Reklama

Eksperci: Nie wiadomo, co zrobi Trump, ale wiadomo, że niepewność szkodzi gospodarce

Donald Trump jest wielką niewiadomą, a jego działania charakteryzuje niepewność, a ta jest zawsze niedobra dla gospodarki - mówią eksperci. Przestrzegają też, że ewentualna wojna handlowa USA z Chinami uderzy w cały świat, w tym Polskę.

- Podstawową cechą działań Donalda Trumpa jest duża niepewność, a niepewność jest zawsze niedobra dla gospodarki. Producenci, inwestorzy będą mieli problem i to na pewno negatywnie się odbije - powiedziała szefowa Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego prof. Elżbieta Mączyńska.

Reklama

- W przypadku Trumpa mamy do czynienia z dość rewolucyjnymi zapowiedziami, ale aby one weszły w życie, muszą przejść przez całą procedurę parlamentarną, a Kongres, jak cała Ameryka, jest bardzo podzielony. Trzeba też pamiętać o tym, że Trump nie ma doświadczenia politycznego i to właśnie sprawia, że jest wiele niepewności. Dlatego trudno powiedzieć, czy i w jakim stopniu polityka Trumpa będzie wpływała na sytuację gospodarczą świata - argumentowała.

Na aspekt niepewności w działaniu Trumpa zwrócił uwagę też w rozmowie z PAP dr Cezary Mech, były wiceminister finansów, b. szef Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi. Jego zdaniem po kursach amerykańskich akcji czy opcji "wyraźnie widać, że występuje wysoka zmienność na rynku kapitałowym, świadcząca o niepewności co do tego, co faktycznie Trump ze swych obietnic zrealizuje i jaki będzie efekt końcowy tych działań".

Główny analityk Xelion Piotr Kuczyński uważa, że "Donald Trump jest przede wszystkim całkowicie nieobliczalny". - Nie wiadomo, co ze swoich obietnic przedwyborczych zrealizuje, a czego nie, i jak bardzo będzie podatny na sugestie otoczenia, które zapewne bardziej niż on zna się na tym, co się dzieje na świecie i które być może będzie nieco ograniczało jego miejscami ekscentryczne wypowiedzi i działania - argumentuje ekonomista, dodając, że nie jest "zdecydowanie nie jest optymistą.

Prof. Mączyńska podkreśliła też, że niepokojące są zapowiedzi Trumpa o zamiarze obłożenia cłami importu z Chin czy Meksyku, gdyż oznaczałoby to przejście na protekcjonizm i osłabienie globalizacji.

Podobnego zdania jest Kuczyński. - Jeśli chodzi o zagrożenia płynące z prezydentury Trumpa, najważniejsze wiąże się z tym, czy on rzeczywiście otoczy USA murem protekcjonizmu w postaci taryf i cła, co obiecuje. Jeżeli to zrobi, wtedy wyda wojnę handlową Chinom, a wtedy Chiny nie pozostaną bierne i zacznie się wojna handlowa na całym świecie, która doprowadzi cały glob do recesji. Dla mnie to jest najgroźniejsze, to na pewno byłby dramat dla całego świata. Chiny w tej chwili mają swoje bardzo duże problemy, gdyby do tego doszły kłopoty z USA, to mogłoby to wywołać potężne konflikty, nawet nie wiem, czy nie gorące - na morzach między flotą chińską a amerykańską - mówił analityk.

- Mam nadzieję, że jednak do tego nie dojdzie. Pytanie, czy na coś takiego pozwoli Trumpowi amerykański biznes - podkreślił.

Przyznał, że oczywiście dostrzega rosnącą potęgę Chin, tylko nie widzi dobrej metody powstrzymania tego procesu. - Chiny przez 4 tys. lat, ze 150-letnią przerwą (mniej więcej od 1850 do 2000 roku), były hegemonem światowym i teraz wracają do tej roli. Nie wydaje mi się możliwe ich powstrzymanie, chyba tylko metodą typu wojna, ale Mao kiedyś powiedział: zginie kilkaset milionów Chińczyków, ale kilkaset milionów przeżyje i będzie się miało lepiej - wskazał.

- Dlatego z Chinami trzeba sobie jakoś ułożyć stosunki, walka nic nie da - przekonywał Kuczyński.

Na zagrożenie płynące z ewentualnej polityki Trumpa wobec Chin zwrócił też uwagę Cezary Mech. Jak mówił, z deklaracji Trumpa wynika, że głównym przeciwnikiem politycznym i gospodarczym USA stają się Chiny, a te działaniom Trumpa aktywnie się przeciwstawiają, co grozi wybuchem z jednej strony konfliktów politycznych, a z drugiej strony gospodarczych.

- Chiny zapowiadają, że działaniom protekcjonistycznym USA nie będą się biernie przyglądać, co grozi wojną handlową. Efekt ewentualnej wojny handlowej, wyliczył i upublicznił Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Według jego szacunków doprowadziłaby to do spadku obrotów handlowych w ciągu pięciu lat o 14 proc., inwestycji o 4,5 proc., a PKB całego świata obniżyłoby się o 1,5 proc. - wymienił ekspert.

Jak mówił, środowiska biznesowe w USA raczej dążą do tego, by, korzystając na zapowiadanych obniżkach podatków i ekspansji inwestycyjnej, w sposób łagodny hamować ekspansję chińską, nie narażając biznesu amerykańskiego, obecnego w Chinach, jak współpracującego z Państwem Środka, na znaczące straty.

Eksperci przewidują też próbę zawiązania przez USA sojuszu z Rosją przeciw Chinom. W ocenie dr. Cezarego Mecha "w przypadku odwrócenia sojuszu na amerykańsko-rosyjski przeciwko Chinom, istnieje duże niebezpieczeństwo, że jednym z przegranych będzie Polska".

Z kolei Kuczyński, przyznając, że Trump wydaje się być zdecydowanie bardziej prorosyjski niż Obama, ocenia, że tak bardzo nie należy się tego obawiać, gdyż wydaje się mało prawdopodobne, że Rosja chciałaby zaatakować Polskę, bo to szkodziłoby Rosji.

Kolejna kwestia, która mogłaby wpłynąć na nasz kraj, to wzrost stóp procentowych w USA, a w konsekwencji wartości dolara.

Jak powiedziała prof. Elżbieta Mączyńska, z naszego punktu widzenia zagrożeniem może być inflacja w USA wywołana przez politykę Trumpa, która będzie powodowała wyższe stopy procentowe, a to z kolei wywoła wzrost światowego zapotrzebowania na dolary, co będzie umacniało kurs tej waluty. - To wpłynie na wszystkie kraje, które mają zadłużenie dolarowe, w tym Polskę - mówiła.

Jednak - zdaniem Kuczyńskiego - w dłuższej perspektywie wcale nie jest to pewne. - A gdyby nawet złoty tracił wobec dolara, to będziemy po prostu więcej płacić za ropę. Natomiast, jeśli chodzi o zadłużenie zagraniczne Polski, to jego większość jest w euro, a nie w dolarach, więc pod tym względem wzrost wartości dolara aż tak bardzo w nas nie uderzy - uspokajał Kuczyński.

Według niego w tym roku stopy procentowe w USA zapewne będą rosły - czekają nas jeszcze dwie-trzy podwyżki. - Pamiętajmy jednak, że w Fed są obecnie dwa wakaty, które Trump obsadzi, a na początku 2018 r. kończy się kadencja szefowej Fed Janet Yellen, którą zastąpi nominat Trumpa. A jeśli Trump chce rozpędzać gospodarkę, to potrzebuje do tego niskich stóp proc. - wskazał główny analityk Domu Inwestycyjnego Xelion.

Natomiast Mech przestrzegał: - Polska należy do tych krajów, które mają największą ekspozycję na ryzyko związane ze zmianami na rynku kapitałowym na świecie. Ponieważ nasz wskaźnik dotyczący liczby kredytów walutowych plus zobowiązań dłużnych, które mamy względem zagranicy w relacji do PKB, jest na poziomie najwyższym na świecie, wyższym niż w Meksyku, na Węgrzech i w Turcji - a nawet 1/3 naszego długu Skarbu Państwa jest w walutach. Dlatego jesteśmy, obok już przeżywających trudności Meksyku czy Turcji, najbardziej narażeni na wszelkiego typu zawirowania jak i odpływ kapitałów".

Pobierz za darmo program PIT 2016

-------------

WYBORY W USA: PKB w USA ma wzrosnąć do 4 proc., wyjście z TPP, renegocjacja NAFTA

Wzrost gospodarczy w Stanach Zjednoczonych ma powrócić do poziomu 4 proc. rocznie - wynika z dokumentów opisujących strategię gospodarczą nowej administracji Białego Domu. USA zamierzają także wypowiedzieć zawartą w 2015 r. umowę o Partnerstwie Transpacyficznym (TPP) oraz renegocjować umowę o Północnoamerykańskiej Strefie Wolnego Handlu (NAFTA).

"By gospodarka powróciła na swoje tory, prezydent Trump przedstawił ambitny plan mający na celu wykreowanie nowych 25 mln miejsc pracy w następnej dekadzie oraz powrót do 4-proc. wzrostu gospodarczego rocznie" - czytamy w dokumentach opublikowanych po zaprzysiężeniu Donalda Trumpa na nowej stronie internetowej Białego Domu.

Trump zamierza również obniżyć stawki podatku dla każdego progu podatkowego, uprosić system podatkowy oraz obniżyć podatek CIT - czytamy w dokumentach.

Wynika z nich także, iż Donald Trump zamierza wypowiedzieć umowę TPP i renegocjować układ NAFTA.

"(Realizacja nowej strategii handlowej - PAP) rozpocznie się od wycofania (Stanów Zjednoczonych - PAP) z TPP oraz od zapewnienia, iż każde następne porozumienie handlowe zawarte będzie w interesie amerykańskich pracowników. Prezydent Trump jest również zobowiązany, by renegocjować umowę NAFTA. Jeżeli nasi partnerzy (Meksyk i Kanada - PAP) nie zgodzą się na renegocjację, na uczciwych warunkach dla amerykańskich pracowników, to prezydent ogłosi, iż Stany Zjednoczone zamierzają wycofać się z NAFTA" - dodano.

Stany Zjednoczone zamierzają "rozprawić się" z państwami, które łamią zapisy porozumień handlowych zawartych z tym krajem - napisano.

"Prezydent upoważni sekretarza handlu, by wskazał wszystkie przypadki łamania (przepisów o - PAP) handlu i zastosuje wszelkie dostępne rządowi federalnego środki by ukrócić te nadużycia" - dodano.

Nowy rząd USA zamierza osiągnąć niezależność energetyczną od OPEC lub "jakichkolwiek państw, które są wrogie interesom Ameryki". Jednocześnie, jak zaznaczono, USA zamierzają blisko współpracować z państwami Zatoki Perskiej, rozwijając pozytywne relacje w dziedzinie energetyki jako część strategii antyterrorystycznej.

USA zamierzają również wyeliminować niektóre regulacje w dziedzinie energetyki, co ma przyczynić się do skumulowanego wzrostu płac w Stanach o 30 mld USD w ciągu 7 lat. Dodano, iż należy "wykorzystać warte 50 bln USD" pokłady ropy i gazu z łupków.

"Przychody z produkcji (nośników - PAP) energii zostaną wydatkowane na odbudowę dróg, szkół, mostów i infrastruktury" - czytamy.

W dokumentach powtórzono wcześniejsze zapowiedzi, iż Donald Trump zamierza zbudować "mur graniczny" w celu ukrócenia nielegalnej imigracji. Nie wskazano jednak, której granicy lądowej USA zapis ten ma dotyczyć.

Z dokumentów wynika, iż nowy rząd Stanów Zjednoczonych zamierza odwrócić trend zmniejszającej się liczby jednostek okrętowych marynarki wojennej USA oraz jednostek powietrznych Air Force.

Dowiedz się więcej na temat: Donald Trump | USA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy