Reklama

IKEA köttbullar z koniny

Czescy inspektorzy znaleźli niezadeklarowane końskie mięso w wołowo-wieprzowych klopsikach, wyprodukowanych w Szwecji dla grupy IKEA i w polskich hamburgerach wołowych - poinformowała w poniedziałek agencja CTK.

Reklama

Według CTK oba te produkty zabezpieczono, zanim zostały skierowane do sprzedaży. Państwowa Administracja Weterynaryjna zgłosiła tę sprawę unijnemu systemowi szybkiego ostrzegania o niebezpiecznej żywności i paszach (RASFF).

Rzecznik sieci sklepów IKEA w Czechach Petr Chadraba powiedział w poniedziałek, że klopsiki wycofano ze sprzedaży, kiedy czescy inspektorzy wykryli w nich koninę. Dania te były sprzedawane w kilku krajach europejskich, w tym w Wielkiej Brytanii, Portugalii, Holandii i Belgii.

Skandal z końskim mięsem dodawanym do wołowiny wybuchł w styczniu w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Później koninę w wyrobach mięsnych, które nie powinny jej zawierać, znaleziono w wielu krajach europejskich.

IKEA wycofuje się ze sprzedaży klopsików

IKEA wycofuje mięsne klopsiki ze swoich sklepów w 15 europejskich krajach. Decyzja zapadła po tym, jak czescy inspektorzy znaleźli w nich niezadeklarowaną koninę.

- Traktujemy tę sprawę bardzo poważnie. (...) Klopsiki wycofujemy ze sprzedaży w Danii, Grecji, Irlandii, Holandii, Hiszpanii, Belgii, Czechach, Wielkiej Brytanii, Portugalii, Słowacji, na Węgrzech, Cyprze, we Francji i Włoszech - poinformowała rzeczniczka sieci sklepów, Ylva Magnusson. Na liście nie ma Polski. Szwedzka firma zdecydowała również, że wycofa się ze sprzedaży klopsów w swoim kraju.

Czescy inspektorzy odkryli także zawartość końskiego mięsa w hamburgerach wyprodukowanych w Polsce, lazaniach bolońskich sprzedawanych przez czeską firmę Nowaco, a wyprodukowanych w Luksemburgu.

Czeskie prawo stanowi, że jeśli producent bądź dystrybutor świadomie wprowadza w błąd klienta, nieprawdziwie informując o zawartości produktu, może być ukarany grzywną w wysokości 3 milionów koron. To niespełna 0,5 mln zł.

- - - - - -

22 lutego br. INTERIA.PL informowała:

W dwóch magazynach grupy Jeronimo Martins w Portugalii sanepid zarekwirował lasagne wołowe, w których stwierdzono obecność koniny. Produkt sprzedawany był pod tanią marką Euroshopper w sieci Recheio Cash&Carry.

Jak poinformował Antonio Nunes, inspektor portugalskiego sanepidu (ASAE), w czwartek w dwóch magazynach firmy Jeronimo Martins kontrolerzy przejęli 12,4 tys. sztuk lasagne. Towar został przesłany tam z należących do właściciela Biedronki hipermarketów Recheio Cash&Carry.

Według władz Jeronimo Martins, firma jeszcze przed rozpoczęciem badania przez sanepid wycofała lasagne marki Euroshopper ze swoich 38 placówek handlowych, kierując ją do swoich magazynów.

"Zakwestionowany produkt sprzedawany był w naszych sklepach do czasu informacji przesłanej przez Wspólnotowy System Wczesnego Ostrzegania o Żywności (RASFF) o obecności koniny w potrawach lasagne pochodzących z Francji, które wytwarzane były w Luksemburgu na bazie rumuńskiego surowca" - poinformowała w piątek w komunikacie grupa Jeronimo Martins.

Kierownictwo portugalskiej firmy zapewniło, że wycofało z sieci handlowej podrabiane lasagne z własnej inicjatywy.

15 lutego grupa Jeronimo Martins w wydanym komunikacie zapewniła, że we wszystkich swoich sieciach sprzedaje produkty mięsne, których skład odpowiada zawartości zadeklarowanej na opakowaniu. Właściciel dyskontów Biedronka zagwarantował też, iż zarówno w Portugalii, jak i w Polsce nie sprzedaje produktów zawierających koninę.

W piątek biuro prasowe Jeronimo Martins Polska S.A. w przesłanym oświadczeniu poinformowało, że po otrzymaniu informacji o wykryciu mięsa końskiego w produktach z wołowiny w niektórych krajach UE, firma bezzwłocznie skontaktowała się z producentami i dostawcami, prosząc o przedstawienie dodatkowych informacji w sprawie dostarczanych do sieci produktów. "Wszystkie otrzymane deklaracje dostawców wykluczyły ryzyko występowania wątpliwego surowca w produktach dostarczanych do sklepów naszej sieci" - zaznaczono w piśmie.

Biuro poinformowało także, że zostały zlecone niezależnym laboratoriom badania produktów zawierających mięso mielone, dostępnych w sieci sklepów polskiego dystrybutora. "Potwierdzamy, że produkty dostępne w sprzedaży w naszych sklepach, nie zawierają mięsa koni i są bezpieczne" - podkreślono w oświadczeniu.

Mięso wołowe z domieszką koniny odkryto dotychczas m.in. w Irlandii, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech, Czechach, Słowacji i Bułgarii. W sprawie skandalu z koniną śledztwo prowadzi Europol we współpracy z 35 agencjami ds. standardów żywności w UE i poza nią.

_ _ _ _

- Jeśli chodzi o podejrzenia dodawania koniny do produktów wołowych, to dotąd Polska jest "czysta jak łza", a informacje podawane przez niemiecki tygodnik "Der Spiegel" są wyjaśniane - oświadczył w poniedziałek w Brukseli minister rolnictwa Stanisław Kalemba.

- Dzisiaj Polska pod względem tych zastrzeżeń, jeżeli chodzi o fałszowanie mięsa wołowego koniną, jest poza podejrzeniami, a ta nowa sprawa, która była podana w "Spieglu", jest wyjaśniana. Nie wolno podawać niesprawdzonych informacji - powiedział Kalemba polskim dziennikarzom wchodząc na spotkanie ministrów rolnictwa w Brukseli.

Kalemba odniósł się w ten sposób do wcześniejszych zarzutów Irlandii, która twierdziła, że konina zawarta w irlandzkich burgerach była importowana z Polski. "Wskazanie ze strony Irlandii było nieuczciwe, to jest skandal nawet w ujęciu unijnym, przecież dzisiaj wiadomo, że nie ma najmniejszego podejrzenia (...), wiadomo, że ślady prowadzą zupełnie gdzie indziej" - podkreślił minister. "Dzisiaj o sprawę koniny, o którą posądzała nas Irlandia, jest podejrzanych co najmniej kilkanaście państw Europy i Ameryki Południowej" - dodał.

Szef polskiego resortu rolnictwa zapewnił, że Polska przestrzega wszystkich standardów, a polska żywność ma świetną renomę. Powiedział, że na posiedzeniu ministrów powiadomi, że dopóki polska strona nie sprawdzi ostatnich doniesień niemieckiego tygodnika, nie będzie udzielać informacji na ten temat.

Niemiecki tygodnik "Der Spiegel" wymienił w swoim najnowszym wydaniu Polskę, obok Włoch, wśród krajów, z których prawdopodobnie pochodziła konina dodawana do wyrobów sprzedawanych jako wołowina w krajach zachodnioeuropejskich. Podał, że niemiecka firma Brandenburger Dreistern Konserven GmbH, producent sprzedawanego w sieci tanich sklepów Aldi Sued gulaszu wołowego, kupowała mięso od pośrednika Transmeat Schoeller GmbH, który z kolei importował je od jednej z polskich firm.

Jak twierdzi redakcja, nazwa polskiego producenta pojawiła się już przy okazji wykrycia pierwszych partii koniny w brytyjskich burgerach. Według gazety właśnie ta polska firma, wraz z jeszcze jedną polską rzeźnią, dostarczała mięso irlandzkiemu handlarzowi mięsem - McAdam, który sprzedał towar producentom Silvercrest i Rangeland Foods.

Jak pisze "Der Spiegel", Irlandia poprosiła na początku lutego polskiego producenta o wyjaśnienia. Strona polska twierdziła - pisze "Der Spiegel" - że oryginalne nalepki na ładunku zostały sfałszowane. Kalemba podkreślał w poniedziałek, że polskie służby weterynaryjne po inspekcji w Irlandii doszły do wniosku, że partie mięsa z Polski były przepakowywane, a metki zmieniane.

- - - - -

CZYTAJ: Konina także w Austrii

WAŻNE: Ogromna afera spożywcza - dyskont wycofuje produkty

AFERA: W kebabach wykryto kontrowersyjny składnik

CZYTAJ: Polska otoczona przez wołowinę z domieszką koniny

SKANDAL Z KONINĄ: Real wycofuje mrożonki

Dowiedz się więcej na temat: afera mięsna | konina | końskie mięso

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »