"Fiskalne łobuzy" wyprzedzą Polskę?

Dynamika PKB w Polsce będzie wśród najwyższych wśród państw Europy Środkowo-Wschodniej, ale tempo wzrostu, którego motorem będzie konsumpcja, będzie poniżej potencjalnego - ocenił Juraj Kotian, ekonomista banku Erste.

Jego zdaniem średnioroczny kurs złotego umocni się w 2010 r. do poziomu 3,85 za euro, co wpłynie na obniżenie średniorocznej inflacji do poziomu 2,5 proc.

- Wzrost gospodarczy w Polsce, choć będzie wśród najwyższych w regionie, wciąż będzie poniżej potencjalnego. Popyt globalny będzie słaby, a bezrobocie w Polsce pozostanie na wysokim poziomie, a to ograniczy dynamikę PKB - powiedział Kotian. - Natomiast motorem wzrostu, naszym zdaniem, będzie konsumpcja, której dynamika w 2010 r. według nas wyniesie 3,5 proc. - dodał.

Według październikowej prognozy Erste, PKB Polski wzrośnie o 1,2 proc. w 2009 roku oraz o 2,6 proc. w 2010 roku.

Reklama

Zdaniem Kotiana aprecjacja złotego będzie jednym z głównych czynników ograniczających inflację w 2010 r. - Oczekujemy, że w 2010 r. średnioroczna inflacja wyniesie 2,5 proc. Spadek inflacji wynikać będzie między innymi z aprecjacji złotego. Polska waluta będzie się umacniać pod wpływem dobrych nastrojów globalnych - powiedział.

- Złoty jeszcze nie odrobił strat z okresu kryzysu, jest daleki od szczytów sprzed kryzysu. Nie sądzimy, by miał wrócić na te szczyty, oczekujemy, że w przyszłym roku średni kurs złotego będzie w okolicach poziomu 3,85 za euro - dodał.

Polska nie przyjmie euro przed 2013 r.

W ocenie ekonomisty deficyt polskich finansów publicznych w 2010 r. wyniesie 6,2 proc. PKB. Jego zdaniem Polska należy do najmniej ambitnych państw regionu, jeśli chodzi o reformy fiskalne. W obliczu zbliżających się wyborów Kotian nie spodziewa się, by to się miało zmienić.

- Prognozujemy, że w 2010 r. deficyt polskich finansów publicznych wyniesie 6,2 proc. Jeśli chodzi o konsolidację fiskalną,

Polska jest wśród najmniej ambitnych państw Europy Środkowej, szczególnie słabo wypada przy Czechach czy Węgrzech - uważa Kotian.

- Węgry przeprowadziły reformy fiskalne, gdyż takie miały zobowiązania wobec MFW, ponadto zostały ukarane przez rynki finansowe. Tymczasem Polska nie znajduje się pod taką zewnętrzną presją, pod tym względem ma więcej luzu - powiedział.

- Ogólnie jest tak, że w obliczu zbliżających się wyborów maleje zapał do reform fiskalnych, a w Polsce mamy wybory prezydenckie w 2010 r. i parlamentarne w 2011 r. Dlatego nie spodziewam się drastycznego zacieśnienia polityki fiskalnej - dodał ekonomista.

Według Kotiana Polska nie wejdzie do EMU przed 2013 r.

- Naszym zdaniem Polska nie przyjmie euro przed 2013 r. Nie mamy prognozy, kiedy mogłaby zejść z deficytem finansów publicznych do poziomu 3 proc. PKB, ale sądzimy, że w tej kwestii Polskę wyprzedzą Węgry, co jest ciekawe, gdyż to Węgrów tradycyjnie postrzegano jako "fiskalnych łobuzów" w regionie - powiedział.

Czytaj również:

MG podało szacunkowe dane dot. PKB

Boni: Problemy to moja specjalność

IBnGR: W trzecim kwartale br. PKB wzrósł o 1,8 proc.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: konsumpcja | Łobuzy | ekonomista | wyprzedzanie | kurs złotego | dynamika PKB | PKB

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »