Import drewna ze Wschodu. "Istnieje ryzyko zerwania łańcuchów dostaw"

Odcięcie dostaw drewnianych półproduktów z Ukrainy i Rosji może oznaczać kłopot dla części branży meblarskiej w Polsce. Niektóre firmy będą musiały stawić czoła spowolnieniu produkcji z uwagi na brak komponentów. Całej branży nie grozi jednak zapaść - uspokaja Rafał Szefler, dyrektor Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego.

W 2020 roku Polska importowała z Ukrainy drewno i artykuły z drewna o wartości ok. 1 mld złotych przy eksporcie rzędu 209 mln zł. W Ukrainie zlokalizowane są fabryki firm z branży meblarsko-drzewnej takich jak Barlinek czy Black Red White. Nasz wschodni sąsiad jest przy tym jednym z największych eksporterów drewna do Unii Europejskiej. Wojna w Ukrainie nie pozostanie bez wpływu na firmy, które korzystały z tamtejszego surowca przy produkcji mebli i artykułów drewnianych.

Zerwany łańcuch półproduktów

- Sytuacja nie jest zero-jedynkowa. Prawie w ogóle nie importujemy drewna okrągłego z Ukrainy -kiedyś importowaliśmy bardzo dużo dębu, ale Ukraina nałożyła kontyngenty na ten surowiec -  natomiast importujemy gotowe półprodukty do dalszej produkcji. I tutaj możemy mieć bardzo duży problem, bo istnieje ryzyko zerwania łańcuchów dostaw - mówi Interii Rafał Szefler, dyrektor Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego.

Zauważa przy tym, że "wschód Ukrainy stoi". Największe zakłady ukraińskich oligarchów są zlokalizowane w okolicy Charkowa. - Tam w tej chwili nie ma żadnej produkcji - wskazuje Szefler. 

Reklama

Dużym dostawcą tarcicy i półproduktów na polski rynek jest również Rosja. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2020 roku import rosyjskiego drewna i artykułów z drewna był wart ponad 0,5 mld złotych. W tym kontekście nie należy zapominać również o Białorusi. - Tam mamy jednego z większych polskich producentów mebli, który otworzył na Białorusi swoją fabrykę. Sprowadzaliśmy stamtąd również dużo półproduktów - zauważa nasz rozmówca. Unijne sankcje wykluczą dalszą współpracę handlową polskich firm z ich wschodnimi kontrahentami.

Bez ryzyka zapaści

Odcięcie dostaw drewnianych półproduktów z Ukrainy i Rosji może oznaczać kłopot dla części branży meblarskiej w Polsce oraz spowolnienie produkcji . Polskie zakłady wytwarzające półprodukty nie będą bowiem w stanie przejąć w całości zamówień, które firmy realizowały dotąd na Wschodzie. - Jedna z firm sprowadza miesięcznie z Rosji od 40 do 60 samochodów półproduktów. To są ogromne ilości, a takich firm jest dużo - wskazuje dyrektor PIGPD.

Szefler uspokaja jednak, że odcięcie dostaw nie będzie zagrażać produkcji polskich mebli. Oznacza poważne problemy z produkcją dla przynajmniej kilku zakładów, które zaopatrywały się w półprodukty w Ukrainie i w Rosji. Z drugiej strony zerwanie łańcuchów dostaw może oznaczać szansę dla polskich firm, które mogą uzupełnić brakujące ogniwa w produkcji meblarskiej innych importerów półproduktów ze Wschodu.

Pracownicy wyjeżdżają

Dyrektor PIGPD wskazuje, że otrzymuje sygnały od firm z branży o wyjeździe ukraińskich pracowników, którzy wracają do ojczyzny, aby walczyć z agresorem. - Oczywiście nikt nie robi żadnych problemów. Wyjeżdżający są zaopatrywani w żywność i najpotrzebniejsze rzeczy. Wszyscy czekają na to, że wrócą cali i zdrowia - podkreśla Szefler. Jak dodaje, wiele firm udostępniło mieszkania dla rodzin tych ze swoich pracowników, którzy zdecydowali się ściągnąć bliskich z Ukrainy.

Dominika Pietrzyk

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: drewno | meble | branża meblarska
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »