- Prezentujemy bardzo mocne wyniki - powiedział na konferencji prasowej poświęconej ubiegłorocznym rezultatom prezes Millennium Joao Bras Jorge.
Wynik odsetkowy banku pomimo niższych stóp procentowych wyniósł 5,76 mld zł i był o 4 proc. wyższy niż w poprzednim roku. Marża odsetkowa NIM obniżyła się jednak o 34 punkty bazowe do 4,01 proc. Spadek marży był znacznie mniejszy niż spadek trzymiesięcznej stopy WIBOR, która obniżyła się w ubiegłym roku średnio o 80 pb. Według wyliczeń ekspertów ze Związku Banków Polskich, średnia główna stopa procentowa NBP wynosiła w zeszłym roku 5,08 proc. w porównaniu do 5,75 proc. w 2024 roku. Przypomnijmy - obniżki stóp rozpoczęły się w ubiegłym roku w maju z poziomu 5,75 proc. i zakończyły w grudniu na wysokości 4 proc.
- To bardzo specyficzny czas, kiedy zmieniają się stopy procentowe. Wpływa to na banki krótko- i długoterminowo (…). Wpływ nie został jeszcze w pełni odczuty przez rachunek wyników - powiedział Joao Bras Jorge.
Ten wpływ będzie odczuwany stopniowo, a bankowcy mówią, że obniżka stóp zaczyna być odczuwalna z reguły po trzech miesiącach od jej dokonania. Dlaczego? Oczywiście mówimy tu o przeciętnej sytuacji, ale wynika ona z tego, że najczęściej stosowaną stopą zmienną jest właśnie WIBOR 3M, a to znaczy, że oprocentowanie kredytu zmienia się po trzech miesiącach od obniżki stopy referencyjnej NBP, za którą podąża WIBOR. To znaczy, że pierwsza, największa ubiegłoroczna obniżka z maja była "odczuwalna" przez banki w sierpniu, a dopiero w grudniu banki odczuły wrześniową obniżkę stopy NBP do 4,5 proc.
Zyski mogą spaść nawet o jedną trzecią
Efekt obniżek stóp widać było już w wynikach kwartalnych Millennium. Wynik odsetkowy banku w IV kwartale był już niższy niż w kwartale poprzednim. Było to zaledwie o 8 mln zł, czyli o niespełna 1 proc. mniej. Ale jednak mniej. Marża odsetkowa w IV kwartale obniżyła się do 3,78 proc., czyli o 17 pb w porównaniu z kwartałem poprzednim.
- Marża NIM spadała w następstwie niższych stóp - powiedział wiceprezes Fernando Bicho.
Tą drogą w dół będą podążały wyniki banków w tym roku, gdyż prognozy analityków mówią, że Rada Polityki Pieniężnej może jeszcze dokonać dwóch lub nawet trzech obniżek stóp procentowych. Przypomnijmy - naukowcy z Uniwersytetu Łódzkiego profesor Czesław Lipiński i Wojciech Zatoń prognozują, że banki w tym roku zarobią netto pomiędzy 27 a 34 mld zł, w zależności od koniunktury i zmiennych makroekonomicznych w porównaniu do prognozowanych przez nich na ten rok 46 mld zł. Oczywiście biorą w tym pod uwagę wyższy podatek CIT, jaki został na banki nałożony.
Według ich badań, dokonanych na zlecenie Warszawskiego Instytutu Bankowości, wynik odsetkowy polskich banków może w tym roku obniżyć się o co najmniej 8,8 proc., a nawet o ponad 16 proc. w zależności od dynamiki spadku stóp procentowych i popytu na kredyt.
Spadek stóp procentowych powoduje nie tylko spadek oprocentowania już udzielonych kredytów. Obniża się także oprocentowanie innych aktywów odsetkowych, w tym - choć znacznie wolniej - obligacji skarbowych.
Czy banki zaczną udzielać kredyty?
Według raportu Czesława Lipińskiego i Wojciecha Zatonia, rentowność 5-letnich obligacji skarbowych obniżyła się średnio do 4,6 proc. na koniec zeszłego roku z 5,4 proc. rok wcześniej. Rentowność 10-latek zmniejszyła się do 5,2 proc., czyli o 60 punktów bazowych. To niewiele w porównaniu do dynamiki spadku stóp NBP, a rządowe papiery dla banków wciąż są bardziej atrakcyjne niż udzielanie kredytu.
Bony pieniężne NBP wciąż dają sporo zarobić, jednak najlepsze czasy minęły. Są one oprocentowane w wysokości stopy referencyjnej, a więc na 4 proc., a jeszcze kilka miesięcy temu było to 5,75 proc. Przypomnijmy - banki trzymają w bonach NBP ok. 300 mld zł.
W okresie wysokich stóp banki udzielały coraz więcej i więcej hipotek na stałą stopę na okres 5 lat, broniąc się w ten sposób przed oczekiwanym spadkiem stóp. Ale klienci znaleźli na to sposób - idą po refinansowanie kredytu w innym banku lub próbują negocjować zmianę oprocentowania. Według ekspertów, dotyczy to ok. 12 proc. nowo udzielanych kredytów. Poza tym działa konkurencja - niektóre banki zaczęły już obniżać marże kredytowe na hipotekach.
Wciąż sprzyja bankom to nadpłynność, czyli przewaga depozytów nad kredytami pozwalająca dawać niskie oprocentowanie depozytów. W Millennium relacja kredytów do depozytów wynosi 58 proc. Ponieważ jednak już w 2024 roku banki zeszły z oprocentowaniem lokat bardzo nisko, mają teraz niewielkie pole manewru. Dane Komisji Nadzoru Finansowego pokazują, że po 11 miesiącach 2025 roku kosztu odsetkowe w polskim sektorze nawet wzrosły, choć nieznacznie, bo o 0,7 proc.
Skoro źródła obfitych przychodów odsetkowych nie biją już tak mocno jak w minionych latach i banki będą musiały stanąć do walki o kredytobiorców. To właśnie zapowiada Millennium, który - zgodnie ze strategią - za cel obrał sobie przedsiębiorstwa, a w szczególności - drobny biznes.
- Millennium chce podwoić biznes w obszarze bankowości przedsiębiorstw - powiedział prezes banku.
Jakie atuty ma Millennium
Przypomnijmy - Millennium z powodu olbrzymich rezerw, jakie musiał odłożyć na roszczenia frankowiczów, popadł w plan naprawy, który zakończył w połowie 2024 roku. W ubiegłym roku rezerwy na roszczenia frankowiczów oraz koszty ugód i inne koszty prawne kosztowały bank 2,1 mld zl w porównaniu do 3,2 mld zł w 2024 roku.
W sumie do końca zeszłego roku bank utworzył na roszczenia frankowiczów 11,4 mld zł rezerw. Dopiero po zakończeniu planu naprawy instytucja mogła planować ekspansję kredytową. Najtwardszy kapitał banku CET 1 wynosi 13,7 proc. wobec minimalnego wymogu 9,8 proc.
- W czasie planu naprawy musieliśmy maksymalnie zachować kapitał. Teraz mamy mocną pozycję (kapitałową), możemy ten wzrost realizować - powiedział Joao Bras Jorge.
Jakie atuty ma Millennium? Sporą sieć oddziałów we wszystkich częściach kraju, co pozwala mu być "blisko klientów", a to w bankowości przedsiębiorstw nie jest bez znaczenia. Rosnący udział w rynku. Portfel kredytów dla przedsiębiorstw wzrósł o 20 proc. rok do roku (wraz z leasingiem i faktoringiem), a sprzedaż nowych kredytów wzrosła o 152 proc. rok do roku. To świadczy o budzącym się popycie.
- Robimy to wszystko przy odpowiednich kosztach ryzyka i w sposób bardzo ostrożny - powiedział Joao Bras Jorge.
Koszty ryzyka w banku wyniosły na koniec zeszłego roku 30 pb, co było rekordowo niskim poziomem.
Millennium mierzy obecnie głównie w małe firmy o obrotach 5-10 mln zł, mające znacznie mniejsze kompetencje w obszarze finansów niż np. średnie przedsiębiorstwa.
- Mamy bardzo dobry wzrost w obszarze mikrobiznesu, bardzo dobrze rośliśmy w obszarze małych i średnich przedsiębiorstw. Firmy małe to takie spółki, którym trzeba poświęcić uwagę - powiedział Joao Bras Jorge.
Jacek Ramotowski














