Gen. Szymczyk nie zawojuje świata futbolu. Policjant odchodzi z Piasta Gliwice

Generał Jarosław Szymczyk nie będzie już członkiem rady nadzorczej Piasta Gliwice - poinformował mniejszościowy akcjonariusz klubu Zbigniew Kałuża. Były szef polskiej policji spędził więc w zespole z Ekstraklasy niewiele ponad tydzień. Już wcześniej sprzeciw wobec jego kandydatury złożyli przedstawiciele gliwickiego magistratu.

Jak poinformował w czasie konferencji prasowej Zbigniew Kałuża - gliwicki biznesmen z branży IT, który posiada 26 proc. udziałów w Piaście Gliwice - gen. Szymczyk nie będzie już jego przedstawicielem w radzie nadzorczej klubu. Taka decyzja zapadła po konsultacji mniejszościowego akcjonariusza z większościowym, czyli z urzędem miasta.

Swój wcześniejszy ruch Kałuża tłumaczył tym, że były szef polskiej policji "mieszkał kilkaset metrów stąd (czyli od stadionu Piasta Gliwice - red.) i od lat bezinteresownie wspierał klub". Biznesmen podkreślił, że nie chodziło tylko o kwestie związane z bezpieczeństwem. Jednak po jego rozmowach z Szymczykiem obaj doszli do wniosku, że były komendant "złoży rezygnację z członkostwa w radzie".

Reklama

Krótka kariera Szymczyka w Piaście Gliwice. Stracił pracę po niespełna tygodniu

Tym samym gen. Szymczyk odejdzie z Piasta Gliwice po dziewięciu dniach pracy. Przed tygodniem informowaliśmy na łamach Interii Biznes, że funkcjonariusz zrezygnował z emerytury, aby spróbować swoich sił w świecie futbolu. Miał on zastąpić w radzie nadzorczej Zbigniewa Kałużę, który został odwołany ze stanowiska wraz z pozostałymi władzami klubu. 

Decyzja o roszadach na najwyższych stanowiskach w miejskiej spółce zapadła już po zakończeniu sezonu piłkarskiego, z którego Piast Gliwice wyszedł, mając 13,5 mln zł długu. Główny akcjonariusz, czyli gliwicki magistrat posiadający 66 proc. udziałów, zmienił trzech członków rady nadzorczej. Czwartą kandydaturę złożył właśnie Zbigniew Kałuża. 

Taki rozwój sytuacji nie spodobał się jednak wszystkim. Swój głos dezaprobaty wyraziła nowa prezydentka Gliwic Katarzyna Kuczyńska-Budka. Dzień po ogłoszeniu decyzji władz klubu napisała ona na swoim profilu na Facebooku, że zwróciła się do Zbigniewa Kałuży, aby ten "zmienił (swojego - red.) przedstawiciela w radzie nadzorczej". 

Takie zarobki czekały na byłego komendanta. Nie jest to tyle, ile dostawał w policji

Natomiast dla samego Szymczyka pożegnanie z pracą w Piaście nie będzie wiązało się z dużą stratą finansową. Jak informowała "Gazeta Wyborcza", były komendant miał zarabiać w klubie 3,3 tys. zł brutto. Dla porównania, jego emerytura po latach spędzonych w policji wynosi ok. 20 tys. zł brutto miesięcznie.

Wpływ na wysokość świadczenia ma wiele czynników, w tym m.in. wysługa lat, zajmowane wcześniej stanowiska - generał był najdłużej piastującym stanowisko komendantem głównym policji, pełniąc swoje obowiązki od 2016 do 2023 roku. Cieniem na postaci Szymczyka położyła się jednak jedna z ostatnich jego decyzji - przyznał on sobie i swoim bezpośrednim podwładnym podwyżki dodatku służbowego, co wpłynęło na wzrost wysokości odprawy i samej emerytury. 

To jednak i tak nie najgłośniejsza sprawa z czasów zarządzania policją przez Szymczyka. Ta miała miejsce w 2022 r., kiedy to w gabinecie komendanta doszło do eksplozji granatnika, w efekcie czego obrażenia poniósł nie tylko sam Szymczyk, ale także jeden z pracowników. Generał tłumaczył ten wypadek tym, że broń była prezentem, miała być nieaktywna i być przerobiona na głośnik. W tej sprawie prokuratura nadal prowadzi postępowanie wyjaśniające.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: policja | Jarosław Szymczyk | rada nadzorcza
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »