Reklama

Finisz Nord Stream 2. Kolejne przeszkody przed inwestorami

Amerykanie rozszerzyli sankcje, w wyniku czego Norwegowie wycofali się z procesu certyfikacji gazociągu Nord Stream 2. Rosyjscy eksperci sugerują, że instytucją certyfikującą mogłaby być rosyjska firma, a wicepremier Federacji Rosyjskiej Aleksandr Nowak przekonuje, że przy wsparciu krajów europejskich gazociąg zostanie ukończony.

Stany Zjednoczone przyjęły niedawno budżet obronny, w którym zapisano rozszerzenie sankcji związanych z Nord Stream 2. Dokument rozszerza je na organizacje, które świadczyły usługi w zakresie testowania, inspekcji lub certyfikacji. W odpowiedzi na to norweskie towarzystwo klasyfikacyjne Det Norske Veritas, które miało wydać certyfikat dla gazociągu po zakończeniu jego budowy, oświadczyło, że zawiesza wszelkie działania dotyczące sprawdzania systemu rurociągowego, dopóki sankcje pozostają w mocy.

Reklama

Wicepremier Federacji Rosyjskiej, Aleksandr Nowak, uważa, że projekt zostanie zrealizowany, bo ma wsparcie krajów i firm europejskich. Dodaje, że sankcyjna rózga uruchomiona przez USA "nie ma absolutnie nic wspólnego z wolnym rynkiem", którego orędownikiem są Stany Zjednoczone. - Europejskie kraje i firmy wspierają tę inwestycję. Jestem przekonany, że z uwzględnieniem tego wsparcia projekt będzie realizowany - powiedział Nowak w wywiadzie dla RBK.

Rosyjscy analitycy proponują podobne rozwiązania, jak w przypadku pozostałych przeszkód. Sugerują, by do procesu certyfikowania wyznaczyć firmę rosyjską. Takiego zdania jest Igor Juszkow, ekspert z rosyjskiego Uniwersytetu Finansowego. - Nawet jeśli sama Unia Europejska da gwarancje, że znajdą się instrumenty obchodzące sankcje, europejskie firmy i tak nie zdecydują się na naruszenie zakazu - powiedział.

Według niego wytypowanie do certyfikacji rosyjskiej firmy będzie dobrą opcją zarówno z punktu widzenia Europy jak i Rosji. - Bo nie ma takich ograniczeń ze strony Unii Europejskiej: nie zabraniają nikomu cokolwiek certyfikować - poinformował. Rosyjska firma powinna tylko otrzymać niezbędne licencje i dokumenty potwierdzające, że jest w stanie certyfikować takie projekty jak Nord Stream 2.   

Również Władimir Putin, prezydent Federacji Rosyjskiej, uważa, że projekt uda się zakończyć. - To absolutnie oczywista rzecz, jak dwa razy dwa jest cztery - inwestycja jest korzystna z punktu widzenia ekonomii Europy w całości, a szczególnie Niemiec. Zakup droższego gazu z Ameryki, po cenie o 20 proc. wyższej niż nasz gaz rurociągowy, oznacza obniżenie konkurencyjności niemieckiej gospodarki i podwyższenie cen dla gospodarstw domowych - mówił podczas dorocznej grudniowej konferencji prasowej.

Zaznaczał, że Rosja ma w Niemczech sporo sojuszników. - Jest wielu przedstawicieli niemieckiej gospodarki, a mamy tam wielu przyjaciół, bardzo wielu (...), którzy wspierają ten projekt - powiedział. Podkreślał, że zostało do wybudowania zaledwie około 160 km rurociągu. - I to wszystko. To oznacza, że on praktycznie jest zakończony. Myślę, że prace zakończymy - podsumował.

Historia Nord Stream 2 przypomina telenowelę. Niby wiadomo, w jakim kierunku toczą się sprawy, ale po drodze wyrastają jak grzyby po deszczu kolejne przeszkody. Było ich bez liku - brak zgody UOKiK na powołanie konsorcjum finansującego budowę, problemy z uzyskaniem pozwoleń na budowę, wprowadzenie przez UE dyrektywy gazowej zasadniczo zmniejszającej opłacalność projektu, gigantyczna kara od UOKiK.

Najmocniej w projekt uderzyły jednak sankcje nałożone przez Stany Zjednoczone ponad rok temu. To one sprawiły, że inwestycja gotowa w 94 proc. została na długi czas wstrzymana. Po tym jak Amerykanie zagrozili sankcjami firmom realizującym prace budowlane, projekt porzuciła szwajcarska spółka Allseas, która kładła rury gazociągu. Rosjanie stwierdzili, że w tej sytuacji dokończą budowę sami.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Sankcje grożą też firmom ubezpieczającym statki budujące gazociąg. Rosjanie zapowiadali wcześniej, że mogą skorzystać z ubezpieczenia rosyjskiej państwowej Kompanii Reasekuracyjnej, która i tak jest na liście sankcyjnej. Zgodnie z rozważanym przez Kongres projektem sankcji objęte nimi mogą zostać także serwisujące te statki porty, jak również firmy wydające certyfikaty umożliwiające rozpoczęcie eksploatacji gazociągu.

W grudniu 2020 roku operator projektu przy pomocy rosyjskiego statku Fortuna ułożył jeden z dwóch niedokończonych odcinków gazociągu, na wodach niemieckich. Układanie ostatniego nieukończonego odcinka na wodach duńskich planowane jest na 15 stycznia. Według wstępnych prognoz rosyjskich specjalistów, budowa gazociągu może zakończyć się za trzy do pięciu miesięcy.

Stany Zjednoczone sprzeciwiają się budowie Nord Stream 2, wskazując, że gazociąg przyczyni się do zwiększenia zależności energetycznej Europy od Rosji, co może mieć również skutki polityczne. Z kolei Amerykanom zarzuca się, że bronią w ten sposób swojej pozycji jako importera gazu LNG.

Monika Borkowska


Dowiedz się więcej na temat: Nord Stream 2

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »