Reklama

Fed podjął decyzję w sprawie stóp procentowych

Zgodnie z oczekiwaniami analityków, amerykańska Rezerwa Federalna (Fed) pozostawiła stopy procentowe bez zmian. Główna stopa procentowa wynosi 0,25-0,50 procent.

Amerykańska Rezerwa Federalna pozostawiła bez zmian stopy procentowe na czerwcowym posiedzeniu. Jednocześnie z nowej prognozy Fed wynika, że mniej członków Fed oczekuje więcej niż jednej podwyżki stóp procentowych w 2016 r.

Reklama

Główna stopa procentowa funduszy federalnych nadal wynosi 0,25 proc. do 0,5 proc. Ankietowani przez agencję Bloomberg ekonomiści spodziewali się pozostawienia stopy procentowej na niezmienionym poziomie.

Decyzję podjęto jednogłośnie, po raz pierwszy od stycznia. Przewodniczący Fed z Kansas Esther George przyłączyła się do grona pozostałych głosujących, po tym jak w marcu i kwietniu opowiadała się za podwyżką stóp o 0,25 pkt. proc.

Jednocześnie z uaktualnionej prognozy makroekonomicznej amerykańskiego banku centralnego wynika, że coraz mniej członków Fed oczekuje więcej niż jednej podwyżki stóp procentowych w 2016 r. Liczba członków Fed spodziewających się tylko jednej podwyżki w tym roku wzrosła do 6 z 1 w porównaniu z poprzednią prognozą z marca.

Mediana przewidywań podwyżek (tzw. "wykres kropkowy") pozostała jednak na niezmienionym poziomie - oczekuje się dwóch podwyżek o 0,25 pkt. proc. w 2016 r.

Mediana przewidywań członków Fed co do podwyżek stóp do końca 2016 r. pozostała na poziomie 0,875 proc. i sugeruje dwie podwyżki o 0,25 pkt. proc. w przeciągu czterech następnych posiedzeń Fed w tym roku. Długoterminowa mediana przewidywań wysokości stóp procentowych spadła do 3 proc. w porównaniu z 3,3 proc. w prognozie z marca.

Bank centralny powtórzył, że stopy procentowe będą podnoszone "stopniowo", bez wskazania czy stanie się to na następnym posiedzeniu Fed w lipcu lub w innym terminie.

Podczas poprzedniego posiedzenia w kwietniu członkowie Fed wskazali, że są za podwyżką stóp w czerwcu, jeżeli gospodarka będzie ulegać dalszej poprawie - napisano w minutkach z posiedzenia. Oczekiwania Fed na podwyżki zostały jednak ograniczone przez majowy raport Departamentu Pracy, który wskazał, że wzrost liczby miejsc pracy w sektorze pozarolniczym był najgorszy od 2010 r.

"Tempo poprawy sytuacji na rynku pracy spowolniło, podczas gdy wzrost aktywności gospodarczej przyspieszył" - napisał Fed w oświadczeniu. Jednocześnie Fed wyraził jednak przekonanie, że na rynku pracy nastąpi odbicie, oczekując, iż "wskaźniki rynku pracy ulegną wzmocnieniu".

Fed nie odniósł się w komunikacie do ryzyka związanego wystąpieniem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

W komunikacie Fed powtórzono tylko stwierdzenie z poprzedniego posiedzenia, że "monitorowane są uważnie wskaźniki inflacyjne oraz wydarzenia w światowej gospodarce i na rynkach finansowych".

Komunikat i decyzja

Lektura komunikatów banków centralnych, a zwłaszcza EBC i Fed, to niewdzięczne zadanie. Dzisiejszy 'press release' Fed i tak był dość krótki i treściwy. Gremium przyznało, że najnowsze dane z rynku pracy były słabe, jakkolwiek równocześnie podkreślono, że nasilił się wzrost na rynku nieruchomości, a poza tym ogólnie wydaje się, iż ruszył wzrost gospodarczy.

Stóp procentowych oczywiście nie zmieniono, a ewentualne podwyżki w przyszłości zależeć będą od nachodzących danych makroekonomicznych i rozmaitych innych informacji.

Warto spojrzeć na tzw. kropki Fed czyli przewidywania członków FOMC co do wysokości stóp w przyszłych latach. Otóż w marcu cztery osoby (z siedemnastu) dopuszczały myśl o tym, że jeszcze w tym roku przedział wahań dojdzie do 1,25 - 1,5 proc. Teraz optowała za tym tylko jedna osoba - i jedna za wersją 1,0 - 1,25. Większość wybrała zakres 0,75 - 1 proc. jako docelowy, a sześciu członków spodziewa się schodka niżej, czyli 0,5 - 0,75 proc., co oznaczałoby tylko jedną podwyżkę. Długoterminowo, tj. po roku 2018, nikt już nie liczy na 4 proc. (w marcu był jeden taki głos), a tylko dwie osoby dopuszczają 3,75 proc. Obniżyła się też np. mediana oczekiwań co do PKB na ten rok - z 2,2 proc. do 2 proc., a na rok przyszły z 2,1 proc. do 2 proc.

Co na to rynek? Osłabił dolara - kurs to obecnie ok. 1,1290. Nie ma jednak jakiejś ultra-drastycznej zmiany. Generalnie wciąż jest szansa na to, że jeśli następne payrollsy będą w miarę dobre, to dojdzie do jednej lub dwóch podwyżek. Zresztą, ważne, by od czasu do czasu taki przekaz dominował na rynku, to wystarczy do tego, by nie wypuścić dolara powyżej 1,15 - 1,17. A poniżej tego zakresu jesteśmy już od ok. półtora roku.

Produkcja przemysłowa w USA za maj wypadła mizernie (-0,4 proc. m/m, prognozowano +0,1 proc., wynik kwietniowy obniżono z +0,7 proc. do +0,6 proc.), ale np. indeks NY Empire State zaskoczył pozytywnie: miało być -1,5 pkt, a było +6 pkt. Generalnie jednak gracze skupieni byli na Fed, a w perspektywie nieco ponad tygodnia dominuje i dominować będzie Brexit, tzn. jego ryzyko. Referendum w Wielkiej Brytanii już 23 czerwca, do tego czasu dolar powinien być w miarę mocny jako bezpieczna przystań.

W sondażach nierzadko dominują przeciwnicy UE. Czy ich postawa jest sensowna z punktu widzenia interesów brytyjskich? Na pewno zdają sobie sprawę z tego, że przynajmniej krótkoterminowo decyzja o Brexicie wywoła szok gospodarczy, choćby z powodu tego, co stanie się na wirtualnych rynkach finansowych - które jednak mają związek z realną ekonomią, choćby poprzez ustalanie cen surowców czy walut. Z drugiej strony, przeciwnicy UE mają na uwadze zapewne interes długoterminowy, widząc w Brexicie możliwość odłączenia się od zbiurokratyzowanej, niewydolnej Unii, borykającej się z problemami imigrantów, Grecji czy Hiszpanii.

Co w Polsce?

Na EUR/PLN widzimy 4,4230, na USD/PLN 3,9180. Na tej drugiej parze złoty oczywiście zyskał, skoro dolar osłabił się na EUR/USD. Być może to okazja do zakupów, choć jest możliwe, że jutro gracze jeszcze nie skorygują ceny, tylko trochę docisną dolara, by siłą rzeczy dać zarobić złotemu. Ogólnie jednak do 23 czerwca złoty jest w stanie podwyższonego ryzyka.

Na EUR/PLN tym razem wygrało myślenie, że mocniejsze euro (na głównej parze) to jednak mocniejsze euro, tak czy inaczej. I złoty stracił nieco kosztem tej waluty, biorąc pod uwagę, że dzienne minima to 4,4050.

Tomasz Witczak

FMC Management

.............................................

Przed decyzją Fed komentowano:

Po czterech dniach przeceny złoty dziś zyskuje do głównych walut. Wspiera go poprawa nastrojów na rynkach globalnych i czekanie na wieczorne wyniki posiedzenia FOMC. W kolejnych dniach polska waluta wciąż jednak może znajdować się pod presją sprzedających z uwagi na BREXIT.

W środę złoty zyskuje na wartości, odreagowując przecenę z ostatnich dni, gdy główne waluty podrożały o 10-15 gr. O godzinie 15:34 kurs EUR/PLN testował poziom 4,4175 zł, wobec 4,4306 we wtorek na zamknięciu i wobec wczorajszego maksimum na 4,4436 zł. Kurs USD/PLN cofnął się do 3,9405 zł, a CHF/PLN do 4,0842 zł. Jedynym wyjątkiem jest para GBP/PLN, która rośnie o 10 gr do 5,5797 zł. To reakcja na odreagowanie na rynku funta, po tym jak w ostatnim czasie brytyjska waluta osłabiła się na fali obaw przed wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

Dzisiejsze odbicie złotego wspiera poprawa nastrojów na rynkach globalnych, co znajduje odzwierciedlenie w rosnących europejskich giełdach i w związanym z tym wzrostem apetytu na ryzyko. U źródeł tej poprawy leży pewne wyciszenie obaw przed BREXIT-em, jak również oczekiwanie na wieczorne wyniki posiedzenia amerykańskiego Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) i późniejszą konferencję prasową Janet Yellen.

Posiedzenie FOMC jest dziś głównym tematem rynkowym. Nie tylko odwróciło ono na chwilę uwagę od brytyjskiego referendum, ale też stało się pretekstem do zignorowania całej serii amerykańskich danych. Danych bardzo różnych. Otóż okazało się, że inflacja bazowa PPI w maju przyspieszyła dużo mocniej od prognoz, a ożywienie w sektorze przemysłowym wokół Nowego Jorku było w czerwcu silniejsze od oczekiwań (to plus dla dolara). Z drugiej strony, produkcja przemysłowa w maju dla całych Stanów Zjednoczonych obniżyła się o 0,4 proc. w relacji miesięcznej, po tym jak w kwietniu podskoczyła ona o 0,6 proc. (minus dla dolara).

Wyniki posiedzenia FOMC znane będą o godzinie 20:00. Wówczas też zostaną opublikowane projekcje przyszłych zmian stóp procentowych i najważniejszych danych makroekonomicznych. Pół godziny później na konferencji prasowej wystąpi Janet Yellen.

Na tym posiedzeniu zmiana stóp procentowych nie jest oczekiwana. To jest pewne. Pytanie więc, jakie będą nowe prognozy i co powie Yellen. W teorii korekty prognoz może nie być wcale, a szefowa Fed powinna utrzymać dotychczasową retorykę banku. Wówczas z dużej chmury mielibyśmy przysłowiowy mały deszcz. A więc brak reakcji rynków finansowych. W tym rynku walutowego. Gdyby jednak przyjąć, że jakieś zmiany nastąpią, to najbardziej realna jest korekta w dół prognoz i gołębia retoryka Yellen. W efekcie dolar straciłby na wartości, giełdy zyskały, a apetyt na ryzyko wzrósł by. Wtedy zyskałby też złoty. To właśnie pod taki scenariusz dziś toczy się gra.

W tej chwili największym zagrożeniem dla złotego jest referendum ws. BREXIT-u, a potencjalnym wsparciem wspomniana polityka Fed-u. W tym ostatnim przypadku oddalająca się perspektywa podwyżek stóp procentowych dałaby pozytywny impuls wszystkim rynkom wschodzącym. Przynajmniej do czasu, aż inwestorzy nie zorientowaliby się, że brak przyspieszenia gospodarczego w USA zwiastuje problemy globalnej gospodarki, w tym przede wszystkich Chin i Strefy Euro.

Na horyzoncie brak jest natomiast nowych potencjalnych impulsów płynących z rodzimej gospodarki. Ostatnio opublikowane dane, a także te które będą opublikowane w tym tygodniu wpisują się w scenariusz odbicia gospodarczego po słabym I kwartale. Z drugiej strony wciąż utrzymuje się ryzyko związane z rozwiązaniem kwestii kredytów frankowych i budżetem na 2017 rok, ale póki co to ryzyko to się nie zwiększa.

Jutro rano złoty będzie pod wpływem sygnałów wysłanych dziś przez FOMC, a także pod wpływem nocnej decyzji Banku Japonii ws. stóp procentowych. Jednak już w godzinach popołudniowych, pomimo zaplanowanej publikacji danych z Polski (płace, zatrudnienie) i USA (inflacja CPI, indeks Fed z Filadelfii), może wrócić temat BREXIT-u. To by oznaczało, że złoty ponownie znajdzie się pod presją sprzedających.

Marcin Kiepas, Admiral Markets

-------

Dziś poza kolejnymi doniesieniami z Wielkiej Brytanii inwestorzy zwrócą uwagę na wynik posiedzenia Fed. Po kilku dniach ostrej przeceny na ryzykownych rynkach, prawdopodobna jest stabilizacja nastrojów. Nastroje nadal pozostaną jednak bardzo zmienne i chimeryczne - najbliższy tydzień z pewnością będzie bardzo nerwowy.

Władze monetarne USA od początku maja dążyły do oswojenia uczestników rynku z pomysłem letniej podwyżki. W rezultacie wycena prawdopodobieństwa podniesienia stóp w lipcu najpierw dynamicznie wzrosła ponad 45 proc. a potem stabilizowała się na tym pułapie. Szyki zwolennikom szybkiego podnoszenia kosztu pieniądza pokrzyżowały dane z rynku pracy za maj. W sektorze pozarolniczym przybyło najmniej etatów od 2010 roku, trzymiesięczna średnia zmiana zatrudnienia pod wpływem silnych rewizji danych za kwiecień i marzec spadła pod 120 tys. Publikacja przyczyniła się do wymazania wyceny podwyżki w miesiącach letnich.

Nie ma szans na podwyżkę na dzisiejszym posiedzeniu, ale w naszej ocenie rynek przereagował ostatni raport z rynku pracy. Wydaje się, że poglądy zwolenników podwyżek stóp nie uległy zmianie. Najsilniejszym argumentem jest fakt, że słabe dane to (na razie) incydent, na który dodatkowo wpłynęły strajki w Verizon. Zresztą po spowolnieniu w pierwszym kwartale nie ma już śladu. Wskaźnik Atlanta Fed GDPNow oddający w czasie rzeczywistym tempo wzrostu wskazuje, że w drugim kwartale koniunktura nabrała impetu a gospodarka rośnie w tempie 2,8 proc.

Podtrzymujemy naszą opinie, że finalnie do podwyżki dojdzie najprawdopodobniej we wrześniu. Szanse na lipcowy ruch są jednak zdecydowanie wyższe niż obecna wycena i FOMC nie będzie zamykać sobie drogi do takiego ruchu. Dlatego też spodziewamy się, że na poziomie prognoz Fed nie wykluczy dwukrotnego podniesienia kosztu pieniądza w tym roku a na poziomie komunikatu i konferencji wskaże, że nie można przekreślać lipcowej podwyżki. To powinno wystarczyć by wesprzeć dolara. Najbliższe perspektywy polityki będą uzależnione od wyniku referendum w Wielkiej Brytanii i kolejnej serii informacji z gospodarki. A tych poznamy całkiem sporo, ponieważ lipcowe posiedzenie odbywać się będzie dopiero w ostatnich dniach miesiąca.

Z tego względu można przyjąć, że znacząca część aprecjacji dolara a przede wszystkim przecen złota i wzrostu dochodowości obligacji USA odegra się w przypadku pozostania Wielkiej Brytanii w UE. Wtedy też należy oczekiwać siły amerykańskiej waluty do walut defensywnych. Relatywnie jastrzębie stanowisko na dzisiejszym posiedzeniu powinno sprzyjać głównie umocnieniu do walut ryzykownych, czyli tych pod silną presją brexitu (SEK, AUD, NZD, CAD).

EUR/PLN pozostaje ponad 4,40, ale spodziewamy się, że na wysokich pułapach gościć będzie tylko do referendum. EUR/USD wczoraj osiągnął nasz cel w okolicach 1,12 i pozostaje w tych okolicach. Dopóki kurs nie powróci ponad 1,1320 powinna dominować tendencja spadkowa. Poza posiedzeniem Fed należy zwrócić uwagę na dane o produkcji przemysłowej z USA oraz informacje z rynku pracy Wielkiej Brytanii. Na razie funt reaguje oczywiście wyłącznie na nowe sondaże ws. brexitu. Seria ostatnich sondaży wskazuje na rosnące poparcie dla eurosceptyków: średnia z najbardziej aktualnych badań opinii to przewaga zwolenników wyjścia z UE 52 do 48 proc. warto jednak zauważyć, że sondaż przeprowadzony na zlecenie bulwarówki The Sun wykazał wynik 46 do 45 proc. dla pozostania. Przypomnijmy, ze wczoraj redakcja nawoływała swoich czytelników do głosowania za brexitem.

Bartosz Sawicki kierownik Departamentu Analiz DM TMS Brokers SA

--------

W ostatnich dniach rynek ekscytuje się kolejnymi sondażami z Wielkiej Brytanii, ale dziś palmę pierwszeństwa przejmuje Fed. Czerwcowe posiedzenie było typowane jako jedno z 3 posiedzeń w tym roku, na którym mogą zostać podniesione stopy procentowe. Splot niekorzystnych wydarzeń odsunął jednak taką perspektywę, co wcale nie oznacza, że dziś będzie nudno.

Słabe dane z rynku pracy Stanów Zjednoczonych w połączeniu z rosnącymi szansami na Brexit raczej wykluczają prawdopodobieństwo podwyższenia stóp procentowych. Jeżeli spojrzymy na prawdopodobieństwo działania na tym posiedzeniu mierzone kontraktami na stopę procentową to sytuacja jest jednoznaczna. Szanse na podwyżkę wynoszą dokładne 0 proc., a co więcej istnieje 2 proc. szans na obniżkę stóp procentowych! Dzisiaj koncentrujemy się na dwóch rzeczach: projekcjach Fed i konferencji Janet Yellen.

W pierwszym przypadku warto zwrócić uwagę na prognozy dla stóp procentowych. Bardzo możliwe, że prognoza dla długoterminowej stopy zostanie po raz kolejny obniżona, tym razem do 3 proc. Jest to potencjalnie niekorzystne dla dolara. Po drugie musimy uważnie przeczytać komunikat i wysłuchać wypowiedź Janet Yellen. Chodzi przede wszystkim o to, czy lipiec jest w ogóle brany pod uwagę w kontekście działań Fed. Jeśli tak, to rynek znowu może zacząć dyskontować podwyżkę poprzez umocnienie dolara, chociaż nie jest to scenariusz bazowy.

Szczerze mówiąc, trudno liczyć na jastrzębie niespodzianki ze strony Fed w obecnych warunkach rynkowych. Nawet gdyby Fed zaskoczył, to i tak za jakiś czas się z tego wycofa, tak jak było w ostatnich tygodniach. Rynek nadal nie wierzy w zdolność Rezerwy Federalnej do podwyższania stóp procentowych, a pierwsza pełna podwyżka o 25 pb. jest wyceniana dopiero na 2017 rok. Mimo tego w dłuższej perspektywie dolar i tak pozostanie mocny, ponieważ Fed pozostaje jedynym bankiem centralnym, który w ogóle myśli o podwyżkach stóp procentowych. Do tego coraz bardziej nerwowe nastroje na globalnym rynku sprzyjają powrotowi rodzimego kapitału do USA, co również sprzyja dolarowi.

Mateusz Adamkiewicz Analityk Rynków Finansowych HFT Brokers

Dowiedz się więcej na temat: stopy procentowe | Fed | USA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »