Grecja: Próba sił 5 maja

Pracownicy transportu w Grecji protestowali we wtorek przeciwko oszczędnościom w związku z kryzysem zadłużenia kraju, a związki zawodowe wezwały do strajku powszechnego 5 maja.

Pracownicy transportu w Grecji protestowali we wtorek przeciwko oszczędnościom w związku z kryzysem zadłużenia kraju, a związki zawodowe wezwały do strajku powszechnego 5 maja.

W Atenach przez sześć godzin nie jeździły autobusy, tramwaje i metro, a setki pracowników pomaszerowały przed budynek parlamentu. "Precz z rękoma od naszych płac" - skandowali.

Protesty przeciwko cięciom wydatków i wzrostowi podatków były do tej pory ograniczone, ale sondaże wskazują na coraz większy gniew społeczeństwa.

Nie będąc już w stanie finansować swego zadłużenia na rynkach, pogrążona w kryzysie Grecja w piątek poprosiła o obiecane przez strefę euro i MFW wsparcie finansowe. Pomoc ma ułatwić Grecji wyjście z bezprecedensowego kryzysu, zagrażającego stabilności strefy euro.

Reklama

Wielu Greków obawia się, że warunki, jakimi będzie obwarowany pakiet pomocy wart 40-45 miliardów euro, ugodzą w ich standard życia, a część inwestorów - że próby reform wywołają niepokoje podobne do zamieszek, które na całe tygodnie sparaliżowały Ateny w grudniu 2008 roku.

"Uciekanie się przez rząd do mechanizmu wsparcia przez MFW sygnalizuje barbarzyński zamach na prawa pracownicze - twierdzi związek ADEDY, zrzeszający pół miliona pracowników. - Będziemy kontynuować i rozszerzać naszą walkę z niepopularnymi krokami rządu, Unii Europejskiej i MFW".

ADEDY i Generalna Konfederacja Greckich Pracowników (GSEE), które razem reprezentują około 2,5 mln ludzi - połowę siły roboczej w Grecji, zapowiadają na 5 maja strajk powszechny, trzeci w tym roku przeciwko rządowym planom zmniejszenia deficytu. Twierdzą, że rozwiązania planowane przez rząd uderzają jedynie w niezamożnych.

Socjalistyczna administracja mimo strajków i demonstracji z zeszłego miesiąca, wywołanych zmniejszeniem pensji w sektorze publicznym i podniesieniem podatków, zapowiada przeprowadzenie swego programu oszczędności.

"Jestem zdecydowany zrobić wszystko, co będzie trzeba, kiedy będzie trzeba, aby ożywić kraj - oświadczył we wtorek premier Jeorjos Papandreu. - Teraz albo nigdy, ale to się nam uda".

Najnowszy sondaż, pierwszy od piątku, kiedy Ateny zwróciły się oficjalnie do międzynarodowych instytucji finansowych o pomoc, wskazuje, że 61 procent Greków jest przeciwnych rządowej decyzji, by prosić o pomoc UE i MFW. 70,2 proc. respondentów nie chce, by Grecja pożyczała pieniądze od MFW.

Ponad 51 proc. Greków ocenia, że polityka gospodarcza rządu "nie zmierza w dobrym kierunku", a 67,4 proc. przewiduje niepokoje społeczne w następstwie zwrócenia się o pomoc do UE i MFW.

We wtorek agencja ratingowa Standard & Poor's obniżyła długo- i krótkoterminowy rating kredytowy dla Grecji z odpowiednio BBB+ do BB+ oraz z A-2 do B.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Grecja | 'Wtorek' | strajku | strajk powszechny | W.E.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »