Reklama

Hiszpania: Kryzys na rynku motoryzacyjnym

Sprzedaż aut spadła w Hiszpanii w 2019 roku o 4,8 proc. To pierwszy spadek notowany na Półwyspie Iberyjskim od siedmiu lat.

W 2018 roku w Hiszpanii sprzedano 1,32 mln samochodów. Rok później - niespełna 1,26 mln.

Spadek sprzedaży zanotowano przez pierwsze osiem miesięcy roku, największy - ponad 30 proc. - w sierpniu. Wyniki poprawiły się w trzecim kwartale, jednak w skali roku producenci, importerzy i sprzedawcy odnotowali straty.

Jedni przyczyn zjawiska upatrują w niestabilnej sytuacji gospodarczej i politycznej. Przypominają, że sprzedaż samochodów zwykle spada w roku wyborczym, a w 2019 Hiszpanie aż dwukrotnie wybierali skład parlamentu. Po raz pierwszy w kwietniu i drugi - w październiku. Wkrótce upływa termin zaprzysiężenia rządu jednak prowadzone negocjacje wciąż nie wskazują na sukces. Nad Madrytem wisi niebezpieczeństwo rozpisania trzecich wyborów parlamentarnych w ciągu niespełna roku, a to - argumentują eksperci - nie zachęca rodzin do nowych inwestycji. Podobnie jak napięcie między centralnym i katalońskim rządem i groźba secesji regionu.

Reklama

Inni twierdzą, że winę za spadek sprzedaży ponoszą coraz ostrzejsze normy dotyczące emisji CO2 samochodów. Od września 2018 roku weszło w życie rozporządzenie Brukseli nakazujące, aby wszystkie nowe pojazdy wprowadzane do obrotu w Unii Europejskiej były badane i homologowane zgodnie z jednolitą na całym świecie procedurą testową WLTP (skrót od Worldwide Harmonized Light-Duty Vehicles Test Procedure). Prawo to narzuciło bardzo rygorystyczne warunki badania wielkości zużycia paliwa i emisji dwutlenku węgla. Zanim weszło w życie, sprzedawcy pojazdów pozbywali się w Hiszpanii prawie za bezcen aut niespełniających parametrów UE. Rekordową sprzedaż odnotowano w 2018 w lipcu i sierpniu. W 2019 roku - to (także z uwagi na wysoką bazę) miesiące o najniższej sprzedaży - odpowiednio minus 11 i minus 32 proc.

Tegoroczne prognozy też nie są optymistyczne. Po fali odchodzenia od diesli rozpoczęła się fala odchodzenia od jednostek spalinowych i stawianie na pojazdy ekologiczne.

Od 2021 Unia będzie wymagała od producentów - jeśli nie chcą płacić kar - aby ich pojazdy mieściły się w limicie 95 gramów emisji CO2 na kilometr. Aby wypełnić tę normę salony samochodowe będą musiały sprzedawać jak najwięcej pojazdów zeroemisyjnych - droższych od tradycyjnych. Teraz w Hiszpanii jeździ ponad 111,5 pojazdów eco (i ponad 30 milionów tradycyjnych).

Eksperci - optymiści zachęcają aby wstrzymać się z prognozami i z wyciąganiem wniosków. Wskazują, że hiszpański rynek samochodowy - podobnie jak europejski - przechodzi metamorfozę spowodowaną zmianą norm dotyczących zanieczyszczenia powietrza. Pesymiści wskazują, że sprzedaż pojazdów notowany jest na Starym Kontynencie nieprzerwanie od września 2018 roku. Przypominają, że po raz ostatni do podobnej sytuacji doszło w 2012 roku - podczas kryzysu gospodarczego.

Ewa Wysocka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »