe stawki niż obecnie, co poskutkuje migracją pracowników do innych branż, albo znacznie podnieść ceny.
Kamil Leszczyński, prezes firmy Eternis, która zajmującej się dostarczaniem pracowników dla platform dowozowych

Gig-workerzy z Bolta, Ubera czy Glovo mają dostać nowe prawa pracownicze. Urlop czy chorobowe

Zobacz również:

Przy bierności władz rozwija się system nieuregulowanej eksploatacji pracowników. Można się obawiać, że firmy, jak Uber, Glovo czy Wolt, stanowić będą awangardę uśmieciowienia rynku pracy.
Przedstawiciele Konfederacji Pracy
Biedaszyby wróciły do Wałbrzycha. Jest ich coraz więcejPolsat NewsPolsat News
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?